RASSEGNA STAMPA ESTERA/WEB

 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010  2009  2008 2007 2006 2005 2004 2003 2002 2001 archivio  

Anno 2020

gennaio febbraio marzo aprile maggio giugno luglio agosto settembre ottobre novembre dicembre

Cliccare sulle immagini per ingrandirle

 

Chomutovské vojenské bunkry jsou výborně zachovalou památkou
Da novinky.cz del 17 maggio 2020

By Stanislav Dvořák, Novinky

Foto: Archiv Stanislava Dvořáka

Už od samotného vzniku Československa se řešila otázka opevnění hranic. V prosinci 1935 byl schválen program výstavby opevnění a jako první začali stavět podle francouzského vzoru těžká opevnění na severovýchodě Čech a ve Slezsku. Bylo to však drahé a zdlouhavé. Politický vývoj byl bohužel rychlejší než výstavba. V roce 1936 vláda rozhodla o urychleném zabezpečení hranic pomocí lehkých opevnění a velmi čile se začalo stavět u Chomutova - množství opevnění se velmi dobře zachovalo dodnes.

Chomutov vznikl zřejmě už v 11. století a od počátku byl spojen s německým prostředím. Nejstarší písemný záznam je z roku 1252 a hovoří o již stojící osadě. Jakýsi Načeratův syn Fridrich tehdy převedl Chomutov na řád německých rytířů. Za jejich vlády se postupně změnil v opravdové středověké město s hradbami (asi ve 14. století), později zdvojenými na začátku 15. století.

Německým rytířům město zabavil král Václav IV. v roce 1411, ale za deset let ho dobyli a poničili husité. Nejtvrdší zásah pak uštědřila městu pod Krušnými horami třicetiletá válka. Nejdřív byl majetek městu zabaven za pomoc českým stavům, pak proběhla rekatolizace a spousta obyvatel z celého okolí musela odejít do Saska.

Do toho přišla ještě okupace Švédy a mor. Chomutov stagnoval až do 19. století, kdy přišel průmysl.

Foto: Archiv Stanislava Dvořáka

Po zavedení železnice v 70. letech 19. století, rozvoji dolů a válcoven za rodiny Mannesmannů začal Chomutov růst, ale spory mezi německy a česky hovořícími obyvateli se ve 20. století stále zhoršovaly.

Chomutovští Němci chtěli pomoci mosteckým v jejich poněkud naivní bitvě za nezávislost s československými vojáky v roce 1918, ale armáda jim zabránila v tom, aby se do Mostu vůbec dostali. Proti legionářům neměli nacionalisté moc šanci a během dvou dnů bylo po povstání. Spory však pokračovaly a když se v Německu chopil moci Hitler, v kopcích za Chomutovem se začala stavět síť opevnění.

Lehká opevnění jsou malé železobetonové stavby. Posádku mělo tvořit jen pár mužů s kulometem a granáty. Prvním typem bylo lehké opevnění byl vz. 36 podle francouzského vzoru. Časem vznikaly různé speciální typy, např. schované pod mostem nebo zapuštěné do jiné budovy. Nevýhody jako absence filtračního zařízení či nestřežený týl byly časem řešeny, a tak vznikl nový vzor - vz. 37.

Vz. 37 měl varianty A, B, C, D, E. Na Chomutovsku byly postaveny typy A, D a E. Áčko mělo kulometné střílny s ocelolitinovými rámy nalevo i napravo.

Typ D, který měl jen jednu střílnu, se skrývá třeba pod kopcem Špičák za Kadaní u silnice na Klášterec nad Ohří. Je třeba trochu pátrat, protože vegetace malinký bunkr docela dobře skrývá.

Typ E s jednou kulometnou střílnou můžete vidět třeba hned vedle za zrušenou obcí Mikulovice u silnice směrem na Klášterec nad Ohří.

Foto: Archiv Stanislava Dvořáka

Nejlépe zachovaná linie opevnění i s vysvětlujícími cedulkami se nachází na kraji Chomutova za sídlištěm v oblasti zvané Kočičák. Nabízí pěknou procházku a v létě je možno vidět i interiér opevnění s průvodcem. Domluvit návštěvu je možné na stránkách www.kocicak.cz.

Lehká opevnění vz.37 měla dva stupně odolnosti, normální měly odolávat zásahům děl ráže 10-10,5 cm a silnější 15-15,5 cm. Čelní stěna silnějších objektů mohla být až 127 cm tlustá.

Opevnění byly vybaveny ventilační soupravou se sacím potrubím, lapači zplodin nad střílnami a výsuvnými periskopy ve stropech. Ve střílnách měli lehké kulomety ZB vz.26. Ty ovšem nemohly chránit týl a vstup do opevnění. Pokud by byl nepřítel hodně blízko, mohli vojáci použít zabetonované roury, do kterých vložily granáty, které pak vypadly před objekt, takzvané granátové skluzy. Vstup chránily dvoje dveře, mřížové a pancéřové. Za maličkým vstupem hned následovala „zatáčka“, takže nebylo možné střílet přímo dovnitř.

V oboustranném opevnění typu A mělo být 7 mužů. Dva střelci z kulometů, dva pomocníci, dva vojáci pozorovali dění periskopem a sedmý obsluhoval ventilátor a chránil vstup do opevnění. Na menší objekty D a E stačili čtyři. Velkou slabinou opevnění byla obrana proti chemickým zbraním.

V krušnohorských pohraničních bunkrech se nakonec nikdy nebojovalo, ale dodnes je vidět, že postaveny byly skutečně bytelně.

 

Kopuła obserwacyjna HT pod ostrzałem – 1939
Da hauba.pl del 16 maggio 2020

Fot. 01. Widok kopuł osadzonych w stropie schronu z punktem dowodzenia odcinka „Nowogród”. Na pierwszym planie kopuła obserwacyjna HT ze śladami niemieckiego ostrzału z 9-10 września 1939 roku

Produkcję nowo opracowanej kopuły pancernej, chroniącej stanowisko obserwatora artylerii, zlecono na początku 1939 roku Spółce Górniczo-Hutniczej Karwina-Trzyniec (dalej: kopuła obserwacyjna HT). Przed przejęciem Zaolzia w 1938 roku przez Polskę, czeska huta w Trzyńcu (czech. Báňská a hutní společnost) należała do trzech wytypowanych dostawców kopuł dla czechosłowackich umocnień, wznoszonych w terenie przygranicznym z Niemcami. Huta wykonywała staliwne pancerze o wadze do 22 ton.

Stanowisko obserwatora chronił staliwny pancerz (wykonywany metodą odlewania) o grubości ścianki około 19 cm, mierzonej na wysokości 6 otworów obserwacyjnych, równomiernie rozłożonych na obwodzie części walcowej kopuły. Grubość ściany pancerza, około 12 cm poniżej dolnej krawędzi otworu obserwacyjnego ulega przewężeniu do około 17 cm.

Fot. 02. Widok schronu bojowego z punktem dowodzenia odcinka „Nowogród” od strony zapola. Po lewej stronie osadzono w stropie kopułę bojową wg instrukcji Fort. 23-1935 a po prawej stronie kopułę obserwacyjną

Kopuła otrzymała typowe zabezpieczenie przeciwodpryskowe, jakie stosowano już wcześniej w polskich kopułach bojowych na ckm. Wewnętrzny pancerz, wykonany z plastycznej blachy, zamocowano pod sklepieniem kopuły. Chronił załogę przed odpryskami głównego pancerza tylko w przypadku uderzeń pocisków o większych kalibrach w część stropową.

Kopuła obserwacyjna HT – doświadczalny ostrzał

Porównawcze próby ostrzału kopuł, wytworzonych przez Zakłady Ostrowieckie, Wspólnotę Interesów Górniczo-Hutniczych oraz Spółkę Górniczo i Hutniczą Karwina-Trzyniec, wykonano w lipcu 1939 roku. Celem badań balistycznych było określenie skuteczności działania pocisków wystrzelonych z ciężkiego moździerza 220 mm wz. 32 i 310 mm wg. projektu I.T.U na stropy żelbetowe i kopuły stalowe [01]. Należy zaznaczyć, że wytypowane przez polskich ekspertów uzbrojenie nie mogło w żaden sposób oddać warunków przyszłego pola walki. Do września pozostało niepełne dwa miesiące.

Fot. 03. Widok kopuły obserwacyjnej HT. Po lewej stronie strzelnicy widoczne jest „słoneczko” – ślad po uderzeniu pocisku odłamkowo- burzącego, wystrzelonego prawdopodobnie z lekkiej haubicy polowej 7,5 cm le. IG 18. Poniżej strzelnicy cylindryczny otwór po przeciwpancernym pocisku rdzeniowym wystrzelonym z 8,8 cm armaty przeciwlotniczej Flak 18. W górnym prawym narożu otworu obserwacyjnego ślad po 8,8 cm pocisku przeciwpancernym, który wdarł się do środka kopuły. Poniżej otworu obserwacyjnego uszkodzenia przykryte betonowym płaszczem, wykonanym przez sowieckich saperów. Po prawej stronie ślady po rykoszetujących pociskach przeciwpancernych oraz ogólne ślady na całej powierzchni pancerza po ostrzale z broni maszynowej

Fot. 04. Widok fragmentacji przypowierzchniowej warstwy pancerza w wyniku uderzenia rdzeniowego pocisku przeciwpancernego. Powstałe odpryski pancerza tworzące „rozetę” raziły przestrzeń bojową kopuły. Są charakterystyczne dla materiałów o podwyższonej udarności

Wybrane kopuły do prób balistycznych poddano badaniom w celu określenia własności mechanicznych staliwa, zastosowanego do odlewania korpusów kopuł. Pobrano próbki i przeprowadzono trzy podstawowe testy: wytrzymałości na rozciąganie, wydłużenie względne i udarność. Doświadczalny ostrzał z odległości 104, przy obniżonej naważce ładunku miotającego w celu uzyskania oczekiwanej prędkości uderzenia pocisku, zakończył się sukcesem. Wystrzelone pociski przeciwpancerne (bez i ze zwłoką) osiągnęły wybrane cele.

Fot. 05. Zewnętrzna powierzchnia pancerza kopuły obserwacyjnej HT. Uszkodzony otwór obserwacyjny przez 8,8 cm pocisk przeciwpancerny

Fot. 06. Wewnętrzna powierzchnia pancerza kopuły obserwacyjnej HT. Uszkodzony otwór obserwacyjny oraz „rozeta” powstała w wyniku fragmentacji przypowierzchniowej warstwy pancerza

Fot. 07. Ślad po uderzeniu 8,8 cm rdzeniowego pocisku przeciwpancernego, który po uszkodzeniu otworu obserwacyjnego dostał się do przestrzeni bojowej kopuły

Pocisk przeciwpancerny z ładunkiem kruszącym przebił ścianę kopuły bojowej na ckm produkcji Zakładów Ostrowieckich. Nastąpiła całkowita fragmentacja pocisku wewnątrz kopuły. Nie oznacza to, że przypadku kopuły obserwacyjnej HT zaistniała możliwość przeżycia obsady po uderzeniu pocisku przeciwpancernego z ładunkiem kruszącym. Moździerzowe pociski przeciwpancerne (ze zwłoką i bez zwłoki) wybiły w pancerzu kopuły obserwacyjnej HT otwory o średnicy w zakresie 60-75 mm, mierzone na wewnętrznej powierzchni pancerza. Całkowita fragmentacja pocisku nastąpiła jednak na zewnątrz kopuły [02]. Z przeprowadzonych prób nie zachowały się zdjęcia, prezentujące miejsca przebicia pancerzy.

 

Kopuła obserwacyjna HT – ostrzał na polu walki

Fot. 08. Widok przestrzeni bojowej kopuły obserwacyjnej HT. Na godzinie „12” otwór obserwacyjny uszkodzony 8,8 cm rdzeniowym pociskiem przeciwpancernym, który przedostał się do przestrzeni kopuły i pozostawił ślad po kolejnym uderzeniu na godzinie „7”. Na godzinie „11:30” „rozeta” po przypowierzchniowej fragmentacji pancerza po uderzeniu 8,8 cm rdzeniowego pocisku przeciwpancernego

Schron bojowy z punktem dowodzenia odcinka „Nowogród”, wyposażony w kopułę obserwacyjną HT, został kilkukrotnie ostrzelany w dniach 9-10 września 1939 roku przez artylerię niemiecką. Stromotorowy ogień prowadzono z 7,5 cm haubic leIG18, 10,5 cm leFH 18 i z 15 cm haubic sFH 18 [03]. Stosowano pociski odłamkowo-burzące. Ostrzał okazał się mało skuteczny. Dlatego też do ostrzału strzelnic ściennych pancernych kopuł i schronów użyto 8,8 cm armatę przeciwlotniczą Flak 18, charakteryzującą się wyjątkowo wysoką prędkością początkową pocisku. Działo projektowane jako przeciwlotnicze, zostało zastosowane do prowadzenia ognia punktowego (niem. Punktfeuer) na wprost. Ogień prowadzono z zalesionego północnego brzegu Narwi. Kopuła obserwacyjna została trafiona rdzeniowymi pociskami przeciwpancernymi. Dwa pociska poważnie uszkodziły kopułę obserwacyjną.

Jeden z pocisków przebił pancerz poniżej strzelnicy (Fot. 03). Widoczny jest cylindryczny otwór wlotowy z charakterystycznym odkształceniem plastycznej zewnętrznej powierzchni pancerza. Uderzenie pocisku spowodowało fragmentację przypowierzchniowej warstwy pancerza. Powstałe odpryski pancerza tworzące „rozetę” raziły przestrzeń bojową kopuły (Fot. 04). Są charakterystyczne dla materiałów o podwyższonej udarności. Uderzenie pocisku nastąpiło w pobliżu przewężenia ściany pancerza. Mogło zaistnieć zjawisko „karbu”, spiętrzenia się naprężeń wewnętrznych spowodowanych zmianą przekroju poprzecznego i obróbką cieplną pancerza. Drugi z pocisków uszkodził naroże otworu obserwacyjnego (Fot. 05). Przedostał się do przestrzeni bojowej kopuły i pozostawił ślad na przeciwległej, wewnętrznej powierzchni ściany pancerza (Fot. 07).

Fot. 09. 8,8 cm armata przeciwlotnicza Flak 18 zastosowana z powodzeniem do zwalczania strzelnic i kopuł pancernych schronów bojowych ogniem na wprost

Na zewnętrznej powierzchni pancerza widoczne są charakterystyczne ślady po rykoszetujących pociskach przeciwpancernych. Znawcy tematu wspominają o 5 takich śladach [04] (łącznie 7 uderzeń pocisków przeciwpancernych). Uszkodzony strop i ślady po ostrzale kopuły, teraz tylko częściowo widocznych u podstawy kopuły (poniżej otworu obserwacyjnego), została przykryta betonowym płaszczem.

Wykonali go sowieccy saperzy. Umocnienia Nowogrodu znalazły się po sowieckiej stronie granicy zgodnie z zawartym paktem Ribbentrop – Mołotow a nieznacznie skorygowanej po podpisaniu traktatu o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą a ZSRR we wrześniu 1939 roku.

[01] – Opis badań i wyniki zawarto w opracowaniu „Strzelanie do stropów. Porównawcze strzelania z ciężkich moździerzy 220 mm wz. 32 i 310 mm projektu I.T.U. w lipcu 1939 roku w Modlinie (http://hauba.pl/czesc-i-strzelanie-do-kopul-stalowych- orownawcze-strzelania-z-ciezkichmozdzierzy-220-mm-wz-32-i-310-mm-projektu-i-t-u-w-sierpniu-1939-roku-w-modlinie/)”.

[02] – Nie zachowały się lub nie wykonano zdjęć prezentujących efekt przebicia ściany pancerza.

[03] – kolejno niemieckie oznaczenia armat: 7,5 cm leichtes Infanteriegeschütz 18 (7,5 cm leIG 18), 10,5 cm leichte Feldhaubitze 18 (10,5 cm leFH 18), 15 cm schwere Feldhaubitze 18 (15 cm sFH 18)

[04] – Artykuł pana dr. Tomasza Wesołowskiego zatytułowany „Acht Komma Acht” przeciw polskim schronom bojowym. Niemieckie 88 mm armaty przeciwlotnicze jako środek zwalczania fortyfikacji stałych i ich rola w przełamaniu umocnień odcinka „Nowogród” (9-10 września 1939 r.) z Zeszytu naukowego Muzeum Wojska nr 24 ( 2013) i nr 25 (2014).

 

La Comunidad de Madrid declara BIC el 'Blockhause 13' de Colmenar del Arroyo
Da madriddiario.es del 16 maggio 2020

La Comunidad de Madrid tiene previsto nombrar Bien de Interés Cultural (BIC) este martes -durante la celebración del Consejo de Gobierno- el búnker de la Guerra Civil española ‘Blockhause 13’, situado en la carretera de Colmenar del Arroyo, en dirección a Navalagamella, tal y como han confirmado fuentes de Madridiario.

Tal y como indicara el Boletín Oficial de la Comunidad de Madrid (BOCM) publicado el pasado 7 de marzo de 2019, la institución regional va a declarar BIC a esta fortificación, nombramiento por el que será incluido dentro de la categoría de zona de interés arqueológico.

“La localidad de Colmenar de Arroyo fue ocupada por el ejército sublevado en noviembre de 1936, convirtiéndose desde ese momento en un área de acantonamiento de tropas al servicio de la primera línea del frente”, describe el citado documento para contextualizar la historia de esta fortificación, cuya construcción data de 1938.

A finales de dicho año, el miedo a que pudiera producirse una ofensiva republicana en la zona, los mandos nacionales “ordenaron la creación de una red de defensas ubicadas estratégicamente junto a las vías de comunicación que permitieran contrarrestar el peligro empleando una reducida cantidad de efectivos”. Para ello, se ordenó la construcción de una serie de fortificaciones o blockhaus –término adoptado durante la Primera Guerra Mundial por los franceses para describir construcciones de hormigón llevadas a cabo a raíz de la estabilización del frente occidental- junto a las principales carreteras de la comarca, a fin de bloquear el avance del enemigo a través de las mismas.

“Estos blockhaus debían constar de una fortificación de hormigón resistente a impactos de proyectiles de todos los calibres empleados en la época y tener asimismo capacidad para hacer fuego en todo su perímetro”, describe el documento, que indica además que “también deberían estar rodeados de defensas accesorias bien situadas y disponer de aspilleras para armas automáticas y de fusilería” así como “acumular en su interior los suministros necesarios para asegurar el mantenimiento de la posición a toda costa”.
“El 20 de noviembre de 1938, el general jefe del Ejército del Centro transmitió al mando de la División 71, responsable de la defensa de este sector, la orden de construcción de estos elementos de resistencia”, se relata en el BOCM, que indica que en el anteproyecto se contemplaban dos clases de blockhaus: el modelo A – un camino cubierto circular de hormigón armado con aspilleras para fusileros y ametralladoras, con una altura libre de dos metros- y el modelo B -más complejo y con dos abrigos subterráneos: uno para la guarnición y otro compartimentado para el equipamiento-.
Los factores determinantes a la hora de decidirse por un modelo u otro serían la premura por levantar las obras y los recursos requeridos para su construcción, mayores en el caso del modelo B, indica el informe, que asegura que finalmente se decidió construir únicamente fortines tipo A debido a la urgencia y a la elevada mano de obra que requerían los fortines del tipo B.
Sin embargo, y a pesar de que el proyecto inicial contemplaba la construcción de 22 de estos fortines, el final de la guerra (1 de abril de 1939) precipitó el abandono de los trabajos en el resto de fortines y provocó que solo se llegara a concluir el ‘Blockhaus nº 13’ en Colmenar del Arroyo, a dia de hoy máxima expresión de la arquitectura militar la Guerra Civil en la Comunidad y única construcción de esta tipología terminada. Una inscripción localizada a través de excavaciones arqueológicas indica que el fortín fue construido entre finales de 1938 e inicios de 1939, año en el que finalizaría la contienda entre el bando nacional y el bando republicano, por la Segunda Compañía del Batallón de Zapadores Nº 7, perteneciente a la División 71.

Su localización exacta lo posiciona en la retaguardia del frente que cubriría, junto con otro fortín de igual forma que no llegó a construirse, en el cruce de la carretera de Navalagamella a Colmenar del Arroyo (M-510) con la de Fresnedillas de la Oliva y Zarzalejos (M-532).
Está conformado por cuatro nidos semiesféricos con troneras, conectados por un anillo deambulatorio con fusileras, y presenta asimismo una banqueta para arrojar bombas de mano en el patio interior y posición para un arma antiaérea. A su interior puede accederse por un túnel que conduce al nido principal, mientras que por el exterior se puede entrar por dos escalinatas enfrentadas y pasar al interior por un pequeño hueco. Cuenta con una red de saneamiento y defensas exteriores, tipo alambradas, zanjas o trincheras, indica la información dada por la Comunidad de Madrid.

 

Slough Fort - Weʼre raising £5,000 to cover partial funding of new windows & doors in the main fort and replacement of temporary hand rails between the newly constructed chimneys
Da justgiving.com del 16 maggio 2020

Story

Slough fort is a small Victorian fort in Allhallows, Kent. Built in 1867 it is one of the Lord Palmerston smallest forts and constructed to protect the Thames estuary and Chatham dockyard from a French invasion. It was manned through the first and second world wars. After the war the fort was sold and fell into disrepair, eventually being added to the endangered monuments list.

In 2013 a group of dedicated volunteers came together to preserve the fort. These volunteers eventually formed a charity trust to save the fort. Since then the fort has undergone a restoration process which have seen many changes and improvements that are preserving the fort and it's history for future generations to enjoy.

One of the biggest successes is the way the fort has brought the community together with a common goal of preservation. This has had a positive effect on the local community and has indirectly become a social prescribing activity helping social isolation in one of the Medway town's most isolated areas. Slough fort has become bigger than it's sum parts and is helping mental wellbeing within our volunteers, local community and further afield.

The project is to raise funds to replace a number of windows and doors in the main fort area. The trust has been allocated a grant to cover two thirds of the cost of these windows and doors but have a short fall to fill. This would normally be raised via our regular tours and open days. As with all small charities we have been hit hard from the coronavirus pandemic and have not been able to open since the country has been in lock down. Additional to the windows and doors we need to replace hand rails that were temporarily installed for safety reasons. These are now obsolete since the reconstructed chimneys and have become a safety concern for our guests.

All items reinstated will be period correct and constructed with traditional techniques by local companies and installed by our volunteers. This project will help the fort partially realise it's goal of becoming a community hub.

“Connecting communities to the past, present and future” - Slough Fort

http://www.sloughfort.org.uk/home

 

¿Qué sabes del castillo de Bellver? |
Da lasexta.com del 15 maggio 2020

El castillo de Bellver es uno de los tesoros de Palma de Mallorca, es único en el mundo. Te contamos por qué.

De Áine Díaz

Castillo de Bellver | Foto Aérea del Castell de Bellver, imagen cortesía de Turismo de Palma

El Castillo de Bellver es una construcción fortificada espectacular desde la que se disfrutan vistas 360º de la ciudad de Palma, sólo por eso ya merece la pena visitarlo pero, por si no fuese suficiente, vamos a compartir contigo algunas razones para que la próxima vez que viajes a Palma no te pierdas el Castell de Bellver.

 

Castell de Bellver | Imagen de Toni Perelló, cortesía de Turismo de Palma

Vista desde Castillo Bellver | Imagen de Óscar Sánchez Pérez, cortesía de Turismo de Palma

Este espectacular castillo es de la época medieval y debemos su construcción al rey Jaime II de Mallorca que quiso levantarlo tanto con fines defensivos como para que sirviera de residencia real; actualmente es uno de los lugares emblemáticos de la ciudad y en sus espacios se organizan múltiples actividades lúdicas y culturales.

¿Sabes por qué se llama Bellver?

la razón está en las vistas que se disfrutan desde todo el castillo, Bellver en catalán antiguo significa 'bella vista'; cuando lo visites prepara tu cámara para inmortalizar la ciudad de Palma, el puerto, la sierra de Tramuntana y toda la zona del Pla de Mallorca.

Castell de Bellver | Imagen cortesía de Visit Palma

Castillo de Bellver | Imagen de C. Julio de Castro Sánchez, cortesía de Turismo de Palma

La construcción del Castell de Bellver fue terriblemente innovadora; es una fortificación de estilo gótico y es uno de los cuatro castillos de Europa de planta circular, el único de España y el más antiguo del continente.

Tanto su planta como el patio central es circular, cuentacon cuatro torres orientadas hacia los cuatro puntos cardinales y de ellas solo la del homenaje, que es la que mira al norte, está apartada del conjunto.

 

Además de por su diseño, el Castillo de Bellver es original por la piedra que se utilizó en su construcción; se trata de marés, una piedra de arenisca autóctona de Mallorca y muy común en toda la geografía balear, de hecho muchos de los edificios más emblemáticos de las Baleares como la catedral de La Seu o la Lonja, fueron construidas con esta piedra.

El Castell de Bellver, en pie desde el SXIV, ha tenido diferentes usos a lo largo y ancho de su historia, uno de ellos fue el de servir de cárcel, una prisión por la que pasaron personajes como Jovellanos.

Como cárcel vivió sus años más oscuros pero el Castillo de Bellver tiene hoy fines mucho más elevados: es el Museo de Historia de Mallorca; recorrerlo es como viajar en el tiempo descubriendo personalmente y de primera mano la intensa historia de Palma de Mallorca desde la época de los primeros asentamientos talayóticos hasta la actual pasando por la conquiesta romana, la musulmana y el establecimiento del Reino de Mallorca.

Más información en Turismo de Palma - Castell de Bellver.

 

 

Kopuła bojowa Z.O. z 1938 roku na ckm
Da hauba.pl del 14 maggio 2020

Fot. 01. Gazoszczelna kopuła na ckm z 1938 roku produkcji Spółki Akcyjnej Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich. Po lewej stronie strzelnica ckm z wkładką gazoszczelną. Po prawej stronie otwór do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu obiektu

Spółka Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich otrzymuje po raz pierwszy w 1938 roku zamówienie na nowy typ gazoszczelnej kopuły na ciężki karabin maszynowy.

Zgodnie z założeniami pancerz posiada cztery strzelnice gazoszczelne i dwa otwory do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu.

Strzelnica broni maszynowej

Fot. 02. Gazoszczelna staliwna wkładka strzelnicy kopuły na ckm z 1938 roku. Górna część z zamknięciem przeznaczono do obserwacji. Dolna część z jarzmem kulistym służyła do prowadzenia ognia z ckm na podstawie fortecznej

Fot. 03. Widok strzelnicy ckm od strony przestrzeni bojowej. – 1. korpus zamknięcia otworu obserwacyjnego, – 2. wałek zamknięcia otworu obserwacyjnego, – 3. przeziernik z dwuwarstwową płytką z klejonego szkła, – 4. śruba mocująca z podkładką ołowianą, 5. staliwna wkładka strzelnicy, – 6. klin mocujący wkładkę, – 7. jarzmo kuliste z otworem na lufę ckm, – 8. nakrętka jarzma kulistego

Strzelnicę broni maszynowej o zarycie prostokątnym wypełnia staliwna wkładka (Fot. 02). Rozwiązanie wzorowane było na sprawdzonej już konstrukcji gazoszczelnego zamknięcia strzelnicy pancerza skrzynkowego z 1937 roku. Każdą wkładkę pasowano indywidualnie do otworu strzelnicy. Powierzchnie czołowe wkładki i pancerza powinny się pokrywać. Mocowanie wkładki (Fot. 03, -5) zrealizowano za pomocą wsuwanego klina (Fot. 03, -6). Dolna część wkładki z uskokami przeciw rykoszetowymi miała chronić lufę i chłodnicę ckm przed ostrzałem z broni małokalibrowej lub zniszczeniem przez mniejsze odłamki eksplodujących pocisków. Podczas prowadzenia ognia, lufa karabinu maszynowego znajdowała się w otworze jarzma kulistego (Fot. 03, -7). Umieszczono je w profilowanym gnieździe wkładki. Od strony przestrzeni bojowej dociskane było przez nakrętkę (Fot. 03, -8) również z profilowanym gniazdem. Gazoszczelność zapewniała filcowa podkładka nasączona olejem.

Fot. 04. Zamknięcie otworu do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu. Pozycja „zamknięte”

Fot. 05. Zamknięcie otworu do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu. Pozycja „zamknięte”

Fot. 06. Zamknięcie otworu do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu. Pozycja „otwarte”

Górna część strzelnicy służyła do prowadzenia obserwacji. Od zewnątrz chroniona była staliwną wkładką. Od wewnętrznej strony posiadała zamknięcie. Do tego celu wykorzystano rozwiązanie konstrukcyjne z pancerzy skrzynkowych z 1937 roku. Zamknięcie składało się z dwuczęściowego korpusu (Fot. 03, -1) z obrotowym wałkiem. Oś obrotu wałka pokrywała się z poziomą osią otworu obserwacyjnego. W wałku (Fot. 03, -2) wykonano przeziernik (Fot. 03, -3) , zabezpieczony klejoną dwuwarstwową płytką szklaną. Obrót wałka o 90 stopni powodował przysłonięcie otworu obserwacyjnego. Na czworokątnym zabieraku (po prawej stronie) osadzona była rękojeść ułatwiająca zmianę położenia wałka.

Korpus zamknięcia otworu obserwacyjnego mocowano do wewnętrznej powierzchni pancerza za pomocą czterech śrub z ołowianymi podkładkami. Zadaniem łatwo odkształcalnych ołowianych podkładek było uniemożliwienie zerwania śrub mocujących korpus zamknięcia przy sprężystych odkształceniach pancerza występujących podczas uderzeń pocisków.

Fot. 07. Widok mocowania wkładki strzelnicy ze zdemontowanym zamknięciem części górnej strzelnicy, przeznaczonej do obserwacji. Cztery gwintowe otwory służyły do mocowania zamknięcia otworu obserwacyjnego. Władka spasowana do otworu strzelnicy. Brak jakichkolwiek szczelin. Powierzchnia wkładki na wysokości zamknięcia nie wystaje poza cylindryczny zarys powierzchni kopuły

Rys. 01. Gazoszczelna kopuła na ckm z 1938 roku. Podstawowe wymiary

 

Otwór obserwacyjny

Kopuła posiadała dwa otwory do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu. Rozstawiono je symetrycznie względem osi (głównej) przechodzącej przez środkowa strzelnicę do obrony przedpola i strzelnicę obrony zapola. Położone są na obwodzie cylindrycznej kopuły. Rozstawione są co 50 stopni względem osi głównej. Rozstawienie strzelnic ckm względem osi głównej wynosi 60 stopni. Otwór do obserwacji lub obrony bezpośredniej stropu schronu posiada przekrój czworokąta. Jego minimalne wymiary to 5 x 5 cm. Zamknięcie otworu obserwacyjnego prezentują zdjęcia Fot. 04-06. Uszczelnienie zamknięcia zrealizowano za pomocą uszczelki filcowej dociskanej do korpusu zamknięcia za pomocą czworokątnej blachy.

Pancerz wewnętrzny – przeciw odłamkowy

Fot. 08. Widok uszkodzonego korpusu kopuły i wewnętrznego pancerza – przeciwodłamkowego

Kopuła została wyposażona w pancerz wewnętrzny – przeciw odłamkowy. Zjawisko rażenia odłamkami pancerza lub żelbetonu (w literaturze fachowej określane jako efekt Hopkinsona), nawet w przypadku braku przebicia przez przeciwpancerny pocisk konwencjonalny, znane było już z doświadczeń I Wojny Światowej. W celu wyeliminowania skutków efektu Hopkinsona stosowano wewnętrzne pancerze. Pancerz wewnętrzny (Fot. 09, b.) podtrzymywany był od spodu przez pierścień (Fot. 09, a.). Zewnętrzna średnica pierścienia odpowiadała wewnętrznej średnicy kopuły w miejscu mocowania. Przed montażem pierścień został podzielony na kilka segmentów, które kolejno wsuwano pod umieszczony w kopule pancerz wewnętrzny. Następnie segmenty połączono ze sobą i z pancerzem wewnętrznym krótkimi elektrycznie wykonanymi spoinami. W przypadku kopuł bojowych W.I. z 1938 na ckm roku wprowadzono w pancerzu wewnętrznym dodatkowo cztery gwintowane otwory technologiczne. Przez wkręcenie wkrętów wprowadzano wstępny docisk łączonych elementów, który ułatwiał przeprowadzenie zabiegu spawania.

Opisaną konstrukcję prezentuje nam kopuła osadzona w stropie schronu w Wymysłowie. Stan zachowania kopuły jest wynikiem przeprowadzonych 5 grudnia 1939 roku testów z ładunkami kumulacyjnymi. Saperzy niemieccy zastosowali ładunki o różnej mocy w ramach prac sprawdzających nowo opracowany typ broni przed planowanym atakiem na belgijski Fort Eben Emael. Na zewnętrznej powierzchni pancerza pozostały charakterystyczne wgłębienia z otworem w osi.

Fot. 09. Kopuła bojowa na ckm Zakładów Ostrowieckich z 1938 r. Widok czaszy z uszkodzonym pancerzem wewnętrznym. – a. pierścień mocujący, – b. pancerz wewnętrzny, – c. wewnętrzna powierzchnia pancerza, – d. uszkodzona wewnętrzna powierzchnia pancerza po odpaleniu ładunku

Mniejszy ładunek o wadze 12,5 kg dokonał plastycznego odkształcenia zewnętrznej ściany pancerza o średnicy 30 cm. W osi pozostał krater. Pancerz nie została przebity, ale na wewnętrznej stronie pancerza pojawiły się ubytki materiału. Większy ładunek o wadze 50 kg dokonał przebicia stalowej ściany o grubości 16 cm i rozerwania wewnętrznego pancerza. Został również uszkodzony betonowy podest. Na zewnętrznej powierzchni pancerza pozostało plastyczne odkształcenie o średnicy 50 cm oraz przelotowy krater o nie regularnej powierzchni. Na wewnętrznej ścianie pancerza (Fot. 09, c.) pojawiły się ubytki materiału a strefa ich powstania może być opisana okręgiem (Fot. 09, d.) o średnicy 70 cm.

Podobną próbę przeprowadzono w Orlickich Górach na czechosłowackich kopułach obiektu RS-86. Efekt był porażający. Ładunek wyrwał część sklepienia kopuły. W próbach z ładunkami kumulacyjnymi w Wymysłowie wzięli udział porucznik Titjens Kord i jego przełożony porucznik Rudolf Witzig. W następnym roku grupa szturmowa „Granit” pod dowództwem Rudolfa Witzig z powodzeniem atakowała obiekty belgijskiego fortu Eben Emael.

 

Kopuły pozorne w okresie międzywojennym
Da hauba.pl del 12 maggio 2020

Fot. 01. Blok bojowy nr 1 małej grupy warownej Haut-Poirier Sektoru Ufortyfikowanego Sary (fr.secteur fortifié de la Sarre). Na pierwszym planie betonowa kopuła pozorna

Jedną ze skutecznych metod utrudniającym nieprzyjacielowi rozpoznanie rzeczywistego uzbrojenia obiektu fortyfikacyjnego było w okresie międzywojennym skuteczne maskowanie. W praktyce równie dobrze sprawdzała się metoda wyeksponowania niektórych elementów uzbrojenia.

Dzieła fortyfikacji zaczęto wyposażać w strzelnice, kopuły lub wieże pozorne. Ten sposób dezinformacji z powodzeniem stosowano w dziełach europejskiej fortyfikacji stałej okresu międzywojennego. Kopuły pozorne, bardziej wyeksponowane, skupiały na sobie uwagę obserwatorów i absorbowały siły i środki do zwalczania stanowisk bojowych chronionych pancerzami. Elementem charakterystycznym obiektów fortyfikacji Linii Maginot były kopuły bojowe i obserwacyjne.

Fot. 02. Francuska kopuła pozorna – imitacja obserwacyjno-bojowej kopuły GFM model 1929 typ A, która została wykonana z cienkiej blachy stalowej

Fakt ten potwierdza ponad 1000 egzemplarzy kopuł obserwacyjno-bojowych GFM model 1929 typ A (fr. cloche guetteur et fusil-mitrailleur Modele 1929 type A) osadzonych w dziełach francuskiej fortyfikacji stałej. W celu dezorientacji nieprzyjaciela wykonano stalowe i betonowe kopuły pozorne. Zdjęcie 01 prezentuje blok bojowy nr 1 małej grupy warownej Haut-Poirier (fr. Petit ouvrage Haut-Poirier), wzniesionej w 1938 roku w sektorze ufortyfikowanym Sary (fr. secteur fortifié de la Sarre).

Na pierwszym planie znajduje się betonowa kopuła pozorna.

Ówczesne możliwości technologiczne francuskich zakładów umożliwiały wykonanie kopuł pozornych również z cienkościennej stalowej blachy (Fot. 02).

Nawet dla doświadczonego obserwatora na stanowisku oddalonym o kilka setek metrów, dysponującego świetnym sprzętem optycznym firmy Zeiss, kopuły GFM i ich pozorne odpowiedniki (Fot. 03) ostandardowym kamuflażu były praktycznie nierozróżnialne.

Fot. 03. Tylko z bezpośredniej odległości można było rozpoznać kopuły pozorne. Strop schronu C60 -Edling Nord (podsektor Burtoncourt, sektor ufortyfikowany Boulay) do ognia bocznego z jedną obserwacyjno-bojową kopułą model 1929 typ A i z kopułą pozorną na pierwszym planie. Dokumentacja schronu zatwierdzona 6 października 1930 r. przez CORF.

Fot. 04. Polski schron bojowy nr. 39 do ognia czołowego z kopułą pozorną (próba rekonstrukcji), wzniesiony w 1937 roku w Świętochłowicach (obecnie na terenie parku „Heiloo” przy skrzyżowaniu ulic Zubrzyckiego i Powstańców)

 

Kopuły pozorne w polskiej fortyfikacji okresu międzywojennego

Fot. 05. Polska kopuła pozorna. Zdjęcie wykonane przez funkcjonariuszy „Wydziału rozpoznania obcych fortyfikacji” studium polskiej fortyfikacji zatytułowanym „Denkschrift über die polnische Landesbefestigung

Fot. 06. Jedna z dwóch betonowych kopuł pozornych wykonanych przy rozbudowie łącznikowego punktu oporu „Kamień” w 1936 roku. Obecnie znajduje się na terenie działek pracowniczych. (Fot. Andrzej Krupnik

Polscy fortyfikatorzy również z powodzeniem stosowali kopuły pozorne. Zdjęcie zrzuconej ze stropu obiektu polskiej kopuły pozornej oraz schronu pozornego z kopułą zostało wykonane przez funkcjonariuszy „Wydziału rozpoznania obcych fortyfikacji” (niem. Abteilung Auswertung fremder Landesbefestigungen) po zakończeniu działań wojennych w 1939 roku. Zazwyczaj ustawiano je na stropach obiektów bojowych.

Przykładem takiego zastosowania kopuł pozornych może być schron bojowy nr. 39 na trzy ckmy do ognia czołowego, wzniesiony w 1937 roku w Świętochłowicach (obecnie na terenie Parku Heiloo przy skrzyżowaniu ulic Zubrzyckiego i Powstańców). Nowatorskim projektem, zapoczątkowanym przez polskich fortyfikatorów w 1936 roku i kontynuowanym z powodzeniem ponownie w 1938 roku, były nowe konstrukcje schronów pozornych.

Fot. 07. Niemieckie kopuły pozorne przy drodze Kaława – Wysoka (Fot. Rafał Marcinkiewicz)

Schrony te mogły być również wyposażone w kopuły pozorne. W ramach rozbudowy łącznikowego punktu oporu „Kamień” w 1936 roku wzniesiono dwa tego typu schrony. Zaprojektowano je na planie trapezu prostokątnego. Za podstawą trapezu przyjęto tylną ścianę schronu z dwoma wejściami o całkowitej długości 7,5 metra. Lewa ściana schronu o długości około 4 metrów była prostopadła do tylnej. Po prawej stronie ściany czołowej, wykonano betonową kopułę o średnicy około 1,6 metra. Na obwodzie kopuły umieszczono trzy nisze, które miały sugerować istnienie strzelnic o przekroju prostokąta. Dodatkowy otwór, niestandardowy dla polskich kopuł, wykonano w czaszy, w pionowej osi betonowej imitacji pancerza.
Dwa schron pozorne łącznikowego punktu oporu „Kamień” przetrwały działania wojenne w bardzo dobrym stanie. Obecnie znajdują się na terenie działek pracowniczych w Kamieniu (aktualnie jedna z dzielnic Piekar Śląskich) przy ulicy Partyzantów.

Scheinkuppel – niemiecka kopuła pozorna

Fot. 08. Niemiecka betonowa kopuła pozorna od strony przedpola (Fot. Łukasz Drzensla

Przy drodze z Kaławy do Wysokej, w odległości około 1200 metrów na zachód od linii rowu przeciwpancernego, znajdują się z dala widoczne kopuły. Wyglądem zewnętrznym przypominają charakterystyczne sześciostrzelnicowe kopuły pancerne 20P7 z dwoma stanowiskami na karabin maszynowy, osadzane w stropach pobliskich schronów nieukończonego Frontu Fortecznego Łuku Odry i Warty (niem. Festungsfront Oder-Warthe-Bogen). Kopuły zostały ustawione w 1944 roku w ramach prac przygotowawczych do obrony.

W fortyfikacji określa się je jako kopuły pozorne (niem. Scheinkuppel). Miały utrudnić rozpoznanie pozycji obronnej. Ich podstawowym celem było wprowadzenie w błąd nieprzyjaciela co do lokalizacji i ilości obiektów obronnych. Sugerowały położenie kolejnego obiektu fortyfikacyjnego, którego zadaniem była obrona drogi Kaława-Wysoka. W rzeczywistości obrona tej drogi była w 1944 roku całkowicie nieskuteczna. Budowa schron bojowego Pz.W. 718 o lokalizacji około 240 metrów kierunku północnym od drogi, nie została wykonana.

Dwa najbliższe obiekty Pz.W 717 i Pz.W. 719, oddalone od siebie o około 1100 m dysponowały zbyt małą siłą ognia w przypadku frontalnego ataku wroga.

Fot. 09. Niemiecka betonowa kopuła pozorna od strony zapola (Fot. Łukasz Drzensla)

Kopuły zostały wykonane z betonu. Ściany o zmiennej grubości mogły spełniać wymagania najniższej klasy odporności na ostrzał „C” – określanej jako odłamkoodpornej. W przeciwieństwie do wcześniej zaprezentowanych francuskich i polskich kopuł pozornych opisywane niemieckie kopuły zostały wyposażone w 4 otwory strzelnicze. Umieszczono je na wysokości około 135 cm nad poziomem posadzki [01], co pozwalało na prowadzenie skutecznej obrony przy pomocy broni ręcznej. Rozstawione co 60 stopni na obwodzie kopuły, mogły również służyć do prowadzenia obserwacji. Sektor obserwacji, mierzony w płaszczyźnie poziomej nie był większy niż 60 stopni.

Otwory strzelnicze posiadały drewniane zamknięcia o kulistym kształcie. Średnica wewnętrzna kopuły na wysokości strzelnic wynosi 220 cm a wysokość umożliwiała przyjęcie postawy stojącej. Do kopuły prowadziło jedno bezpośrednie wejście. Prawdopodobnie było zabezpieczone drewnianymi drzwiami, wzmocnionymi stalową blachą.

[01] – pomiar do osi strzelnicy.

 

Norweskie fundusze mają wspomóc Twierdzę Srebrna Góra
Da radiowroclaw.pl del 11 maggio 2020

Władze twierdzy chcą zainwestować pieniądze w rozwój Fortu Donjon.

Realizacja tej inwestycji odsłoni dla turystów całkowicie nową ekspozycję dotyczącą genezy Twierdzy, dodaje Basiński:

Pieniądze pomogą też unowocześnić już otwarte dla turystów fragmenty:

Wniosek Twierdzy Srebrna Góra, do tzw. funduszy norweskich, opiewający na 22 mln zł czeka już na rozpatrzenie. Jeśli ten dolnośląski pomnik historii otrzyma dotację, będzie można pokazać jak sprawnie zbudowano twierdzę, której remonty nawet współcześnie są ogromnie wymagające - mówi Grzegorz Basiński, p.o. prezesa obiektu:

Od 2006 roku spółka zarządzająca twierdzą prowadzi remonty przy udziale zewnętrznych dotacji, środków ministerialnych i zarobionych pieniędzy. Mimo ogromu prac i widocznych gołym okiem efektów - przed nimi wciąż ogrom pracy. Tej nie ułatwia klimat, który nie ma litości dla najwyżej położonego w Polsce pomnika historii.

 

Decaying but potent, these ruins are a legacy of war on the landscape
Da nationalgeographic.co.uk del 6 maggio 2020

Constructed when Hitler's armies threatened the future we now know, many of these scarred structures represented a last line of defence against invasion. This photographer spent five years documenting their last stand.

Torcross, Devon, 2011: Marc Wilson: “‘Exercise Tiger’ was a large-scale rehearsal by US troops for the D-Day landings. It took place in the area around Slapton Sands and Torcross in 1944, where today many defences such as the pillbox pictured here can still be found. Alerted by heavy open-radio traffic between the Allies, German E-boats on a reconnaissance mission sighted a convoy of eight landing ship tanks (LSTs) travelling back from Lyme Bay to Slapton Sands. Torpedoes fired by the German Eboats sunk three of the LSTs. More than 900 US soldiers and sailors died during the exercise.” PHOTOGRAPH BY MARC WILSON

AT A GLANCE it's just another beach, or cliff, or headland on the edge of any northern sea: cold and hard, with big horizons, rocks oiled with salt and moisture. Let that glance linger, though, and you start to see them. A slot in a cliff that’s a little too straight to be natural. Boulders on the beach that, with scrutiny, aren’t boulders at all. That line of rocks exposed at low tide spaced with telltale regularity.
During the European conflict of World War Two – which ended 75 years ago this weekend – the waters around the British coastline were both its saviour, and its warily-watched curse. Stealth attacks by sea could come from any direction, and not just across the 20-mile ribbon of the English Channel – which the Nazis never crossed, except by air, to bomb.

 

Brean Down, Somerset, 2012. Marc Wilson: “Brean Down, a 19th-century Palmerston Fort 60 feet above sea level, was part of a chain of defences protecting the approaches to Bristol and Cardiff. Rearmed with a coastal artillery battery, it was also used as a test site for rockets and experimental weapons, such as torpedo decoys and the bouncing bomb designed by Barnes Wallis.” PHOTOGRAPH BY MARC WILSON

But as the war progressed, no outcome was certain. And in response to Germany's invasion of France in May 1940, as the shadow of Hitler’s armies began to fall closer to British shores, an array of unusual structures were built.

Some are almost invisible. Others are singularly unsubtle and oppressive, breaking nature's organic lines with fantastical forms and impossible situations. Looking at their concrete walls, modern eyes may imagine dystopian barracks, crashed spacecraft or the entrance to some cloak-and-dagger lair. But their true purpose was, for a generation, all-too dark: Searchlight emplacements, beach defences, listening stations like upturned plates, anti-tank blocks, ‘stop’ lines of concrete cubes, towering multi-storey artillery towers, or squat bunkers with horizontal slots just tall enough for eyes to see out – and just wide enough to swing-fire a machine gun.

A physical legacy of war

Abbot's Cliff, Kent, 2010. Marc Wilson: “Separated from France by only 21 miles of sea, Kent has often been threatened by invasion. During WW2, new anti-invasion defences were built, such as those at Abbot’s Cliff between Dover and Folkestone. Coastal batteries were established and earlier ones were re-armed. Cross-Channel guns, two of them nicknamed Winnie and Pooh, were positioned on the cliffs at St Margaret’s near Dover as a response to the danger from German long-range guns in the Pas-de- Calais.” PHOTOGRAPH BY MARC WILSON

When built these buildings were strategically situated. Now, most are approaching 80 years old, and redundant. Overrun by the landscape, they exhibit the signs of an elemental battering, ith widening scars and deepening cracks, graffiti tattoos decades old. It is in every sense these structures’ last stand – before they, like those who remember using them for their intended use, vanish into memory.

“My view is that this type of object is incredibly important in providing us with markers of our own history.” Marc Wilson

The Last Stand is the title of a photo study by British photographer Marc Wilson – whose book of the same name comprises a collection of images and essays focussed on documenting the legacy of the war on the landscape. This ranges from bullethole-sprayed bunkers of the Atlantikwall on the continental coast, to the British defences the conflict itself never touched.

 

Dengie peninsula, Essex, 2011. Marc Wilson: “In the eventuality of a German landing, Burnham-on-Crouch on the Dengie peninsula would have offered a short and undefended passage to London, bypassing the defences of the Thames and the Medway. This fortified minefield observation and control tower – a two-storey hexagonal tower, ten metres high, surmounted by a cupola – was built on the edge of an open field adjacent to the sea wall, in order to control the estuary minefield that defended the River Crouch.”  PHOTOGRAPH BY MARC WILSON

“My aim was to combine memories and the landscape,“ says Wilson, whose book of the project has just been updated for the 75th anniversary of VE day. “An attempt to make a document of these locations at the time they were photographed. A time [2010-2015] that itself has become a past as both human and physical elements change these landscapes. That is important to me.”

Lines in the landscape

In Britain alone, thousands of these structures were built. In addition to the so-called coastal crust, the network of ‘pillboxes’ and obstructions that comprised the nation's hardened field defences ran deep into the country as if punctuating a map of strategic arteries – along waterways, at airports, by bridges.

The many that remain chillingly recount that their functions ran every stage of an invasion scenario – from troop training and early warning systems, to tactical defences and gun emplacements for ground combat.

 

Lossiemouth, Scotland, 2011: “A line of defences ran along the Moray coastline between Cullen Bay and Findhorn Bay through the Lossie and Roseisle forests. Anti-tank blocks ran the full length of this part of the coast, forming a barrier with the pillboxes that were placed between them at regular intervals. Some of the defences were constructed by a Polish army engineer corps stationed in Scotland. Kazimierz Durkacz, a medical student who joined the Polish forces, wrote: “At first, we used wood to make the moulds for the large concrete blocks and then a combination of corrugated iron and wood... I remember mixing concrete with a shovel.”” PHOTOGRAPH BY MARC WILSON

Since then, the elements – as well as human encroachments – have waged war, particularly on the coastlines. But however caught between land and sea, or structure and rubble, these almost uniformly unappealing defences retain a power, and a memory of a time when nobody's future was certain.
“It was always meant to be more than a simple photographic recording of the structure alone,”
Wilson says. “Rather one that combined the elements of the object, the landscape and time to provide a key to unlock the stories behind.”
Beginning with a test run of images shot on the eroding, sea-battered Norfolk coast in 2010, Wilson began researching and visiting locations to photograph. These were not just around Britain, but on the facing edges of the European mainland from Norway and Denmark to Belgium and France, down as far south as the Franco-Spanish border. Once decided on a location and composition, he would decide on a suitable time of day and tide height, and photograph it “in a fairly rigid manner.”

Wilson says he deliberately avoided naturally thrilling light to avoid distraction from the structure’s own atmospheric texture, describing the feelings in the pictures as “sombre emotions [that] needed no extra dramatic effect… all the drama was already there.” “It is those feelings that I try to communicate with my photographs,” he says. “Those of a past in the landscape, and a ‘now’ only possible because of what those who have gone before us fought for and sacrificed.”

 

While the bulk of the work is on British soil, Wilson chose not to focus on just side of the conflict; many of the defences he photographed were built by the aggressors. “It was always important for me to create a balanced discourse,” he says.

Les Lands, Jersey, 2013. Marc Wilson: “Thirty thousand German troops were garrisoned in the Channel Islands, which had been invaded and occupied by Nazi Germany in 1940. Although of no strategic importance to Germany except for propaganda value, and believing that the British might try to recapture them, Hitler gave orders that the Channel Islands be turned into “impregnable fortresses” Due to their heavy defences (including the defences at St Ouen’s Bay, Jersey, and a fort at Les Grandes Rocques), the Allied forces by-passed them during the invasion of Normandy in June 1944.” PHOTOGRAPH  BY MARC WILSON

“The human stories behind all the locations have equal importance, and viewers will be able to draw their own view and conclusions – and of course from the knowledge they bring to the work themselves.”

‘Markers in history’

As the 75 th anniversary of World War Two’s end approaches and passes, those who fought in the war itself are dwindling in number; most may never see the next major anniversary.

 

With this fragile thread to living memory dwindling, The Last Stand perhaps takes on added resonance – particularly when considering the environmental attrition of many of the coastlines on which they stand makes their continued existence temporary, at best.

“My view is that this type of object is incredibly important in providing us with markers of our own history,” Wilson says.

As the living tellers of these stories pass away, these objects, places and their photographic documents become ever more important – to provide that key to the human past of a land.”

A photographic book of The Last Stand by Marc Wilson is available now.

 

OPDOT – dwukondygnacyjny schron na 2 ckmy i 45 mm armatę
Da hauba.pl del 6 maggio 2020

Fot. 01. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Przyborowo – Osowiecki Rejon Umocniony).

Fot. 02. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Przyborowo – Osowiecki Rejon Umocniony). Widok od strony przedpola w kierunku południowo – zachodnim.

Konstrukcja dwukondygnacyjnego schronu na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (OPDOT) (ros. двуэтажная ОПДОТ на две пулемётные установки и 45 мм пушку в правом каземате) pochodzi z 1940 roku. W dwóch izbach, lewej i centralnej, znajduje się po jednym stanowisku bojowym dla 7,62 mm ciężkich karabinów maszynowych wz. 1910 Maxim (NPS-3). W prawej izbie umieszczono stanowisko 45 mm armaty przeciwpancernej sprzężonej z 7,62 mm ciężkim karabinem maszynowym wz. 39 DS.


Fot. 03. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Przyborowo – Osowiecki Rejon Umocniony). Widok od strony przedpola w kierunku południowym.

Fot. 04. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Przyborowo – Osowiecki Rejon Umocniony). Widok od strony zapola w kierunku północno – zachodnim. Po lewej stronie zdjęcia widoczna jest przedłużona ściana boczna schronu.

Łączny sektor ognia z trzech stanowisk bojowych wynosił 170 stopni. W odległości 39-40 metrów od schronu zanika pole martwe. Sektory ognia (60 stopni w płaszczyźnie poziomej) z sąsiadujących strzelnic zaczynają się uzupełniać.


 

Fot. 05. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Podbiele – Zambrowski Rejon Umocniony).

Fot. 06. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Podbiele – Zambrowski Rejon Umocniony). Widok od strony zapola.

Fot. 07. Linia Mołotowa. OPDOT – dwukondygnacyjny schron na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (Podbiele – Zambrowski Rejon Umocniony). Widok wejścia do schronu z okapem i przedłużoną prawą ścianą.

Schron należał to typu obiektów często występujących na „Linii Mołotowa” (nieformalna nazwa). Konstrukcja standardowego schronu mogła być modyfikowana w zależności od wymagań taktyczno-obronnych danego punktu oporu. Obiekt tego typu, ze zmianami wynikającymi z planu ogni, znajduje się w pobliżu miejscowości Przyborowo (Osowiecki RU).

Rys. 01. Rzut poziomy górnej kondygnacji schronu na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (OPDOT). -1. izba bojowa na ckm, -2. izba bojowa dla armaty przeciwpancernej sprzężonej z ckm, -3. izba dowodzenia, -4. izba ze składem amunicji, - . pomieszczenie z pionowym szybem łączącym obie kondygnacje, -6. śluza przeciwgazowa, -7. korytarz wejściowy do schronu.

Rys.02. Rzut poziomy dolnej kondygnacji schronu na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (OPDOT). -8. izba załogi, -9. pomieszczenie techniczne dla filtrów przeciwchemicznych i wentylatora, -10. maszynownia z agregatem prądotwórczym, - 1. pomieszczenie pomocnicze z wyjściem ewakuacyjnym, -12. WC, -13. pomieszczenie z pionowym szybem łączącym obie kondygnacje.

Rys. 03. Tylna elewacja dwukondygnacyjnego schronu na dwa ckm-y i 45 mm armatę przeciwpancerną w prawej izbie (OPDOT). -A. standardowe rozwiązanie, -B. rozwiązanie z przedłużoną ścianą boczną i okapem nad wejściem.

Zastosowano jedno z dwóch typowych rozwiązań. Lewa (zachodnia) ściana boczna schronu została wzmocniona i wydłużona (Fot. 04 i Rys. 01) poza tylną elewację mimo przewidzianego dla obiektów typu OPDOT bocznego nasypu kamienno – ziemnego. Jej zadaniem była ochrona wejściem, przed bocznym ostrzałem i osuwaniem nasypu kamienno- ziemnego. Obiekt znajdował się w sektorze ognia sąsiedniego schronu OPPK oddalonego o około 600 metrów w kierunku zachodnim.

Wyposażanie schronu zakończono na etapie osadzania pancerzy uzbrojenia głównego. Osadzono jedynie dwa staliwne pancerze skrzynkowe dla ciężkich karabinów maszynowych (NPS-3). Nie przeprowadzono czynności przygotowawczych do uzbrojenia pancerzy. Dla stanowiska armaty przeciwpancernej, mającego sektor ognia w kierunku północno-wschodnim, pozostawiono niezabezpieczony otwór technologiczny.

Drugim spotykanym rozwiązaniem, przedstawionym na Fot. 05-07 i Rys. 03 B, było wydłużenie ściany bocznej i zastosowanie okapu nad wejściem do schronu. Tak zmodyfikowaną cześć tylną posiada schron OPDOT na dwa ckm-y i armatę przeciwpancerną w prawej izbie bojowej należący do punku oporu w pobliżu miejscowości Podbiele (Zambrowski RU). Okap zaczyna się na wysokości szczeliny przeciw podmuchowej.

Fot. 08. Korytarz wejściowy do schronu. Na pierwszym planie wsporniki do mocowania drzwi kratowych. W głębi wewnętrzna strzelnica obrony wejścia.

Fot. 09. Korytarz wejściowy do schronu. Po prawej stronie ościeżnica ciężkich gazoszczelnych drzwi wejściowych. Po lewej stronie otwór do czyszczenia szamba, znajdującego się pod dolna kondygnacją.

Fot. 10. Korytarz wejściowy do schronu. Po lewej stronie wewnętrzna strzelnica obrony wejścia. Na wprost widok niszy czerpni powietrza, jednej z dwóch.

Fot. 11. Widok drugiej niszy czerpni powietrza od strony śluzy przeciwgazowej. Na pierwszym planie ościeżnica ciężkich gazoszczelnych drzwi wejściowych.

Obiekt z miejscowości Podbiele pozbawiony został osadzonych pancerzy. Siła eksplozji pochyliła tylną ścianę centralnej izby bojowej dla ckm. Cechą charakterystyczną radzieckich schronów były “małe” grubości ścian wewnętrznych. W tym wypadku grubość tylnej ściany izby bojowej wynosiła 30 cm. Najcieńsze ściany działowe posiadały grubość około 18 cm.

W elewacji schronu, osadzono równoramienne kątowniki 50×50 a poniżej nich zaczepy wykonane z gładkich prętów zbrojeniowych. Służyły do mocowania ruchomych wsporników. Podtrzymywały one rozpięte maty lub siatkę maskującą. W przypadku omawianego typu schronu OPDOT osadzone były w ścianie tylnej z wejściem i ścianach czołowych ze strzelnicami. Przewidziano standardowy sposób maskowania na “pagórek”.

Schron, zgodnie z przyjętymi zasadami w sowieckiej fortyfikacji stałej, powinien posiadać boczne ściany zabezpieczone nasypem kamienno – ziemnym. Obsyp ziemny i maskowanie wykonywano w ostatnim cyklu prac związanych z budową schronu. Istniejące formy ziemne, widoczne na Fot. 01, pochodzą z późniejszego okresu. W latach pięćdziesiątych zeszłego stulecia część schronów, uznanych za istotne w planach obrony, częściowo doposażono i poddano konserwacji. Wytypowane obiekty otrzymały w tym okresie wyposażenie pozyskane z niemieckich schronów. Montowano przede wszystkim stalowe dwudzielne drzwi wejściowe i wewnętrzne, lekkie drzwi gazoszczelne.

Wejście do schronu

Fot. 12. Jedno z kilku rozwiązań drzwi kratowych stosowanych w schronach Linii Mołotowa.

Fot. 13. Gazoszczelne drzwi wejściowe. Drzwi pozbawione są czterech dźwigi ryglujących, kątowników mocujących uszczelkę i uszczelki.

Fot. 14. Korytarz górnej kondygnacji. Na wprost otwór wejściowy do śluzy przeciwgazowej. Po lewej stronie szyb łączący obie kondygnacje. Po prawej wejście do izby dowodzenia.

Fot. 15. Korytarz górnej kondygnacji. Wnęka wewnętrznej strzelnicy obrony wejścia.

Wejście do schronu znajduje się w tylnej elewacji. Zastosowano standardowe rozwiązanie z załamanym pod kątem 90 stopni korytarzem, zakończonym szczeliną przeciw podmuchową. Wejście do korytarza zabezpieczono drzwiami kratowymi. Do obrony zastosowano jedną strzelnicę wewnętrzną. W bocznych ścianach korytarza umieszczono dwie czerpnie powietrza. Wlot powietrza chroniły dwie płyty stalowe. W stropie między kondygnacjami osadzono pokrywę zamykającą otwór służący do opróżniania szamba. Zbiornik znajdował się poniżej fundamentu schronu. Szyb techniczny do zbiornika z fekaliami zamykała czworokątna gazoszczelna kalpa.

Korytarz górnej kondygnacji

Fot. 14. Widok izby dowodzenia w dwukondygnacyjnym schronie na dwa ckm-y i armatę ppanc. -1. rury łączności głosowej, -2. otwór na antenę, -3. otwór na pancerz peryskopu, -4. rury łączności głosowej, -5. otwór w ścianie do mocowania liny, do montażu lub demontażu armaty ppanc.

Fot. 15. Izba dowodzenia. Częściowo zachowane przewody łączności głosowej.

Pomieszczenie zabezpieczało komunikację między izbami bojowymi i kondygnacjami. Do dolnej kondygnacji schodziło się poprzez pionowy szyb z klamrami i poręczami (Fot. 14). Szyb zabezpieczała gazoszczelna klapa z tłoczonej blachy.

Dociskana była do ościeżnicy za pomocą czterech obrotowych rygli. Ościeżnic była konstrukcja spawaną z kątowników 120 x 80, mocowaną do stropu czterema kotwami. Otwór szybu w świetle wynosił 88 cm x 88 cm. Nad szybem, w jego osi zostało umieszczone ogniwo, mocowane do stropu obiektu. Ułatwiało transport wyposażenia do dolnej kondygnacji.

W pomieszczeniu znajdowała się wnęka wewnętrznej strzelnicy obrony wejścia.

Izba dowodzenia

Izba dowodzenia została umieszczona za tylną ścianą centralnej izby bojowej na ckm. W stropie nie osadzono pancerza chroniącego peryskop do prowadzenia obserwacji przez dowódcę schronu. Pozostawiono otwór technologiczny. Nie uwzględniając celowników optycznych na stanowiskach bojowych do nadzoru w sektorach ognia, był to jedyny przyrząd w schronie, umożliwiający prowadzenie okrężnej obserwacji. Dlatego też bardzo istotne znaczenie miała łączność z punktem dowodzenia, sąsiednimi schronami punktu oporu lub obserwatorami na stanowiskach polowych.

W stropie pozostawiono jeszcze jeden otwór. Służył do wysuwania ponad strop schronu anteny do łączności radiowej. W ścianach nie osadzano kompletu wsporników na radiostację i telefon.

W izbie dowodzenia zbiegały się rury łączności głosowej. W przedwojennej polskiej fortyfikacji określane je nazwą telefonu akustycznego. Na Fot. 15 widoczne są pozostałości po trzech rurach służących do komunikacji z izbami bojowymi. W przypadku nie zamontowania rur głosowych pozostawał w ścianie otwór technologiczny o wymiarach 20 cm x 20 cm. W radzieckiej fortyfikacji stałej stosowano rury głosowe bez membran. Po przeciwległej stronie izby znajdują się pozostałości rur głosowych do łączności z izbą załogi i maszynownią. Obie izby znajdowały się w dolnej kondygnacji schronu.

Lewa izba bojowa na ckm

Fot. 16. Widok ściany działowej w lewej izbie na ckm. -a. wsporniki dla górnego zbiornika układu chłodzenia ckm, -b. trzy kotwy dla pompy wodnej, -c. wsporniki pod podstawę z wentylatorem i silnikiem elektrycznym, -d. otwór technologiczny na rurę.

Fot. 17. Widok ściany działowej między izbami z otworem technologicznym na przewód doprowadzające gazy prochowe do wentylatora.

zba bojowa była przeznaczona na 7,62 mm ciężki karabin maszynowy wz. 1910 Maxim (NPS-3). Układ chłodzenia karabinu maszynowego posiadał dwa zbiorniki. Górny zbiornik umieszczano na dwóch wspornikach pod stropem (Fot. 16. -a.) izby. Dolny zbiornik ustawiano na posadzce. Zastosowanie dwóch zbiorników wody nie pozwalało na samoczynny obieg pogrzanej wody, który wykorzystano w układzie chłodzenia z jednym zbiornikiem, stosowanym w polskiej fortyfikacji stałej dla 7,92 mm ckm wz. 30. Do przepompowywania wody pomiędzy zbiornikami służyła pompka, mocowana do ściany trzema kotwami (Fot. 16. -b). W układzie znajdował się zawór odcinający przepływ wody. Umieszczono go po prawej stronie stanowiska NPS-3 w pionowym odcinku stalowej rurki, tuż przed podłączeniem giętkiego przewodu doprowadzającym wodę do chłodnicy ckm.

Na dwóch wspornikach (Fot. 16. -c) montowano wentylator promieniowy KP-4 do usuwania gazów prochowych z 3 izb bojowych. Jako urządzenie został dodatkowo wyposażony w przekładnię mechaniczną z korbą do napędu ręcznego. Wentylator ze skrzynką napędu ręcznego umieszczono na standardowej podstawie. Była to konstrukcja spawana wykonana z kątowników. Pod wentylatorem zamocowano do podstawy silnik elektryczny. Napęd z silnika na wałek wentylatora przekazywany był za pomocą przekładni z paskiem klinowym. W ścianie pozostawiono otwór technologiczny (Fot. 16. -d) na rurę doprowadzającą gazy prochowe do wentylatora (więcej>>

Układ usuwania gazów prochowych w schronach „Linii Mołotowa” (http://hauba.pl/linia-molotowa-rejony-umocnione-na-nowej-zachodniej-granicypanstwowej-zsrr/uklad-usuwania-gazow-prochowych-w-sowieckim-jednokondygnacyjnymschronie- broni-maszynowej-do-ognia-bocznego/)).

 

Syria says Russian missile defence system ‘ineffective'
Da middleeastmonitor.com del 1 maggio 2020

Russian S-300 missiles arrives in the coastal Syrian city of Tartus [Anadolu Agency]

The Syrian military has criticised the Russian S-300 missile defence system, saying that it is largely ineffective against Israeli air strikes, Avia.pro reported yesterday. A Syrian military source told the Russian outlet that the radar used on the S-300 and the Pantsir-S systems has proven to be incapable of detecting and hitting Israeli cruise missiles on numerous occasions.

Other Russian air defence systems incorporated into Syria’s military infrastructure were said to be even more “backward”, such as the S-125, Osa and Igra air defence missiles. This is not the first speculation about the effectiveness of these air defence systems, as they date back to the Soviet era and were supplied to the then USSR’s Syrian Baathist ally from the 1960s to the 1980s. They don’t bear comparison with more recent systems that Russia has manufactured, such as the S-400.

Radars which do work, however, are reportedly those manufactured and delivered by China in recent years, such as the long-range JY-27 and JYL-1 systems as well as the LLQ120 radar which detects low-altitude targets. These, the Syrian military has said, work successfully in their detection of Israeli missiles and help the success of some Russian air defence missiles. A potential solution, according to Avia.pro, could be to import more Chinese radars to work in conjunction with the Russian missiles. Throughout Syria’s ongoing civil war, Israel has regularly carried out air strikes in order to destroy military sites, bases and facilities belonging to Iran and its proxies, who have been supporting the regime of Bashar Al-Assad. The Israelis want to prevent the creation of a land corridor from Iraq through Syria to Lebanon, by which Iran would transport arms, equipment and fighters.

The latest of these strikes took place last night, when Israeli helicopters fired on sites in southern Syria, causing limited damage. Another incident took place today when missiles reportedly hit a military cache in the western city of Homs, causing explosions. Syria has denied that this was an Israeli strike, however, saying that it was caused by “human error”. Turkey destroys scores of Syrian army targets including airport, air defences and tanks

 

Four WW2 bunkers found under Bristol primary schools
Da bbc.com del 1 maggio 2020

Four schools with abandoned bunkers under their playgrounds were found in Bristol

A number of World War Two bunkers have been found under school playgrounds in Bristol, council papers have revealed.

Underground air raid shelters were discovered in the last year at Hillcrest Primary School, Chester Park Infant School,

Two Mile Hill School and Air Balloon Primary School.

Two of the bunkers have been filled due to their "very dangerous condition", the city council's cabinet was told.

The 60m shelter at Hillcrest Primary School - which was in a "very dangerous condition" - has already been filled in with concrete

Funds of £75,000 have been assigned to make the other two bunkers safe.

The work forms part of a £2.5m programme of repairs over the next 12 months to primary schools and other Bristol City Council buildings.

A report to cabinet members, who met remotely on Tuesday, said: "Last year we identified four schools with underground air raid shelters below their playgrounds.

 

 

 

 

The walls of the bunker at Hillcrest Primary School were covered in graffiti dating back to the 1940s

"It was identified that these were in a poor condition and required to be infilled. Two of the structures were in very dangerous condition and were dealt with last year."

The walls of the bunker at Hillcrest Primary School were covered in graffiti dating back to the 1940s. It has been filled in with concrete as has the bomb shelter at Chester Park Infant School.

Work on the other two at Two Mile Hill and Air Balloon Primary still needs to be completed.

 

The bomb shelter at Chester Park Infant School has also been in-filled

The council's capital works programme to various schools and council buildings includes repairs to leaky and crumbling roofs, Victorian windows and doors and improving the "slip resistance" of a mortuary floor.

Addressing the need for the repairs, Bristol mayor Marvin Rees told members: "These are hugely important to the quality of life and education of so many people in Bristol.

"While it sounds run of the mill, these are hugely significant."

 

Muzea Obrony Wybrzeża i Helu
Da pomagan.pl del 1 maggio 2020

Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu i Muzeum Helu– potrzebuje pomocy, aby przetrwać

Hitem tego roku miał być czterojęzyczny audioprzewodnik – za który trzeba jeszcze zapłacić wykonawcy. Na utrzymaniu Muzeum jest ogród i ptaki ozdobne, które trzeba wyżywić i dla których niezbędna jest stała opieka. Mimo okresu zamknięcia - muzeum ma do uregulowania stałe należności – z których największa, to opłata za prąd elektryczny.

Dlatego my, grupa wieloletnich przyjaciół i sympatyków helskich muzeów, chcemy zebrać 40 tys. zł jako darowiznę na najpilniejsze potrzeby muzeów, działających jako Helski Kompleks Muzealny. Pomóżmy im wspólnie – każda wpłata jest bezcenna. Przygotowane są do druku wydawnictwa, których sprzedaż mogłaby choć w pewnym stopniu zasilić kasę Muzeum – ale ich druk został z powodu braku pieniędzy wstrzymany. Dyrekcja Muzeum i najpotrzebniejsi pracownicy zobowiązali się pracować w tych najcięższych miesiącach całkowicie za darmo – bo Muzeum jest dla nich wszystkich najważniejsze.

Od 2006 r., tj. od chwili powstania Muzeum Obrony Wybrzeża Stowarzyszenia „Przyjaciele Helu” działa bez dotacji budżetowej. Dzięki masowym odwiedzinom turystów i wpływom z biletów i wydawnictw udawało się nie tylko prowadzić i utrzymać muzeum, ale zwiększyć ilość udostępnionych do zwiedzania, dużych obiektów z początkowych dwóch - do pięciu wypełnionych ekspozycjami. Co roku Muzeum było w stanie dzięki wygospodarowanym środkom robić nowe wystawy – ostatnią taką dużą wystawą była bardzo ciekawa „100 lat Polskiej Marynarki Wojennej”.

Muzeum stara się zadowolić nie tylko o miłośników militariów – są tam liczne, nowe wystawy etnograficzne dotyczące Helu, rozwijał się ogródek botaniczny i ekspozycja ptaków ozdobnych.

„Pomóż helskim muzeom”

/w razie pytań - prosze pisać na szarski@helmuzeum.pl - dyrektor Muzeum Obrony Wybrzeża Władysław Szarski odpowie na wszelkie pytania i wyjaśni ew. watpliwości/

 

La Junta Vecinal reclamará la titularidad y propiedad del castillo
Da diariodeleon.es del 29 aprile 2020

Di Josè Maria Campos

La Junta Vecinal de Villapadierna cuenta ya con toda la documentación que le ha entregado el Ayuntamiento de Cubillas para que empiece la gestión que permita incorporar a los bienes de su patrimonio el castillo de Villapadierna. De las tres fincas que componen el castillo y su entorno una está a nombre de la junta vecinal y las otras dos están en desconocidos. El siguiente paso es la realización de un acta de incorporación de ese bien en su conjunto al patrimonio de la junta vecinal. El Ayuntamiento de Cubillas ya recogió en pleno que no tenía nada que ver con este castillo y el único que ha acreditado la propiedad es esta junta vecinal. El expediente de investigación de la propiedad lo inició hace meses el Ayuntamiento para conocer si alguna administración tiene algún derecho sobre este bien y en definitiva saber de quién es este castillo. «Se inició una comunicación con todas las administraciones y se publicó en los boletines oficiales para intentar conocer el propietario», según Fernández quien precisó que tenían un escrito de los años noventa de la familia Alba que no quería saber nada de este tema.

Fernández señaló que desde el inicio de la legislatura han comprobado que el castillo está en un total abandono y por ello se inició un expediente para que el pueblo de Villapadierna pueda ostentar la titularidad de este bien cultural. «Hemos investigado en el archivo histórico y hay un documento de cesión ante el escribano Vallejo de Mansilla de la Mulas del año 1798 que le cedió al pueblo de Villapadierna por parte de la marquesa de Villafranca -tutora legal de la duquesa de Alba- para que el pueblo pusiera unas campanas». Además la familia de la duquesa de Alba ha comunicado por escrito al Ayuntamiento que no tiene ninguna propiedad en la zona ni nada que ver con ese castillo. «En ausencia de ninguna reivindicación por parte de nadie la junta vecinal de Villapadierna puso de manifiesto ante el ayuntamiento su deseo de ostentar la titularidad y los derechos de esta propiedad». La única entidad que se ha preocupado por este castillo en su conservación ha sido la junta vecinal de Villapadierna según Fernández, y «debe ser la única titular de este bien. Hay que recuperar este castillo para que se convierta en uno de los elementos fundamentales arqueológicos del Ayuntamiento de Cubillas de Rueda».

 

Gewest zoekt nieuwe invulling voor schuilkelder onder Vossenplein
Da bruzz.be del 27 aprile 2020

Forbidden Places

| Erfgoed Brussel zoekt een nieuwe invulling voor de bunker onder het Vossenplein.

De Erfgoedwacht van het Brussels Gewest doet een oproep naar ideeën om een oude bunker onder het Vossenplein nieuw leven in te blazen. De bunker is eigendom van Brussel-Stad en al twee jaar geklasseerd als stedelijk erfgoed, maar wordt volgens de gewestelijke dienst amper onderhouden.

Een ondergrondse bar of escape room pal onder het Vossenplein? Het zijn maar twee ideeën die de Directie Cultureel Erfgoed de voorbije week kreeg toegestuurd op hun vraag om een nieuwe invulling voor de bunker onder het plein te bedenken. Die bunker staat al twee jaar op de lijst van Brussels erfgoed, maar ondertussen doet eigenaar Stad-Brussel er niets mee.

"Als je een gebouw laat klasseren, moet je het ook onderhouden", zegt directeur Thierry Wauters van erfgoed.brussels. "De stad heeft in de hand wat ermee gebeurt. Nu heeft het geen bestemming, dus ook geen onderhoud. Dan riskeer je dat het verloedert." De gewestelijke erfgoeddienst lanceerde de oproep vooral om de Brusselaars tijdens hun quarantaine wat mooie gebouwen te laten zien, zegt directeur Wauters. "Al doen we het ook om de stad eraan te herinneren dat het complex daar nog ligt en dat ze het heel origineel zouden kunnen uitbaten op toeristisch vlak. Het bestaat uit 300 vierkante meters onder de grond en de twee trappen naar boven zijn nog ongeveer intact. Waarom sluiten ze geen concessie af?" Sanitair
In de reacties op Facebook wordt gebrainstormd over een feestzaal, een museum van de Marollen, een ondergrondse fietsenparking of gewoon heel veel openbare toiletten. In de bunker ligt een water- en elektriciteitsaansluiting en tijdens de Tweede Wereldoorlog was er al sanitair geïnstalleerd. Het gebouw diende toen als schuilkelder voor de buurtbewoners tegen luchtbombardementen. Enkel de douches zijn nadien weggehaald en de twee trappen dichtgemetst. "Het zijn niet zo'n grote werken om die open te maken", zegt Wauters. Bij Brussel-Stad reageert schepen van Erfgoed Khalid Zian (PS) dat de bunker momenteel niet onder hun prioriteiten valt. "Er is op dit moment niets voorzien als invulling", zegt zijn woordvoerster Florence Cabrera.

 

TNávrat v čase o sto rokov. Opravujú prístupové zákopy k bunkru nad Klepáčom
Da bratislava.dnes24.sk del 27 aprile 2020

Počas prvej svetovej vojny bolo v Bratislave až 50 bunkrov. Spájali ich prístupové zákopy.

 

Nadšenci histórie ani v čase pandémie nezaháľajú a s rúškami na tvári a požadovanými odstupmi sa snažia vzácne historické bunkre dostať takmer do pôvodného stavu.

Klepáč

Nad Klepáčom je jeden z najzachovalejších bunkrov v Bratislave. Cez víkend tam vládlo pracovné nadšenie.

Rekonštruujeme prístupové zákopy k bunkru, aby boli riadne spevnené a nezrútil sa. Taktiež dorábame posedenie,“ vraví predseda občianskeho združenia Bunkre Lukáš Vladovič.

4 bunkre

V Bratislave máme obnovené a sprístupnené 4 bunkre z prvej svetovej vojny. Dva v Dúbravke, jeden nad Klepáčom a jeden na Kamzíku. Občianske združenie Bunkre vzniklo, aby mohlo mapovať, monitorovať a zhromažďovať čo najviac informácií o slovenských kavernách a bunkroch a tým zvýšilo povedomie o ich existencii a pôvodnom účele. Robieva aj vzdelávacie výlety, ktoré sú však nateraz z pochopiteľných dôvodov pozastavené.

Virtuálna prehliadka

Ľudia, ktorí v rámci oddychu zablúdia k bunkru, aktuálne pre korona opatrenia môžu túto vzácnu pamiatku obdivovať iba zvonka. Nadšenci histórie však pre nich chystajú prekvapenie.

„Nakrútili sme bunker nad Kamzíkom a čoskoro si ho budete môc ť pozrie ť aspo ň virtuálne,“ vraví Lukáš Vladovič s tým, že čoskoro bude virtuálna prehliadka sprístupnená na sociálnych sieťach aj webe OZ Bunkre. 

 

Trinxeres de la Plana de Pilón, Casp.
Da fortificacionotesdecampdeloriol.com del 27 aprile 2020

 

Glentoran Football Club's restored military pillbox vandalised
Da belfastlive.co.uk del 26 aprile 2020

The WW2 fortification was restored last summer in memory of those who died in the Belfast Blitz

William Kirkwood with the remains of the WW2 stretcher  (Image: Photopress)

Vandals who damaged and stole artifacts from Glentoran FC’s historic military pillbox have been urged to come forward.
The lovingly restored WW2 fortification has stood on The Oval’s Sydenham Hill since 1940 and barely escaped destruction when the football stadium was hit during the Belfast Blitz.
Having fallen into disrepair since then, the club’s supporters co-operative, Glentoran Community Trust, worked with the Royal Engineers to bring the little bit of history back to life.
Sam Robinson, who organised the restoration of the pillbox with the Royal Engineers and leads tours of The Oval, says the damage has left him sad and disappointed.

He told Belfast Live: “It was built by the Royal Engineers in 1940 and we actually asked them to come back and restore it on the 70th anniversary of Glentoran’s return to The Oval after the Blitz.
“Five engineers were there for four full days to restore the building and our own supporters came down and helped them.

Groundsman William Kirkwood outside the pillbox  (Image: Photopress)

“We had engineers back there for a presentation at the grounds towards the end of last year.
“It has huge significance - it might not look like much,” he explained.

“There was an old World War Two stretcher which had been donated which has been burned to ashes, the plaque that was erected by the soldiers has been damaged.
“We have two replica tunics from the Second World War which were hung up inside it, they are missing and it’s just really sad, disappointing.”

The military pillbox is reported to be very popular on tours of the grounds, which Sam organises for overseas visitors.
In more normal times, he said: “We are inundated with 20-25 visitors from all over Europe and North America every single week and the visit to the pillbox at the end of the tour is undoubtedly a highlight of it.”

 

Der eingemauerte Ritter von der Heidelberger Tiefburg
Da burgerbe.de del 26 aprile 2020

Gruselige Funde sind auf Burgen nicht gerade selten. Eine der mysteriösesten Entdeckungen machte der Burgherr der Ruine der Tiefburg in Heidelberg im Jahr 1770.
Er stieß im Untergeschoss der Hauskapelle auf ein eingemauertes Skelett, das in einer lädierten Rüstung steckte. Die Hände des mutmaßlichen Ritters waren gefesselt.

Der Fundort war eine Art vermauerter Kaminschacht neben einer alten Wendeltreppe. Der damalige Burgherr soll beim Klopfen an die Wand einen Hohlraum erkannt und diesen geöffnet haben. Als man die Steine herausholte, brach die aufrecht an der Wand lehnende Rüstung mitsamt Skelett zusammen. Das Skelett gehörte einem zu Lebzeiten etwa 1,50 Meter großen Menschen. Der Harnisch stammte aus dem 15. Jahrhundert, war zum Zeitpunkt des Fundes also etwa 300 Jahre alt.

Natürlich rangten sich um den Fund gleich allerlei Sagen. Zumal 1830 auf der nahen Burg Hirschhorn ein eingemauertes, anhand des Restes eines Schuh als weiblich identifiziertes Sklett fand. Vielleicht hatten die beiden ja eine illegitime Liebesbeziehung und wurden daher lebendig begraben, wurde gemutmaßt… Die Entdeckung der eingemauerten Rüstung auf der Tiefburg hat es wohl tatsächlich gegeben. Der damalige Burgherr von Helmstatt schenkte den Harnisch seinem Freund, dem Kurpfälzischen General von Rothenhausen. Was mit dem Skelett passierte, ist unbekannt.
Der General vermachte die sagenhafte Rüstung seinem Chef, dem stark an Kunst und Kuriositäten interessierten Kurfürsten Carl Theodor. Der Kurfürst ließ den sagehaften Harnisch in seiner Düsseldorfer Gemäldekalerie aufbewahren, wo er eine der bedeutendsten Kunstsammlungend es Barock unterhielt.

Rückseite der Tiefburg / Foto: Wikipeida / Shiro / CC-BY-:SA 4.0

1806 kamen die Düsseldorfer Bestände in die Alte Pinakothek nach München. Letzter bekannter Standort der eingemauerten Rüstung aus der Tiefburg war das Deutsche Museum in München. Dort verschwanden sie in den Wirren des Zweiten Weltkriegs. Doch wer kann in der Rüstung gesteckt haben? Die Tiefburg entstand spätestens im 13. Jahrhundert als Wasserburg. Hier saßen die Herren von Handschuhsheim, Gefolgsleute (Ministerialen) der Pfalzgrafen bei Rhein.

Die Handschuhsheimer bekleideten allerlei Ämter, die es in der Pfalzgrafschaft und am Grafenhof zu vergeben gab. Sie sind verzeichnet als Hofmeister und Stadtschultheißen. Ihre letzte Ruhe fanden sie in der nahen Kirche.
Dass einer von ihnen dort kein Grab gefunden und statt dessen in der Burg ruhen sollte, hat sich nicht überliefert.
In der Familie kann man auch niemanden mehr nach alten Legenden fragen: Der letzte männliche Erbe, Hans von Handschuhsheim, starb am letzten Tag des Jahres 1600 erst 15- jährig bei einem Duell mit einem Vetter. Der Vetter, fluchbeladen durch die Mutter des getöteten Hans, starb 1632 ohne Erben.
1624, mitten im Dreißigjährigen Krieg, übernahmen die Herren von Helmstatt die Burg. In der Spätphase des Krieges, 1642, wird die Burg in Brand gesteckt. Wenige Jahre später, während des pfälziscen Erbfolgegkriegs, wird sie vollständig zur Ruine.

Mehr als 200 Jahre rottete die Ruine der Kernburg dann im Besitz der von Helmstatts vor sich hin. Nebengebäude wurden wieder aufgebaut. Erst kurz vor dem Ersten Weltkrieg, 1911 bis 1913. ließ Burgherr Raban von Helmstatt die übriggebliebenen Mauern der Kernburg umfassend sanieren und ein Gebäude wieder bewohnbar machen. 1921 zog eine Jugendherberge eon.

Luftbild der Tiefburg / Foto: Wikipedia / Kickuth / CC-BY-SA 4.0

Rabans Sohn Bleickard von Helmstatt verkaufte den Komplex schließlich im Jahr 1950 an die Stadt Heidelberg. 1951 endete die Zeit der Jugendherberge. Heute ist die Burg an den Stadtteilverein Handschuhsheim verpachtet. Dieser bietet außerhalb von Corona-Zeiten auch Führungen an. In der zum Teil erneut zugemauerten Nische unter der einstigen Kapelle steht nun seit 1977 wieder eine Rüstung. Diese Veranschaulichung ihrer Geschichte ließen sich die Handschuhsheimer nicht nehmen. Nur leider ist es wie gesagt nicht mehr der historische Harnisch. Aber was steckt nun hinter dem Fund? War es eine Beerdigung unter der Kapelle (warum dann aufrecht und warum die Handfesseln)? War es eine Hinrichtung oder das Ergebnis eines schaurigen Rituals? Das Rätsel des „Ritterskeletts“ (falls kein makabrer Scherz eines früheren Burgherrn dahintersteckt) bleibt weiter ungelöst…
Ich vermute ja, dass das Ganze eine vielleicht witzig gemeinte Aktion des Burgherrn war, der gerade eine alte Rüstung übrig hatte und seinen Kumpel, den General, mit Hilfe eines Skeletts foppen wollte.
Als der General die Rüstung dann allen Ernstes dem Kurfürsten schenkte, konnte man die Geschichte schlecht als Spielerei enttarnen. Also nahmen die Beteiligten ihr Geheimnis (vielleicht grinsend) mit ins Grab. Aber das ist natürlich nur eine mögliche Erlärung

Gruselige Funde auf Burgen

Der Fund des eingemauerten Ritters von der Tiefburg reiht sich ein in eine Vielzahl ähnlich gruseliger, beziehungsweise rätselhafter Funde. Immer wieder stößt man bei Bauarbeiten in Burgen auf alte Gräber, vertrocknete Körperteile oder eingemauerte Tiere oder absichtsvoll versteckte Gegenstände.

Bekannt sind zum Beispiel:
– die schwarze Hand von Schloss Hohenlimburg, wohl ein altes Gerichtszeichen
– die Mumien von Schloss Sommersdorf
– der eingemauerte Hund von Schloss Burgk
– die versteckten Schuhe von Schloss Glatt

Weiterlesen:

Simone Jakob schrieb 2005 im Mannheimer Morgen über den eingemauerten Ritter von Handschuhsheim (Artikel ist hier in Kopie)
Mehr Infos auf der Seite des Stadtteilvereins www.tiefburg.de
Weitere Fotos der Tiefburg und die Zusammenhänge zum Nachlesen auf Isabellas Blog

 

The secret underground city near Bath built in case of nuclear war
Da somersetlive.co.uk del 25 aprile 2020

An electric buggy travelling through the tunnels (Image: DE&S Photography/ Crown Copyright)

It was known by many as the 'Burlington Bunker' and was built to house the Prime Minister

Less than 10 miles from Bath, between the towns of Corsham and Box in Wiltshire, stands the Ministry of Defence site, which was formerly known as Basil Hill Barracks. Many of us know of or have seen an MoD building or two in our lifetime, but this one is particularly special as, laying beneath it is a hidden city built to house thousands of people in the event of a nuclear war.
This secret hideaway was kept under wraps for decades. Nowadays, there are some who believe that such things as aliens are hidden away down there.
Here are 13 things you need to know about our nearby city beneath the ground. You can read much more about it in this special government document.

1. It's huge

The 35 acre complex is more than a kilometre in length (0.62 miles/3,300 feet) and situated 120 feet (37 metres) underground. It boasts 60 miles (97km) of roads, was blast-proof and completely self-sufficient, with the ability to house up to 4,000 people in complete isolation from the outside world for up to three months.

The National Archives handout photo of a map showing the location of a secret underground bunker in Wiltshire, which was to be the emergency second home of the UK Government in the event of London coming under siege (Image: PA)

2. Why it was built and who for

The facility was built as the UK's government war headquarters, which was essentially the base for the country's alternative seat of power, outside of London, during a nuclear war or conflict with the Soviet Union. The site was designed to accommodate the Prime Minister and the entire cabinet office, as well as civil servants and a mass array of domestic support staff.

3. It's directly linked to Bath's iconic architecture

The bunker is located in Corsham, Wiltshire, in a former Bath stone quarry known as Spring Quarry. Much of the architecture in Bath is built using Bath stone.

4. It was home to an underground engine factory

In 1940, during the Second World War, the site was acquired by the Minister of Aircraft Production and used as an underground engine factory.

5. It's had multiple names and nicknames over the years

You may recognise the facility by one of its many names. They include:

  • Stockwell

  • Subterfuge

  • Burlington

  • Turnstile

  • Chanticleer

  • Peripheral

  • Site 3

It was also nicknamed "Hawthorn" by a journalist who first revealed the facility's existence in a 1982 book called 'War Plan UK' and it was mentioned in a 1979 revised edition of 'Beneath the City Streets' by Peter Laurie.

Facilities included a laundry room (Image: DE&S Photography/ Crown Copyright)

 

6. All of the areas and facilities it housed

This underground city came equipped with all of the facilities one would ever need to survive.

There were hospitals, canteens, kitchens, laundrettes, store rooms, accommodation and offices.

Drinking water was provided by an underground lake and treatment plant, while twelve tanks of fuel kept the city's four generators running in the underground power station for up to three months.

The air was kept at a constant humidity and heated to around 20 degrees celsius and it even boasted the second largest telephone exchange in Britain, as well as a BBC studio where the PM could address the nation and an internal Lamson Tube system that could relay messages throughout the complex using compressed air.
Just like in the movies.

The facility was divided into a total of 22 areas, some of which were repurposed over the years, but in 1981 the complex was organised a little like this:

  • Area 1: Air filtration plant (originally the General Post Office area including the telephone exchange)

  • Area 2: Royal Air Force Operations Centre (originally offices and dormitory for the Board of Trade, Her Majesty's Stationery Office, Office of Minister for Science and Lord Chancellor's Department)

  • Area 3: Royal Air Force offices and dormitory

  • Area 4: Dormitory area

  • Area 5: Dormitory and stores area

  • Area 6: Kitchen and bakery

  • Area 7: Canteen

  • Area 8: Telephone exchange

  • Area 9: Hospital and stores (originally a dormitory area)

  • Area 10: Ministry of Transport offices

  • Area 11: Water treatment and stores

  • Area 12: Canteen and laundry

  • Area 13: Ministry of Power and Ministry of Agriculture offices and dormitory

  • Area 14: Prime Minister, War Cabinet, Cabinet Secretariat and Chiefs of Staff offices and dormitory

  • Area 15: Camp Commandant, Establishment offices and Lamson room

  • Area 16: Central Office of Information, Ministry of Health, Home Office, Ministry of Housing and Local Government and BBC studio

  • Area 17: Ministry of Labour offices and "special accommodation" suites

  • Area 18: Admiralty, British Army and Ministry of Defence offices

  • Area 19: Workshops and power generation

  • Area 20: Stores

  • Area 21: Communications centre

  • Area 22: Foreign Office offices and dormitory

The telephone Exchange was the second largest in Britain (Image: DE&S Photography/ Crown Copyright)

7. It's now full of scheduled monuments, Grade II listed murals and Historic England "at risk" register

Parts of the site were made into 'scheduled monuments relating to Cold War history' in 2013 and a number of underground murals painted by Olga Lehmann (some of which could be found decorating the canteen areas) are now Grade II listed.

These special points of history are:

  • Tunnel Quarry

  • Slope Shaft (Emergency Exit) A

  • Kitchen, Canteen, Laundry, Dining and Washroom Areas

  • Prime Minister's Rooms and Operations Rooms

  • Radio Studio

  • GPO Telephone Exchange

  • Lamson Terminus Room and associated Fan Room

  • Quarry Operations Centre (QOC) Murals

8. It had its own integrated road system

A complex this big, and often referred to as an 'underground city' in itself, needed a quick and easy way of transporting people from one end of the site to another. After all, this was meant to be home to some of the most important people in the country and they each had jobs to do and places to be.

Road signs, crossroads and other ways to make it easy for people to travel were created, with access to electric buggies meaning you could zip around the facility in no time at all.

The site used electric buggies to get from A to B (Image: DE&S Photography/ Crown Copyright)

9. It was used to store ammunition

Between the First and Second World Wars, the War Office needed a way to protect ammunition stocks from being attacked by enemy aircraft and so, in 1935, three ammunition sub-depots were constructed.
One was based here at Tunnel Quarry, with the others at neighbouring Monkton Farleigh and Estlays Ridge.
Collectively they were known as the Central Ammunition Depot (CAD).
According to a public government document: "In February 1942 it was decided to establish a new military communications centre for the South-west of England, and space was found in Tunnel Quarry in No1 ‘district’, which never had been fully commissioned for ammunition storage. Work was completed by July 1943, at a cost of $50,000.
"Additionally, part of the Tunnels was set aside as a subterranean factory for the Bristol Aircraft Corporation, hidden away from the prying eyes and destructive capabilities of the Luftwaffe.

"It was this section of the Tunnels that, in 1943, was graced with the attractive murals painted by Olga Lehmann to brighten up the otherwise drab and gloomy working conditions.

"After the War, Tunnel Quarry retained its CAD role until the early 1960s, when the Royal Army Ordnance Corps vacated the site and took the last remaining ammunition with them.

"The Royal Engineers, who had maintained the site, abandoned their underground workshop a few years later, in 1966."

10. A tunnel and rooms for the Royal Family

In Area 17, the 'special accommodation' suites were larger than the rest of the accommodation in the complex and were finished to a much higher standard. Each of the rooms here had their own private bathroom, which meant the inhabitants wouldn't have needed to use the communal facilities elsewhere in the bunker.

It's believed that these suites were intended for the Royal Family and that a secret tunnel in the complex would be used to transport them in and out, should trouble arise.

 

Murals by Olga Lehmann (Image: DE&S Photography/ Crown Copyright)

11. Part of it is now an expensive wine cellar

After its decommission in 2004, parts of the site were sold off, including the section situated beneath a wine merchants' best friend.

Octavian Wines is a wine storage company who use their piece of the bunker to store some of the world's most expensive wines for their wine merchant customers.

 

For them it is all about the temperature of the bottle and on their website they say: "In Corsham Cellars, we monitor the temperature with internal and external sensors. By drawing outside air into the facility, we maintain an ideal temperature and avoid condensation."

The complex as a whole was still unused by the end of the Cold War in 1991, when it was taken over by the Ministry of Defence (MoD). Most of it still sits below MoD buildings, but a few areas, such as a section beneath a facility owned by aerospace, defence and security manufacturer Chemring, now have other purposes.

12. Lack of insects and living creatures

Rumours and stories passed through those that have worked in the mine/quarry, bunker and at the MoD centres above them, tell of a great lack of insects and other creatures due to a lack of sunlight so far underground.

Of course, unless you went down there yourself, we probably will never know for sure.

13. TV fame

The Corsham bunker, as well as similar ones across the country, has been mentioned in the world of TV.

More specifically, the underground facility just up the road featured in BBC drama Spooks, a series you can catch on BBC iPlayer, which aired between 2002 and 2011.

The series revolved around the lives of MI5 spies in Britain and often focused on a number of real-life issues of the time.

 

 

La ligne Maginot, fantôme européen
Da letemps.ch del 23 aprile 2020

C’est ici que naquit, en 1985, l’espace européen de libre circulation. Schengen, bourg frontalier luxembourgeois, est, comme le reste de cette région, paralysé par le Covid-19. Symbole: ces travaux suspendus au centre-ville, qui imposent un détour obligé pour atteindre l’Allemagne, de l’autre côté de la Moselle

La ligne Maginot: des dizaines de kilomètres de fortifications enfouies dans le sol lorrain et alsacien, censées repousser le virus nazi. — © Didier Zylberling/Hemis.fr/AFP

By Richard Werly

Toute cette semaine, Richard Werly, le correspondant du «Temps» en France, parcourt la frontière du pays pour évaluer comment le Covid-19 transforme les relations entre l’Hexagone et ses voisins. Avec l’histoire en toile de fond.

Episodes précédents:

• Les silences efficaces du Grand-Duché
• Ces «textiles» qui profitent du Covid
• A Dunkerque, les camions de la colère
Le «monstre» de la ligne Maginot gît sous le ciel d’azur. Après une heure de route entre les verdoyantes collines lorraines, sur le site déserté du gros ouvrage du Hackenberg, le parallèle historique est saisissant. Le Hackenberg (ci-dessous), construit entre 1920 et 1930, devait être le verrou de cette frontière. Une montagne de béton percée sous la forêt, hérissée de canons, de mines et de mitrailleuses. La ligne Maginot, dont ce fort A19 était un des centres névralgiques, faisait la fierté de la France le 3 septembre 1939, lorsque le Paris de Daladier déclara la guerre à l’Allemagne d’Hitler.

Ces dizaines de kilomètres de fortifications enfouies dans le sol lorrain et alsacien devaient repousser le virus nazi. Une combinaison étanche pour l’Hexagone et pour l’Europe démocratique. Las! le 10 mai 1940, les divisions de chars panzers traversent les Ardennes en contournant la ligne, direction les Champs-Elysées. Les militaires français postés au Hackenberg ne batailleront guère.

Figés sur 14-18

«En mémoire des combattants de la ligne Maginot et des intervalles qui résistèrent vaillamment jusqu’au cessez-le-feu», dit l’épitaphe gravée sur la statue d’un soldat en béret. La vérité est moins glorieuse.

La fameuse ligne voulue par André Maginot, ministre lorrain de la Défense sous plusieurs gouvernements entre 1924 et 1929, était une protection conçue, sur le papier, par des généraux figés dans la victoire de 1918. Oublieux du fait que les guerres, comme les épidémies, ne se répètent jamais à l’identique.

2020 n’est pas 1940. Sur le parking déserté du Hackenberg, seul le vent souffle à nos oreilles.

Un couple de promeneurs gravit le sentier goudronné qui monte à la chapelle, trois kilomètres plus haut. Xavier, un cycliste de Veckring, nous indique le chemin, bordé de part et d’autre de vieux piquets de fer rouillés, hérissés jadis de barbelés.

Le char américain planté en contrebas dit l’ironie des lieux: une frontière de tous les dangers, synonyme d’âpres combats depuis des siècles, jusqu’à la paix européenne forgée sur les décombres du nazisme.

 

Kopuły pozorne
Da hauba.pl del 21 aprile 2020

By Franz Aufmann

Fot. 01. Blok bojowy nr 1 małej grupy warownej Haut-Poirier Sektoru Ufortyfikowanego Sary (fr. secteur fortifié de la Sarre). Na pierwszym planie betonowa kopuła pozorna.

Fot. 02. Francuska kopuła pozorna – imitacja obserwacyjno-bojowej kopuły GFM model 1929 typ A, która została wykonana z cienkiej blachy stalowej.

Jedną ze skutecznych metod utrudniającym nieprzyjacielowi rozpoznanie rzeczywistego uzbrojenia obiektu fortyfikacyjnego było w okresie międzywojennym skuteczne maskowanie.

W praktyce równie dobrze sprawdzała się metoda wyeksponowania niektórych elementów uzbrojenia. Dzieła fortyfikacji zaczęto wyposażać w strzelnice, kopuły lub wieże pozorne.

Fot. 03. Tylko z bezpośredniej odległości można było rozpoznać kopuły pozorne. Strop schronu C60 -Edling Nord (podsektor Burtoncourt, sektor ufortyfikowany Boulay) do ognia bocznego z jedną obserwacyjno-bojową kopułą model 1929 typ A i z kopułą pozorną na pierwszym planie. Dokumentacja schronu zatwierdzona 6 października 1930 r. przez CORF.

Fot. 05. Polski schron na broń maszynową z osadzoną kopułą pozorną (próba rekonstrukcji).

Ten sposób dezinformacji z powodzeniem stosowano w dziełach europejskiej fortyfikacji stałej okresu międzywojennego. Kopuły pozorne, bardziej wyeksponowane, skupiały na sobie uwagę obserwatorów i absorbowały siły i środki do zwalczania stanowisk bojowych chronionych pancerzami.

Elementem charakterystycznym obiektów fortyfikacji Linii Maginot były kopuły bojowe i obserwacyjne. Fakt ten potwierdza ponad 1000 egzemplarzy kopuł obserwacyjno-bojowych GFM model 1929 typ A osadzonych w dziełach francuskiej fortyfikacji stałej. W celu dezorientacji nieprzyjaciela wykonano stalowe i betonowe kopuły pozorne. Zdjęcie 01 prezentuje blok bojowy nr 1 małej grupy warownej Haut-Poirier (fr. Petit ouvrage Haut-Poirier ), wzniesionej w 1938 roku w sektorze ufortyfikowanym Sary (fr. secteur fortifié de la Sarre). Na pierwszym planie znajduje się betonowa kopuła pozorna. Ówczesne możliwości technologiczne umożliwiały wykonanie kopuł pozornych z cienkiej stalowej blachy (Fot. 02).

Fot. 06. Polska kopuła pozorna. Zdjęcie wykonane przez wykonane przez funkcjonariuszy „Wydziału rozpoznania obcych fortyfikacji” (niem. Abteilung Auswertung fremder Landesbefestigungen).

Nawet dla doświadczonego obserwatora na stanowisku oddalonym o kilka setek metrów, dysponującego świetnym sprzętem optycznym firmy Zeiss, kopuły GFM i ich pozorne odpowiedniki (Fot. 03) o standardowym kamuflażu były praktycznie nierozróżnialne.

Polscy fortyfikatorzy również z powodzeniem stosowali kopuły pozorne. Wykonywane były z betonu. Zdjęcie polskiej kopuły pozornej zostało wykonane przez funkcjonariuszy „Wydziału rozpoznania obcych fortyfikacji” (niem. Abteilung Auswertung fremder Landesbefestigungen).

 

El Ayuntamiento explica las razones del clareo de pinos en el castillo
Da infopalancia.com del 18 aprile 2020

Tras superar distintos avatares tanto climatológicos como de salud pública, debido a la pandemia del Covid-19, la rehabilitación del Cerro de la Estrella se encuentra próxima su fin.
Aprovechando esta fase final de las obras, por recomendación técnica, se está realizando un clareo de pinos existentes en las laderas y en  la cumbre. Este clareo se está realizando debido a dos motivos:

1. La seguridad de las personas por el riesgo de caída de algún pino, como ocurrió con el temporal del pasado enero

2. Evitar el deterioro de las ruinas rehabilitadas, no podemos olvidar que las mismas son Bien de Interés Cultural. Estos son los motivos del clareo que se está realizando. La finalización de esta rehabilitación del Cerro de la Estrella y su consiguiente puesta en valor servirá de estímulo para el turismo. Así cuando superemos esta pandemia causada por el COVID 19, estaremos preparados para ofrecer oportunidades a aquellos que deseen visitarnos y esto contribuirá a la recuperación económica y social de Segorbe.
El Cerro de la Estrella está declarado Bien de Interés Cultural ( BIC ). El pasado septiembre comenzaron las obras de rehabilitación de las murallas y baterías existentes en dicho Cerro, con el objetivo de restaurar las originales de la segunda guerra Carlista.

Gabinete Municipal

 

Alaska’s World War II National Historic Landmarks That’ll Transport You Back In Time
Da thealaskalife.com del 18 aprile 2020

By: Courtney Dowd-Stanley

Flickr – Thomas Doyle

The National Park Service (https://www.nps.gov/articles/world-war-ii-inalaska.htm) has a great amount of information about Alaska’s immense WWII history. In this brief blast from the past, we’ve consolidated a little bit of history of each of the eight total World War II

National Historical Monuments spread throughout the Last Frontier. Those traveling throughout Alaska to these historic areas should expect to see rare remnants from the past as well as an unwavering amount of rugged natural beauty.

Places like Adak Island (https://www.thealaskalife.com/blog/alaska-picker-picksadak/),  Attu (https://www.thealaskalife.com/blog/battle-attuworld-war-two/), Umnak Island (https://www.thealaskalife.com/blog/15-alaska-names-youreprobably-mispronouncing/), Fairbanks (https://www.thealaskalife.com/journals-stories/firstautomobile-drive-fairbanks-valdez/), Kiska Island, Sitka (https://www.thealaskalife.com/journals-stories/alaskasconnection-first-telegraph/), Kodiak (https://www.thealaskalife.com/blog/kodiak-alaska-emeraldisle/), and Unalaska (https://www.thealaskalife.com/blog/activealaska-volcanoes/) are each wildly unique from one another, yet have something in common; the historic mark they left on Alaska during World War II.

1: Adak Army Base & Adak Naval Operating Base NPS

NPS Photo

For a long period of time, these were the very westernmost bases in the entire USA.

The Naval Base was active until the late 1990’s. Construction started for this site on September 1, 1942 and was completed by the end of 1943.

This site was created to assist Umnak Island and Unalaska after the Japanese bombed Unalaska in June 1942. Because Unalaska and Umnak Island were each around 700 miles east of Kiska, there became a severe need for bombers to reach Kiska with shorter-range fighters.

This base on Adak was only about 250 miles from Kiska, giving the USA forces a more successful offensive placement against the other two Japanese “held” islands.

The first bombers carried out missions from the Adak base on September 14, 1942.

2: Attu Battlefield and U.S. Army and Naval Airfields National Historic Landmark

Wikimedia Commons

World War II history is significant on Attu as it is the location of the Japanese occupation of the island, then the recapture by the United States.

In 1942, the Japanese thought that by destroying the U.S. Pacific Fleet at Midway and creating bases on the Aleutian Islands (as well as Fiji, Samoa, and New Caledonia islands), that they could gain full control over the western Pacific. However, Americans were incredibly alarmed after the Japanese invaded Attu and believed it was the beginning of a full on invasion into the United States. Recapturing Attu by the Americans was extremely important, and thus ended up being one of the most costly battles ever recorded in history in the Pacific region.

Of the 2,250 Japanese soldiers fighting, only 29 survived this attack. Of the 3,800 American soldiers, 549 were killed in battle.

 

3: Fort Glenn (Cape Field), Umnak Island

Wikimedia Commons

This was the first base in Alaska commissioned after the outbreak of the war with the Japanese in 1941. This base was constructed to provide air defense for the Naval Operating Base and Fort Mears located nearby about 65 miles to the east, on Dutch Harbor island. June 3rd and 4th, 1942 is when the United States Army first had pursuit planes depart from Fort Glenn to “surprise” and fight Japanese bombers who had just returned from their attack on Dutch Harbor. Within the next couple of months (July and August 1942), just after the Japanese invaded Kiska and Attu Islands, U.S. bombers again left from Fort Glenn to pursue bombing missions.

Originally Fort Glenn was supposed to provide a base for 121 officers and 2,491 enlisted soldiers. However after just a year the base was at capacity, and the local facilities were increased to house 11,982 soldiers, before peaking at 13,000 by April of 1943. The airfield construction consisted of three runways measuring 5000 feet by 175 feet, although the incredibly unforgiving wind patterns of the Aleutian Islands (called “williwaws”) was one of the biggest drawbacks that this area faced.

4: Dutch Harbor Naval Operating Base & Fort Mears U.S. Army Base

Wikimedia Commons

These bases were the first that the Japanese attacked on June 3, 1942 during what was called the “Aleutian campaign.” 14 total bombs were dropped on Fort Mears, which killed 25 soldiers, destroyed 5 buildings, and wounded around 25 additional soldiers.

The third strike the Japanese dropped killed one sailor and one more soldier, and caused damage to the radio station. The damage and destruction got worse by June 4th making the total death of the two-day attack at 43 with 50 others also wounded. This is just the start of the immense history found here.

The amount of sacrifice, loss, and suffering is impossible to put into words. To learn more, read: Explore Abandoned WWII and Cold War Military Remnants on Alaska’s Adak Island(https://www.thealaskalife.com/blog/adak-island-abandonedalaska/).

5: Japanese Occupation Site, Kiska Island

NPS Photo

On April 18, 1942 Japanese military leaders (mistakenly) believed that what is known as the “Doolittle Raid” was launched from either Midway or the Aleutian Islands in Alaska. The thought was that if they could establish control over the Pacific, it would prevent further attacks. Beginning on June 7, 1942 when the Japanese stormed ashore with 550 naval crew, which eventually grew to just under 6,000 military members and almost 1,200 civilians. By June 8, 1942, Japanese ships were spotted in Kiska Harbor by a U.S. patrolling plane. Within a few days, the U.S. sent around 10 bombers from Umnak airfield to Kiska to drop an attack.

They continued to drop bombs and move in via sea travel as well. Around July 5, 1942 submarines from the U.S. military torpedoed three Japanese destroyers at the entrance of Kiska Harbor, one of which sank and the others were damaged rather extensively. By May 30th, 1943 the Japanese were planning what is known as “Operation KE” in which they planned their evacuation of Kiska. After 5,183 Japanese boarded up and headed home, what is known as an “utmost embarrassment for the U.S.” happened only 18 days later when 34,000 Japanese military men invaded the island. The Alaska U.S. Army’s commanding general, Simon B. Buckner was quoted as saying, “To attract maximum attention, it’s hard to find anything more effective than a great, big, juicy, expensive mistake.

6: Kodiak Naval Operating Base, Fort Greely, & Abercrombie National Historic Landmark on Kodiak Island, Alaska

Flickr - Ken Curtis

The air station, submarine base, and North Pacific Force at Kodiak Naval Operating Base was in operation at the time of the Japanese attack on Pearl Harbor.

The flying boats made crucial patrols throughout the Gulf of Alaska, Bering Sea, and the Northern Pacific Ocean. The ships and submarines also played vital roles during the Aleutian Campaign. The joint operations center that was established played a very important role in WWII.

Immense defense installations were added and stood ready to defend Kodiak Naval Operating Base. Surprisingly, the Royal Canadian Air Force also stationed on Kodiak to patrol the Bering Sea and the Gulf of Alaska. While the threat remained for over a year, the enemy did not come to Kodiak.

 

7: Ladd Field a.k.a. Fort Wainwright, Fairbanks, Alaska

NPS Photo

WWII’s impact on Ladd Field was tremendous. It was 1940 when the Cold Weather Test Station opened with just 214 enlisted soldiers.

When the Japanese attack on Pearl Harbor happened, the station then expanded to 520 total enlisted. After the Japanese invaded Attu and Kiska in June 1942, Ladd Field underwent a mission to expand to support the impending war efforts. Between 1943 and 1945, Ladd Field expanded from 23 to 700 buildings and housed over 4,500 enlisted.

 

 

8: Sitka Naval Operating Base & U.S. Army Coastal Defenses NPS Photo

NPS Photo

The Naval Operating Base in the historic town of Sitka (https://www.thealaskalife.com/blog/sitka-alaska/), was the U.S. Navy’s first air station in Alaska.

This location had an integral in North America’s defense at the beginning of World War II. Sitka was the only major military base on the west coast north of Puget Sound, Washington at the time that the Japanese attacked Pearl Harbor on December 9, 1941.

 

U.S. Builds Ground-Based Arsenal to Jam Russia, China Satellites
Da bloomberg.com del 17 aprile 2020

By Anthony Capaccio

A U.S. Space Force counter communications system block. Source: U.S. Space Force

The new U.S. Space Force is building an arsenal of as many as 48 ground-based weapons over the next seven years designed to temporarily jam Russian or Chinese communications satellite signals in the opening hours of a conflict.
The first system, made by L3Harris Technologies Inc., was declared operational last month after years of development, and the Space Force has taken delivery of 16 of them. The service is also developing a new system, known as Meadowland, that’s lighter-weight, capable of adding updated software and able to jam more frequencies. Since its formation last year as the sixth branch of the U.S. military, attention has focused on the Space Force’s defensive duty in safeguarding U.S. satellites and on organizational questions about its budget and its relationship with the Air Force. Less has been disclosed about its offensive role, which centers on Meadowland. “Nothing else we’re doing in Space Force is offensive in nature, where we are actually going after an adversary,” said Lieutenant Colonel Stephen Brogan, a unit head in the combat systems branch of the Air Force Space and Missile Systems Center, which is managing development and  procurement.
L3Harris, based in Melbourne, Florida, is already developing four Meadowland systems projected for delivery around October 2022. By this December, the Space Force plans to open a competition for 28 more, with funding starting in fiscal 2021 and systems projected for delivery from late 2023 to early 2027.
As of now, Brogan said in an interview, the jamming systems are designed to interfere with communications satellites and not those for data relay or taking photos.

Weaponizing Space

U.S. defense officials long spoke against turning space into a battlefield, much less fielding weapons that could demolish targets and add more hazardous space debris. The Space Force said in a statement that “China and Russia have weaponized space with the intent to hold American space capabilities at risk,” and the U.S. has the inherent right of self-defense.
Russia’s test launch on Wednesday of an anti-satellite missile is “further proof of Russia’s hypocritical advocacy of outer space arms control proposals designed to restrict the capabilities of the United States while clearly having no intention of halting their counterspace weapons programs,” the Space Force said in a separate statement. Why Trump Wants New Military Branch, the Space Force: QuickTake
The new jamming system can be used early in a conflict and won’t create “space junk” because it emits energy designed to cause temporary, “reversible” interference, Brogan said. The Air Force said in a separate statement that the jamming can prevent an adversary’s “ability to accomplish command and control, early warning and propaganda” across “multiple frequency bands.”
Advocates of preserving space as a weapons-free domain say the new U.S. jamming system risks escalation, even if it’s not designed to destroy satellites. “There are going to be those -- let’s call them ‘U.S. competitors’ -- who will find the development of any explicit counterspace system to be inflammatory and provocative, whether it is reversible or not,” said Victoria Samson, the Washington director of the Secure World Foundation, which publishes an annual overview of military space activities. “Competitors who have their space assets interfered with at times of crisis don’t know if/when it will stop; it is possible that they will have to assume that it’s irreversible and go from there,” she said. “Are we signaling that we are OK with officially targeting space assets?”

China, Russia

According to the Pentagon’s Defense Intelligence Agency, China and Russia rank behind the U.S. in the number of orbiting satellites. As of late 2016, Russia had about 40 communications satellites in orbit. “Over the next several years, Russia will prioritize the modernization of its existing communications, navigation, and earth observation systems, while continuing to rebuild its electronic intelligence and early warning system constellations,” according to the DIA. China is pursuing parallel programs for military and commercial communications satellites and owns and operates about 30 of those for civil, commercial, and military satellite communications, the DIA said last year. Beijing also operates a small number of dedicated military communications satellites. The new Meadowland system has two racks of equipment instead of the 14 on the one deployed last month, saving 10,000 square feet of storage space and making the systems more compact and easier to deploy, Brogan said. Unlike the current model, Meadowland will use more open architecture software for updates that allow for a “additional capability to go after more satellites, using more techniques as they are developed,” Brogan said.

 

La desaparecida y gigantesca ciudad fortificada que Napoleón construyó en el centro de Madrid
Da abc.es del 16 aprile 2020

Cuadro de Napoleón, sobre el mapa de la fortificación de El Retiro, uno documento que queda de aquella ciudadela que estuvO en pie en el centro de Madrid desde 1808 hasta 1814 - ABC

Ocupó gran parte del Retiro y en ella vivieron vivieron más de 2.000 soldados franceses hasta el final de la Guerra de Independencia, causando enormes daños al famoso parque, al talar casi todos sus árboles para alimentar sus hogueras. Era tan grande que se dibujaron planos de ella para que quedara constancia de sus caminos, jardines y viviendas

Israel Viana

«Es un juego de niños, esa gente no sabe lo que es un ejército francés; créame, será rápido», aseguró Napoleón en el otoño de 1807. Poco después, el Emperador engañó al primer ministro Manuel Godoy para que firmara el Tratado de Fontainebleau y obtuvo el permiso del Rey para atravesar España con más de 110.000 soldados con el objetivo oficial de, supuestamente, conquistar Portugal. Pero todo fue un engaño. A su paso por la península, el ambicioso general fue conquistando casi todas las ciudades españolas que encontró a su paso. Cuando el 24 de marzo de 1808, Fernando VII hacía su entrada en la capital por la Puerta de Atocha, aclamado por su pueblo, la escena no era tan bonita como la describía Benito Pérez Galdós en sus «Episodios Nacionales»: «Parecía un día de junio, en el que la naturaleza sonreía como la Nación». Mientras los madrileños celebraban la llegada de su nuevo Rey, el cuñado de Napoleón y jefe de su Ejército en España, el famoso general Joaquín Murat, se apostaban en Chamartín. Su nuevo jefe de estado mayor, Augustin Daniel Belliard, fue destacado para preparar el alojamiento del cuartel general con veinticinco mil hombres.
Las calles se mantuvieron relativamente tranquilas en las semanas siguientes gracias a la presencia de los soldados galos, que paseaban a sus anchas por el resto de la capital sin que los madrileños se hubieran percatado del desdén con que trataban a su Monarca. «Nos cuesta mucho trabajo creer que los propósitos de los franceses no fueran evidentes ante los ojos de nuestros conciudadanos. Los testigos de aquella situación nos hablan insistentemente del malestar creciente de la población madrileña. ¿Qué hacer? Porque los franceses tenían en Madrid y sus alrededores a 25.000 hombres ocupando el Retiro con numerosa Artillería», explicaba el historiador José Manuel Guerrero, comandante del Ejército de Tierra, en su artículo «El ejército francés en Madrid», publicado en la «Revista de Historia Militar» en 2004.

«¡Armas, armas, armas!»

La capital era ya una ciudad completamente tomada el célebre el 2 de mayo de 1808, cuando Madrid saltó por los aires y dio comienzo la Guerra de Independencia. «No se oían más voces que ¡armas, armas, armas! Los que no vociferaban en las calles, vociferaban en los balcones. Y si un momento antes la mitad de los madrileños eran simplemente curiosos, después de la aparición de la artillería todos fueron actores», contaba Galdós. El pueblo español no tardó en levantarse, convencido de que podía y debía echar al invasor. El Gobierno llamó a filas a sus ciudadanos y consiguieron reunir a 30.000 hombres, la gran mayoría de ellos milicianos sin ninguna experiencia en combate.
Los asedios a las ciudades recordaban a los de la Antigüedad. Reducirlas suponía meses de lucha, calle por calle, casa por casa, peleando contra hombres, mujeres y niños. Todas estas escenas sumieron a los soldados franceses en un infierno que no habían conocido hasta ese momento, con un ejército compuesto de jóvenes reclutas organizados apresuradamente y obligados a invadir, en condiciones lamentables, un país que se suponía aliado. Se dividía en tres cuerpos: uno con destino a Portugal, al mando de Jean-Andoche Junot; otro para internarse en España, con el objetivo de llegar a Cádiz, y el tercero, denominado «Observación de las Costas del Océano» bajo pretexto de reforzar las costas del sur contra los británicos, pero cuya misión encubierta fue, efectivamente, ocupar Madrid.

Primero, en tiendas de campaña

Y a mediados de junio, ante la incertidumbre y las continuas bajas, los franceses deciden fortificar El Retiro entero. «A pesar de todo, no tuvieron la más mínima demostración de cortesía», recordaba años después Mesonero Romanos, que tenía cinco años cuando vivió aquel inmenso despliegue de fuerzas, distribuidas por el convento de San Bernardino (actual Ciudad Universitaria), las calles Leganitos y Fuencarral, el barrio de El Pardo y Carabanchel, además del famoso parque donde acampó la artillería y la caballería, con su memorable brigada de Dragones de Moncey, utilizando las tiendas confiscadas al ejército español en Ciudad Rodrigo y Zamora.
Desde El Retiro había salido precisamente el mariscal Emmanuel de Grouchy el día del levantamiento para recorrer la calle de Alcalá y la Carrera de San Jerónimo hasta la Puerta del Sol. En las cercanías de la plaza –calles Mayor, Alcalá, Montera y Carretas– se reunieron la mayoría de los rebeldes y vecinos. «La evacuación de las calles no detenía la viva fusilería y la lluvia de piedras y de tejas que, desde las ventanas y los tejados de las casas, nos alcanzaban y herían a mucha gente. Vanamente he intentado mediante oficiales franceses y españoles que los habitantes cesaran el fuego, pero los portadores de estas palabras de paz han sido recibidos a tiros de fusil», detallaba el informe del enemigo recogido por Guerrero.
Vista la situación, la orden de Belliard para que se construyera el enorme complejo se produjo así: «Debéis tomar el mando del Retiro [general Lagrange] y considerarlo como ciudadela dependiente de la plaza de Madrid bajo el mando de Grouchy». Al día siguiente, este último subrayaba: «Su Alteza Imperial ordena que toda la administración sea establecida en El Retiro. Debéis ocuparos particularmente del establecimiento del Retiro, que desde este momento debe considerarse una colonia francesa. Es necesario que esa ciudadela haga temblar a la villa y que pueda albergar con seguridad a todos los franceses si las circunstancias exigen que las tropas partan para disipar algunas concentraciones». Y contaba después en sus memorias un desconocido capitán Boulart: «Fui encargado del armamento de las fortificaciones del Retiro, que se había fijado en 50 bocas de fuego, número elevado, porque se quería contener la población de Madrid por medio de medidas enérgicas [...]. La temperatura era de 28 grados a la sombra, y todos los trabajos se hacían bajo este sol».

 

Underground life during the war: Malta’s air raid shelters
Da guidemalta.com del 15 aprile 2020

The network of rock cut shelters helped the Maltese survive World War II. Today they keep the memories of wartime hardships alive. Lest we ever forget.

by Adriana Bishop

Photo: vassallohistory.files.wordpress.com - a public shelter in the disused railway tunnel in Valletta

“…the air was filled with the crash of masonry and the uncanny swirl of blast. The building above was hit. Clouds of dust penetrated the shelter, smothering and halfchoking the shelterers with dust, mostly women with babies and young children. Some of the children were terrified and cried, but their mothers open-eyed and stupefied, calmly dipped their handkerchiefs in a pail of water kept in the shelter for the purpose and put them over the mouths and noses of the babies. Then hugging their youngest to their bosom they muttered a silent prayer.” - Foreign Correspondent, Reuters 1942

This was a typical scene at the height of the Siege of Malta during World War II. Fear and hope mixed with noise and dust, discomfort and disease and above all darkness down the underground shelters, as enemy bombs rained relentlessly overhead, destroying lives and flattening the island. Over 70 years have passed since then, but for those who lived through those days of untold horror, the memories never fade. The network of air raid shelters that were hewn out of the rock remain today a testament to Malta’s resilience and fighting spirit. Some are open to the public not just as a quirky tourist attraction, but also to educate the post-war generation who grew up in an era of peace about the legacy of World War II.

Photo: Adriana Bishop

At the start of the war there were very few shelters, and people were advised to seek refuge in basements, under the stairs or even beneath sturdy tables cushioned with layers of mattresses. As the conflict intensified, the excavation of rock-cut shelters gained momentum, and by June 1941 there were 473 public rock shelters with a further 382 under construction, providing protection for 138,000 people. Thousands more also sought refuge in concrete or private shelters. By the end of that year, Government gave permission for private cubicles to be excavated within public shelters, a job which was often undertaken by women and children.

The Malta at War Museum at Couvre Porte in Birgu (Vittoriosa) documents the ordeal of the Maltese and the Allies during the blitz between 1940 and 1943. Situated within the strategic Dockyard Creek off Grand Harbour, Birgu was one of the most heavily bombed places of the conflict, and almost half of it was destroyed. The museum is housed within 18th century army barracks, and sits on top of an extensive network of rock-cut air raid shelters which gave refuge to hundreds of people.
Visitors today are offered the luxury of wearing protective hair-nets and hard hats before descending to the shelters, but in those dark days of war, people were lucky if they got away with their lives. My own parents spent part of their childhood in such shelters and I wanted to experience it firsthand, albeit for an hour and with enemy bombs merely an audio recording.
To say it was a sobering experience would be putting it mildly. As the sounds of people reciting the rosary echoed in the corridors of the rabbit-warren network, I got a sense of the fear and claustrophobia that must have engulfed the shelterers at the time. Efforts were made to retain a sense of order and decorum amidst the chaos of war. Shelter Supervisors and Air Raid Wardens were employed to oversee the day-to-day running of the shelters,

Government workmen were paid to clean the shelters and a private cubicle was set aside to be used as a makeshift maternity ward for women to give birth in privacy. Notices were printed on all the walls reminding shelterers not to spit, “commit nuisances” or smoke, but diseases such as scabies, dysentery and tuberculosis were rife. Electricity was still a novelty in the early 1940s, and Malta’s one and only power station in Floriana was repeatedly bombed. Some shelters were provided with free electricity, but wiring and fixtures were installed voluntarily by the shelterers themselves. Other shelters were simply lit by crude homemade oil lamps. Those enterprising few who managed to excavate their own private cubicle would furnish it with some personal belongings and home comforts, but the majority had only a bench to sit on or perhaps a primitive bunk bed, as long as they brought their own bedding.

Photo: Adriana Bishop

Some clearly went to great lengths to ensure their stay in the shelter was as comfortable and civilised as possible, going as far as laying down tiles in their cubicle.

Ancient catacombs dating back to pre-Roman era were also used as air raid shelters, and the Wignacourt Museum in Rabat includes a complex of shelters with two main corridors and about 50 rooms within a network of Punic, Roman and Christian hypogea.
Many inhabitants of the harbour cities were evacuated to rural areas away from the main enemy action to places like Rabat or further away to Mellieha. Today, a popular resort with Malta’s largest sandy beach, Mellieha still bears witness to World War II.

Of the 46 air raid shelters in the town, two located near the parish church are open to the public. They feature a small exhibition of tools used to dig the shelters as well as gas masks and ammunition. Valletta, meanwhile, has a veritable underground city of tunnels and disused wells running beneath the buildings, and many were used as shelters. Part of the network can be accessed via the garden of Casa Rocca Piccola which is owned by a Maltese noble family.

 

U.S. - Nuclear-Missile Crews Pull Longer Tours in Virus-Hit Air Force
Da bloomberg.com del 15 aprile 2020

By Anthony Capaccio

Air Force personnel manning nuclear missile silos in the U.S. heartland are performing rotations as long as 14 days. Fighter pilots on alert for immediate defense of the U.S. are kept in near-isolation. It’s all part of the “new abnormal” for the Air Force as it ensures smooth functioning during the coronavirus pandemic, according to General David Goldfein, the service’s chief of staff.
As the outlines of the pandemic began evident “we did a  reset,” Goldfein said in an interview Wednesday. “We’ve got to adapt faster than the virus.” The Air Force focused its efforts on missions deemed essential to the defense of the nation, he said. That includes manning nuclear missile silos as well as air mobility, space, cyber, intelligence, surveillance and reconnaissance operations.

It also encompasses the post-Sept. 11 “Noble Eagle” flight personnel in the New York and Washington, D.C., areas who are on alert to take off within minutes of a threat. That means F-16 pilots with the 113th Air National Guard Wing at Joint Base Andrews outside Washington, before they begin their 24-hour on-alert rotation, are told to “selfquarantine at home,” while only on-call pilots and maintenance airmen are allowed in the specialized “alert” facility that’s normally staffed by multiple people. “Right now, they are limiting only those who are directly tied to the mission in the building -- no more personnel than necessary,” Senior Master Sergeant Craig Clapper, wing spokesman, said in an email. “We have adapted to the new guidelines put in place and the mission has been fully effective as normal.”

‘Tight Bubble’

The military has been under pressure as it struggles to fulfill its national security role without worsening the spread of the virus. The acting Navy secretary resigned last week after dismissing the captain of a nuclear-powered aircraft carrier who had sent an urgent plea for help dealing with an outbreak on his ship, now sidelined in Guam. One crew member on the vessel has since died and almost 600 crew members have tested positive for the virus.
As of April 15, the Air Force had 299 of the military’s 2,486 confirmed coronavirus cases, according to Pentagon data. As the pandemic expands, the Air Force’s mission-essential flight crews are kept in a “pretty tight bubble,” Goldfein said. “They leave the cockpit, they go directly to their room, they have meals that are cleaned, they’re delivered and we keep them there until it’s time time to get back to the airplanes. We keep them in a bubble because they are flying all over the globe.”
It’s similar to how the Air Force is managing the personnel who staff its nuclear command and control systems and the silos housing Minuteman III intercontinental ballistic missiles, Goldfein said.
For those missions, teams have been divided into “blue” and “silver” units that are “staying out in the field longer,” in some cases as many as 14 days compared with two or three days pre-virus, Goldfein said.
The demands aren’t going away, regardless of whether the virus does, he added.
“We expect zero relief in terms of operational tempo in those missions,” Goldfein said.

 

Poznań: Pod rynkiem Łazarskim odkryto schron na 150 osób. Być może jest tam jeszcze drugi taki obiekt
Da gloswielkopolsky.pl del 15 aprile 2020

By Grzegorz Okonsky

Pod rynkiem Łazarskim odkryto schron. Do odkrycia doszło w zasadzie przypadkiem – koparka kopiąc dół pod szalunki trafila na jedno z wejść do schronu. Odsłonięto go i poproszono o pomoc członków Poznańskiej  Grupy Eksploracyjnej, którzy mają na koncie prace badawcze i zabezpieczenia innych schronów i szczelin p rzeciwlotniczych, m.in. przy ul. Kościelnej i Nad Wierzbakiem.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->Poznańska Grupa Eksploracyjna

Niecodzienne znalezisko odkryli robotnicy przebudowujący płytę rynku Łazarskiego – schron na około 150 osób. Co ciekawe, w tym rejonie na odkrycie czeka jeszcze jeden podobny obiekt, a ponadto, według map i zdjęć powojennych, takich obiektów ma być jeszcze aż około 130. Do odkrycia doszło w zasadzie przypadkiem – koparka kopiąc dół pod szalunki tra􀁿ła na jedno z wejść do schronu. Odsłonięto go i poproszono o pomoc członków Poznańskiej Grupy Eksploracyjnej, którzy mają na koncie prace badawcze i zabezpieczenia innych schronów i szczelin przeciwlotniczych, m.in. przy ul. Kościelnej i Nad Wierzbakiem.
- Schron jest zachowany w bardzo dobrym stanie, nie ma w nim śmieci, butelek, gruzu jest bardzo mało – opowiada Damian Baranowski z Poznańskiej Grupy Eksploracyjnej. - Został najwyraźniej zakryty tak, że ludzie nie zdążyli go zdewastować ani zapełnić śmieciami. Skarbów w schronie nie ma, żadnych mebli, czy choćby podstawowego wyposażenia – są klamki, zawiasy, drzwi, ale nic poza tym. Zachowała się za to biel ścian z charakterystycznym czerwonym poziomym pasem, którego zadaniem było zapewne ułatwianie orientacji w ciemnościach. Pas był malowany 􀂀uorescencyjną farbą i dobrze Baranowski. - Na podłodze jest też trochę wody, miejscami pod kostki.

Eksploratorzy, znający specy􀁿kę takich obiektów wstępnie zbadali schron i zmierzyli go. Wiadomo więc, że schron ma korytarze o łącznej długości 90 metrów, mógł pomieścić około stu pięćdziesięciu osób, które zdążyłyby zbiec tu w momencie ogłoszenia alarmu przeciwlotniczego. Prawdopodobnie schron ocaleje i będzie w określonych godzinach udostępniany w przyszłości zwiedzającym, Musi być oczywiście wcześniej dobrze zbadany i uznany za bezpieczny. Obecne odsłonięte wejście ma być zabetonowane, ale otwarte będzie inne. Teraz jednak obiekt jest niedostępny dla gości – sami eksploratorzy przebywali tu krótko, z ubezpieczeniem, wykorzystując swoje doświadczenie. - Wejście do schronu znajdującego się na terenie prac prowadzonych w ramach przebudowy rynku Łazarskiego nie jest możliwe – mówi Daria Kulczewska z Urzędu Miasta. - Pod względem formalnym obiekt nie jest oddany do użytku, nie została również przeprowadzona żadna ocena stanu technicznego przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane w specjalności konstrukcyjno-budowlanej. Nie wiemy więc, czy wejście do schronu nie będzie stanowiło zagrożenia dla zdrowia lub życia. - Wbrew pozorom pod Poznaniem jest jeszcze trochę takich ciekawych obiektów – informuje Damian Baranowski.- Były to lokalne szczeliny przeciwlotnicze i schrony, budowane w każdej dzielnicy. Jak wyglądały w środku, można poznać, goszcząc w obiekcie przy ul. Kościelnej. Po wojnie te schrony straciły swoje znaczenie, wiele zasypano, inne zabudowano, jeszcze inne po prostu zniszczono. Na podstawie zdjęć i map oceniam, że było ich około 130 i do dziś wiele czeka na swoje odkrycie. Najbliższy taki schron nie jest zresztą położony daleko od odkrycia na Łazarzu – też jest pod płytą rynku Łazarskiego. Być może i on będzie wkrótce odsłonięty.

 

The Pentagon's Plan To Build A Secret Super Command Bunker 3,500 Feet Under Washington D.C.
Da thedrive.com del 14 aprile 2020

By JOSEPH TREVITHICK

Unlike any fortification on earth, the Deep Underground Command Center was intended to withstand multiple direct hits from giant nukes on Doomsday.

The COVID-19 pandemic has thrust the topic of "continuity of government," plans in place to ensure critical elements of the U.S. government can keep functioning in the midst of an extreme crisis, back into the general public consciousness. It has also sparked renewed interest in the hardened, underground facilities where those personnel would work, such as the U.S. military's "underground Pentagon" at Raven Rock, which you can read about more in this past War Zone feature. Had the U.S. government made different decisions during the Cold War, some of these teams might be sheltering inside a massive, very deeply buried bunker unlike any on earth, intended to shrug off direct impacts from nuclear bombs with huge yields of hundreds of megatons.

In January 1962, Charles Hitch, then the Assistant Secretary of Defense (Comptroller), sent a memorandum regarding a proposed Deep Underground Command Center (DUCC) to then-Secretary of Defense Robert McNamara. The plan was to construct "a 'superhard' command post easily accessible to the NCA [National Command Authority] and designed for minimum dislocation or interruption of official routines," according to an official U.S. military historical review of command and control architecture from 1960 to 1977. The National Command Authority refers to the highest possible source of orders for American forces, the only mechanism by which a nuclear strike can be ordered, which consists of the President and the Secretary of Defense, as well as the approved deputies that would take their place if either of them were to be killed or otherwise incapacitated. "The center could include an office where people, such as yourself, could conveniently spend a day every week or two to conduct business almost as usual and be in a position to assume National Command in the event of a nowarning attack on Washington," Hitch wrote to McNamara.
It's not entirely clear where the DUCC proposal first originated. A 1975 study of the evolution of U.S. strategic command, control, and early warning capabilities that the Institute for Defense Analysis (IDA) think tank had conducted for the Department of Defense, said it made "no attempt ... to track the origins and development of the idea." IDA's researchers did note they had located a document that personnel within the Office of the Assistant Secretary of Defense (Comptroller)'s Programming Office had prepared ahead of Hitch's memo to McNamara.IDA had also found consistencies in the design parameters between the DUCC and a U.S. Air Force Strategic Air Command (SAC) proposal for a Deep Underground Support Center (DUSC). SAC had also explored the DUSC concept in 1962, the year after it began building the Cheyenne Mountain Air Force Station bunker complex under the mountain of the same name, which you can read about in more detail in this past War Zone story. late 1950s to house ground-controlled interception systems, known as the Semi-Automatic Ground Environment (SAGE), which you can read about more in-depth in this previous War Zone piece. NORAD had canceled those plans in 1960.
Whatever the actual source of the DUCC plan was, it is clear that the driving factor was the increasing capabilities of Soviet nuclear weapons, especially with regards to their yields. The Soviet Union had tested its first hydrogen bomb in 1953, years earlier than U.S. intelligence agencies had expected and raising concerns about the vulnerability of existing alternate command and control centers. Repeated hits in the same general area from nuclear weapons with yields in the hundreds of megatons range, or the simultaneous detonation of barrages of smaller weapons producing equivalent total yields, not to mention from potential bunker-buster designs able to penetrate dozens of feet down into the earth first, could pose a danger to hardened structures buried even hundreds of feet underground. McNamara and other proponents also pointed out that this made other above-ground strategic command and control nodes extremely vulnerable, as well.
In 1961, the U.S. military had already begun to implement the National Mission Command System (NMCS), which included two bunkers, a hardened National Military Command Center at the Pentagon and an Alternate National Military Command Center (ANMCC). The ANMCC would be an upgrade to the existing Alternate Joint Communications Center (AJCC), a facility technically part of Fort Ritchie in Maryland, but which was housed inside the Raven Rock Mountain Complex (RRMC), also referred to as Site R, across the border with Pennsylvania under the Appalachian Mountains near Blue Ridge Summit. The Department of Defense had finished building Raven Rock in 1953.

A satellite image of what can be seen of Raven Rock Mountain Complex from the air. Two entrances to the underground bunker complex are visible along the upper left portion of the snaking road.

In the 1950s and the early 1960s, the U.S. government had built numerous
other bunker complexes in addition to Raven Rock for continuity of government purposes, including the aforementioned Cheyenne Mountain facility, as well as the Mount Weather Emergency Operations Center in the Shenandoah Valley in Virginia. The White House and the Presidential retreat at Camp David both have underground bunkers and, until 1992, there was a bunker complex situated near the Greenbrier resort in West Virginia intended to house Congress. However, none of these were specifically associated with the NMCS infrastructure. The NMCS wasn't limited to hardened underground facilities, either. It also included plans for a National Emergency Airborne Command Post (NEACP) and the National Emergency Command Post Afloat (NECPA).
The first NEACP aircraft were modified KC-135B aerial refueling tankers with expanded communication suites and were in service by 1963. These aircraft, which were eventually redesignated as EC-135Js, were similar, in concept, to SAC's EC-135A and EC-135C Looking Glass airborne command posts, which entered service around the same time. In 1962, the U.S. Navy had begun deploying smaller EC-130 Take Charge and Move Out (TACAMO) aircraft to serve as command posts to communicate with its ballistic missile submarines, in addition to land-based long-range communications sites, but these were not considered to be part of the high-level NMCS infrastructure. The Navy did contribute ships for the NECPA fleet. The service heavily modified the Oregon City class heavy cruiser USS Northampton and the Saipan class light aircraft carrier USS Wright to serve as strategic command ships, which entered service in 1962 and 1963, respectively. These two vessels had then-state- f-the-art communications suites and The Washington Post once described Northampton specifically as a "floating White House," where the President and their closet advisors could operate from for protracted periods of time. You will be able to read all about these ships in an upcoming War Zone feature. "Studies indicate that the fixed facilities of this complex [the NMCS] and their communications could be eliminated with reasonably high probability by a small number (6-10) of 10 megaton weapons, resulting in only the aircraft and the ships surviving," according to a draft memorandum from McNamara's office meant for then-President John F. Kennedy on Nov. 7, 1963. "The aircraft, operating on ground alert at Andrews [Air Force Base outside Washington, D.C.], would require 10 to 15 minutes to become airborne and another 10 minutes to fly beyond the lethal range of a 50 MT weapon if airburst over Andrews. The ship is 30 to 60 minutes flying time from Washington. Both times are in excess of the upper limit of expected tactical warning." It's also important to remember that this memorandum came just over a year after the end of the Cuban Missile Crisis, where the United States and the Soviet Union had gotten worrying close to an actual nuclear exchange. This had served to highlight the concerns about the vulnerabilities within existing continuity of government plans that had prompted the DUCC proposal, to begin with.
In contrast to the existing and planned components of the NMSC, the DUCC concept envisioned a bunker complex situated around 3,500 feet, or two-thirds of a mile, underground. Experts had judged this to be the necessary depth to survive multiple hits from nuclear weapons in the 100 to 200 megaton range bursting on the surface or from weapons with yields up to 100 megatons capable of penetrating between 70 and 100 feet down into the ground first. SAC's DUSC proposal had also called for a command and control center buried 3,500 feet below ground in order to withstand a 100 megaton weapon detonating on the surface anywhere within 0.5 nautical miles from the spot above ground directly above the center of the facility.
It's worth noting that the most powerful nuclear weapon ever built, the Soviet Union's Tsar Bomba, of which it only ever built one, had a yield of 50 megatons. However, it's clear that senior U.S. officials, such as McNamara, feared that this weapon, which the Soviets tested in 1961, was a prelude to the widespread use of such high-yield designs.

The 1963 memorandum does not say where exactly the DUCC would be located, but, plans from McNamara's office showed it was to have been buried under the Potomac River, which lies roughly halfway between the Pentagon and the White House, according to Raven Rock: The U.S. Government's Secret Plan To Save Itself While The Rest Of Us Die . In something out of a James Bond movie, key personnel from the Pentagon, as well as the White House and State Department, would be able to enter it by way of elevators and an underground rapid transit system.
The elevators would have discreet entrances, allowing designated individuals to make a break for the bunker undetected, straight from their offices. The elevators and transit system would allow personnel to get into the tunnel networks thousands of feet below within 10 minutes and into the actual DUCC itself within 15 minutes.

A map showing the locations of, left to right, the Pentagon, the State Department's headquarters, and the White House. The DUCC would have been located underground somewhere between these buildings underneath the Potomac River.

"It would have the potential of reducing significantly the problems of transition from peace to war," McNamara wrote of the DUCC plan. "The very existence of a DUCC would also contribute in a major way to the broad objective of deterrence of enemy attack by making a survivable control posture credible and by creating the impression of a strong will to fight."
The DUCC would also be self-sufficient, with individuals inside being able to live there for at least 30 days after a massive nuclear strike. The design would be scalable, with an initial "austere size" of 10,000 square feet capable of supporting 50 individuals and the ability to expand that to "moderate" dimensions of 100,000 square feet to accommodate 300 personnel. SAC's DUSC plan had called for a 40,000-square-foot complex capable of supporting 213 people for a similar amount of time.
"The DUCC proposal was controversial and raised many questions, including the technical-engineering feasibility and costs, the elements of the NMCS that it might displace, and the command authorities who might be included in it (the JCS [Joint Chiefs of Staff] were among those scheduled to be included if it ever came to pass)," according to IDA's 1975 study. In 1963, McNamara's office had estimated that the "austere" DUCC would cost $110 million, almost $928 million in 2020 dollars, between the 1965 and 1969 Fiscal Years, almost $760 million of which would be for construction alone. The cost of the full 300-person bunker complex was pegged at $310 million, or around $2.6 billion in 2020 dollars.

Beyond that, "order-of-magnitude estimates of 5,000-10,000 psi [pounds per square inch of pressure] hardening against 100-megaton weapons, for example, were based on theoretical calculations and were received in some quarters as speculations," IDA's researchers noted. "Even if the basic DUCC capsule could be built to survive direct hits, questions of communications coupling and lifeline logistics remained formidable."
Even if the DUCC bunker itself was feasible, there were questions about whether associated communications infrastructure could ever be robust enough to ensure that it would function as intended in the aftermath of a massive Soviet nuclear strike. While the complex itself might be able to survive repeated hits from weapons with yields of hundreds of megatons, it would still need some sort of links to the outside world. Its depth would preclude direct wireless communications to other command and control nodes and force it to rely on cable networks to at least reach transmitters on the surface, or at least close to it.
Extremely low-frequency communications arrays, which you can read about in more detail in this past War Zone piece, which are themselves largely buried underground, might have provided a more hardened option, and remain in service in the United States and elsewhere for this very reason. Unfortunately, they have extremely limited bandwidth, inherently preventing them from sending any sort of complex message.
It's not entirely clear how it happened exactly, but the DUCCs proposal did not come to fruition. Less than two weeks after the Office of the Secretary of Defense completed its final draft of the plan to send to the White House, Lee Harvey Oswald assassinated President Kennedy during a visit to Dallas, Texas. Under President Lyndon Johnson, McNamara, with support from National Security Advisor McGeorge Bundy and the State Department, continued to plan for the bunker complex as part of planning for the Fiscal Year 1965 budget. However, the House Armed Services Committee refused to fund the Pentagon's entire DUCC request for that fiscal cycle, according to the book Raven Rock . The more pressing needs of the Vietnam War were also a contributing factor.
Before the end of 1965, Johnson finally shot the entire project down, according to Spurgeon Keeny, Jr, who served as the President's Science Adviser under Dwight Eisenhower, as well as Kennedy and Johnson. He was also a member of the National Security Council during the Kennedy and Johnson administrations.
Johnson's "view of nuclear war was brought home to me by his reaction at the final meeting in 1965 on the military budget to an item listed as DUCCS. In response to his question as to what this was, he was told it stood for Deep Underground Command and Control Site, a facility that would be located several thousand feet underground, between the White House and the Pentagon, designed to survive a ground burst of a 20-megaton bomb and sustain the president and key advisers for several months until it would be safe to exit through tunnels emerging many miles outside Washington," wrote in an article in the October 2006 edition of the Arms Control Association's Arms Control Today magazine. "After a brief puzzled expression, Johnson let loose with a string of Johnsonian expletives making clear he thought this was the stupidest idea he had ever heard and that he had no intention of hiding in an expensive hole while the rest of Washington and probably the United States were burned to a crisp. That was the last I ever heard of DUCCS."

The fixed Missile Site Radar (MSR), at right, at the Stanley R. Mickelsen Safeguard Complex, the only facility that was completed before the program's termination. An underground command and control bunker sat underneath the radar and the above-ground portions of its powerplant, which ensured self-sufficient operation, are seen at the left.

Whether Keeny's recollection was apocryphal or not, it is clear that the DUCC concept had already faced an at best lukewarm response from the Joint Chiefs of Staff and the individual U.S. military services. SAC had given up on its own DUSC bunker plans by the end of 1963 and decided to proceed with an entirely airborne emergency command and control strategy centered on its EC-135 fleets instead.
DUSC had run into its own cost problems, with estimates growing from $100 million to $200 million – just under $844 million to close to $1.7 billion in 2020 dollars – and the estimated date for when SAC could begin using the facility got pushed back from 1965 to 1969. "Economic considerations favored a construction site in a deep mine near Cripple Creek, Colo., but SAC found the location too remote from its main headquarters and operationally disadvantageous for continuity," according to IDA's 1975 review. The use of an abandoned mine shaft in the plan has since evoked references to the "mineshaft gap" scene from the famous Cold War dark comedy Dr. Strangelove , which came out in 1964.

Still, without something like DUCC, concerns about the vulnerability of U.S. strategic command and control facilities persisted. There were proposals to use anti-ballistic missile systems to help guard existing command and control infrastructure.
"Throughout the years prior to 1968, the option of seeking to protect national authorities and the NMCS by means of an active ABM defense system remained a hypothetical possibility," according to IDA's 1975 study. "Both the Nike-Zeus system of the late 1950s and the Nike-X system of the 1960s had been perennial JCS recommendations for deployment as active defense systems, justified primarily in terms of what McNamara called 'damage limitation,' i.e., protection of US population and industry. Protection of government and military command and control centers, when it was mentioned at all, was put forward as a distinctly secondary and presumably not decisive mission." "It was not until the Safeguard program was advanced by the Nixon administration, based on active ABM defense of strategic offensive forces, that protection of command and control was made a high priority mission for ABM defense," the report continued. Safeguard, which began in 1969, was aimed at providing a defensive shield for the Air Force's Minuteman intercontinental ballistic missile (ICBM) fields.
The Anti-Ballistic Missile Treaty, which President Richard Nixon and Soviet leader Leonid Brezhnev signed in 1972, severely curtailed strategic ABM system deployment by both countries. It marked the beginning of the end for Safeguard, which ceased operations in 1976, less than a year after it had first entered service. The NMCS had begun to go through its own changes in the 1970s, as well. In 1970, the Navy decommissioned both USS Northampton and USS Wright , bringing the NECPA mission to an end. In the early 1970s, the Air Force began the process of replacing the three EC-135J National Emergency Airborne Command Post aircraft with three more capable Boeing 747-based E-4A Advanced Airborne Command Post planes.

With all this in mind, the topic of a new DUCC project came up against at least once in the late 1970s as part of a report from the Defense Communications Agency on requirements for the Worldwide Military Command and Control System (WWMCCS) in the post-1985 timeframe. "A deeply buried command and control center for the National Military Command System (NMCS) is an attractive option, based on an evaluation of performance, survivability, and cost," a 1978 separate report from the Defense Nuclear Agency explained, citing the WWMCCS study.
The Defense Nuclear Agency's report had to do with testing of various types of structures, including tunnels and boreholes for armored communications cables, under laboratory conditions ahead an underground test of a W87 warhead, known as shot Diablo Hawk, which was part of Operation Cresset. Diablo Hawk's primary goal was to observe the effects of the W87, with its yield of approximately 300 kilotons, in a tunnel, which also offered a good opportunity to test the effects of a large nuclear explosion on structural features that would be found on a deeply buried hardened facility. The W87 was the warhead employed on the LGM-118A Peacemaker ICBM, before its retirement, and remains in use on the LGM-30G Minuteman III. While testing around Diablo Hawk provided valuable data for a new DUCC project, there is no indication that the U.S. military ever pursued building one. The improving accuracy of Soviet, and now Russian, nuclear-armed missiles has only made the idea of developing a bunker able to withstand repeated hits during a nuclear exchange more difficult, if not impossible.

The vast majority of what is known about the U.S. military's strategic command and control infrastructure remains largely unchanged in its basic principles from how it operated in the 1960s. With the exception of the Greenbrier resort, all of the other bunker complexes mentioned in this story remain active. Raven Rock and Cheyenne Mountain have also received notable upgrades to their capabilities over the years. There are a number of other hardened facilities available to support continuity of government operations, as well, spread out on the East Coast of the United States.
In addition, airborne command and control centers remain at the core of how the National Command Authority would communicate with the elements of the U.S. nuclear triad during a major crisis. In the 1980s, the E-4As were upgraded into E-4B National Airborne Operations Centers and a fourth plane was added to the fleet. All four of these aircraft remain in service today. In the late 1980s, the E-6A Hermes, later renamed the E-6A Mercury, also took over the TACAMO role from the Navy's previous EC- 30-based platforms. In the 1990s, the Mercury fleet was upgraded into the E-6B configuration and supplanted the Air Force's EC-135 Looking Glass aircraft, as well. The Air Force is now working on acquiring a replacement for the E-4Bs, which could also supplant other airborne command post and VVIP aircraft, such as the E-6Bs and C-32A Air Force Twos, respectively.
Still, even though the idea of building a super-hardened DUCC remains as ambitious today as it did in the 1960s, it's fascinating to think about how the United States almost built what might have been the best-protected underground base more than a half a mile underneath the Washington, D.C. area.

Contact the author: joe@thedrive.com

 

Kopuła bojowa model 1930 na dwa ckmy – Cloche JM modèle 1930
Da hauba.pl del 11 aprile 2020

Fot. 01. Jednostrzelnicowa kopuła na dwa karabiny maszynowe model 1930 (fr. Cloche Jumelage de Mitrailleuses modèle 1930) osadzona w stropie bloku bojowego grupy warownej Four-à-Chaux.

A Jednostrzelnicowa kopuła bojowa model 1930 (fr. Cloche Jumelage de Mitrailleuses modèle 1930 – dalej kopuła JM model 1930) na dwa karabiny maszynowe kalibru 7,5 mm została opracowana i produkowana przez przedsiębiorstwo “Compagnie générale de Construction de Locomotives”. Przeznaczona była dla francuskich fortyfikacji stałych, projektowanych i budowanych pod nadzorem Komisji do Spraw Organizacji Rejonów Umocnionych (Commission d’organisation des régions fortifiées – CORF) powołanej dekretem z 30 września 1927 przez ministra wojny Paul Painlevé. Zgodnie z ówczesną francuską doktryną obronną, projekt zakładał wybudowanie fortyfikacji na wschodniej granicy Francji do końca 1935 roku, gdyż wówczas miała nastąpić remilitaryzacja Nadrenii będąca konsekwencją postanowień traktatu wersalskiego. Umocnienia przeszły do historii pod nazwą Linii Maginot, mimo że jej formalnym twórcą był generał major Charles Belhague, przewodniczący Komisji do Spraw Organizacji Rejonów Umocnionych CORF w latach 1928 – 1935.

Rys. 01. Mała kopuła JM (Cloche JM modèle 1930) i dwa cokoły o różnej wysokości, stosowane w zależności od klasy odporności schronu (grubości stropu). Standardowa wysokość pomieszczeń wynosiła 2,5 m.

Kopuła JM model 1930 (Cloche JM modèle 1930) – typoszereg

Pod nazwą kopuły bojowej na dwa ciężkie karabiny maszynowe model 1930, podobnie jak przypadku wcześniej wprowadzonej na uzbrojenie kopuły obserwacyjno bojowej model 1929 typ A [01], krył się typoszereg trzech pancerzy staliwnych o różnych gabarytach zewnętrznych. Mały model kopuły (fr. petit modèle) o wysokości całkowitej 1,70 m osadzano w stropach dzieł o najniższej odporności, określanej w francuskiej fortyfikacji stałej numerem 1 i 2. Jej staliwny korpus kopuły był prawdziwym dziełem stuki odlewniczej (Rys. 01) i posiadał zróżnicowaną grubość pancerza. Minimalną, wynoszącą 100 mm, otrzymał w części osłoniętej żelbetonowym stropem dzieła fortecznego.

Maksymalna grubość 200 mm występowała w części cylindrycznej, narażonej na bezpośredni ostrzał. Pośrednią odporność miała czasza kopuły, której minimalna grubość wynosiła 150 mm. W ten sposób zachowano wymaganą odporność na przebicie konwencjonalnym pociskiem przeciwpancernym a ciężar staliwnego odlewu pancerza wynosił zaledwie 11 ton. Kopuła nie otrzymała wewnętrznego przeciwodłamkowego pancerza.

Pozostałe dwa staliwne pancerze typoszeregu nazywane były “dużymi kopułami” (fr. grand modèle). Duży model o wysokości całkowitej 1,95 m stosowano w obiektach o oporności nr 3. Model (fr. grand modèle allongé) posiadał całkowitą wysokość zwiększoną do 2,70 m. Przeznaczony był dla dzieł fortecznych o najwyższej odporności nr 3 i nr 4.
Kopuła JM model 1930 ustawiana była na staliwnym cokole (Rys. 01). Cokół był odlewem zaawansowanym technologicznie. Nie posiadał zarysu koła w rzucie poziomym ze względu na dwie nisze położone symetrycznie względem osi strzelnicy. Miały pomieścić konstrukcję nośną ruchomej platformy.

Fot. 02. Po prawej stronie kopuła JM (Cloche JM modèle 1930) osadzona w bloku bojowym grupy warownej „Hackenberg”. Zastosowano maskowanie za pomocą kamieni pokrywających powierzchnię kopuły.

Wysokość cokołu uzależniona była od grubości stropu i położenia kopuły względem zewnętrznego zarysu stropu. Zgodnie z wytycznymi, w wysuniętych obiektach linii obrony kopuła JM osadzana była tak, aby jej zarys nie przewyższał stropu. W większości grup warownych odpowiednio uformowana bryła obiektu fortecznego osłaniała kopułę JM przed bocznym ostrzałem (Fot. 01 i Fot. 03).

Przyjęto zasadę, że wszystkie kopuły JM z typoszeregu posiadały tą samą średnicę wewnętrzną u podstawy. Założenie to umożliwiało standaryzację wyposażenia. Jeden typ ruchomej platformy przedziału bojowego w raz z mechanicznym podajnikiem amunicji, niezbędnym przy stosowanych wysokościach szybu, mógł być stosowany we wszystkich trzech kopułach z typoszeregu.

Średnica wewnętrzna u podstawy wynosiła 139 cm a części bojowej 120 cm. Wielkość pomieszczenia bojowego wymusiła wysunięcie luf obu karabinów maszynowych na zewnątrz kopuły (Fot. 03).

W obiektach fortecznych “Linii Maginot” osadzono 174 egzemplarze kopuł JM model 1930 na dwa karabiny maszynowe.

Fot. 03. Kopuła z farbo-maskowaniem, osadzona w bloku bojowym grupy warownej “Fermont”.

Fot. 04. Strzelnica kopuły JM z profilem antyrykoszetowym.

Ponadto w roku 1940 przeprowadzono modernizację wybranych kopuł JM. Zmodyfikowano około 10 pancerzy, głównie w najsłabiej rozwiniętym Sektorze Ufortyfikowanym Sarry (fr. Secteur Fortifié de la Sarre), jednego z pięciu Rejonu Umocnionego Metz. Projekt został opracowany w biurze konstrukcyjnym Batignolles-Châtillon już w 1936 roku. Kopuła do dotychczasowych dwóch karabinów maszynowych otrzymała trzeci środek ogniowy. Do tych celów wykorzystano 25 mm półautomatyczną armatę przeciwpancerną model 1934 Hotchkiss ze skróconą lufą, stosowaną już w jedno lub w dwustrzelnicowych kopułach model 1934 (fr. cloche A.M. modèle 1934 type B, więcej >> (http://hauba.pl/kopulabojowa- a-m-typ-b-z-1934-roku-cloche-a-m-modele-1934-type-b/)).

Uzbrojenie małej kopuły model 1930 na dwa karabiny maszynowe

Uzbrojenie kopuły stanowiły dwa karabiny maszynowe kalibru 7,5 mm (fr. Jumelage de Mitrailleuses  modèle 1931F) umieszczone równolegle na podstawie fortecznej. Miały szybkostrzelność teoretyczną 750 pocisków na minutę każdy i zasięg skuteczny określany na 1200 – 1600 metrów. Zasilane były z cylindrycznych magazynków potocznie nazywanych “camembert”, które mocowano z boku, od zewnętrznej strony każdego karabinu maszynowego. Jeden magazynek zawierał 150 sztuk nabojów. Lufy były chłodzone powietrzem i prowadzono z nich naprzemienny ogień krótkimi seriami, co miało eliminować przegrzewanie się luf. Karabin maszynowy 1931F nie posiadał szybko wymiennej lufy jak jego odpowiednik, niemiecki MG 33. Dlatego też opracowanego systemu dla chłodzenia luf karabinów maszynowych, który został zastosowany w pierwszej kolejności w wieżach ckm (fr. Tourelle de mitrailleuses). Polegał on na wtrysku wody przez dyszę w przegrzany przewód lufy od strony komory nabojowej. Schładzanie lufy przez wtrysk wody uruchamiane było mechanicznie za pomocą pedału przez celowniczego ckm. Dla kopuły JM model 1930 zastosowano prostszą metodę, ale wymagającą demontażu broni z podstawy fortecznej. W ekstremalnych przypadkach, po bardzo intensywnym prowadzeniu ognia, lufy karabinów maszynowych można było schłodzić wodą. Znajdowała się w podłużnym metalowym zbiorniku, pionowo osadzonym w podeście platformy, po prawej stronie stanowiska bojowego (Rys. 03. – 12). W dnie zbiornika osadzono zawór umożliwiający opróżnianie zbiornika. W przypadku stanowiska dla dwóch ckm za strzelnicą ścienną, cylindryczny zbiornik ustawiano po prawej stronie. (stanowisko opisano w artykule „Chłodzenie lufy karabinu maszynowego we francuskiej fortyfikacji stałej (http://hauba.pl/chlodzenie-lufykarabinu-maszynowego-we-francuskiej-fortyfikacji-stalej/)„).

Fot. 05. Widok podstawy fortecznej dla dwóch 7,5 mm karabinów maszynowych MAC 31F (Mała grupa warowna „Rohrbach”)

Fot. 06. Widok podstawy fortecznej dla dwóch 7,5 mm karabinów maszynowych od strony wylotu luf. -a. pierścień ustalający lawetę w gnieździe strzelnicy, -b. pierścień pośredni z pionową osią obrotu I-I względem pierścienia ustalającego, -c. korpus lawety z poziomą osią obrotu II-II względem pierścienia pośredniego, -d. ramię wspornika utrzymującego lawetę.

Sektor ostrzału w płaszczyźnie poziomej wynosił 45º. W zakresie od +16º do -16 względem osi strzelnicy, można było prowadzić ogień naprzemiennie z obu karabinów maszynowych a magazynek z nabojami wymieniano podczas prowadzenia ognia z drugiego ckm. W pozostałej części sektora ostrzału, prowadzenie ognia wymagało krótkiej przerwy na wyminę jednego z dwóch magazynków (magazynka położonego bliżej ściany wewnętrznej kopuły). W płaszczyźnie pionowej, sektor ognia wynosił od + 15º do – 17º względem osi strzelnicy. Prowadzenie ognia w tak szerokim zakresie ułatwiała platforma przedziały bojowego o regulowanej wysokości położenia. Obserwację przedpola prowadzono za pomocą dwóch szczelin obserwacyjnych o wymiarach 80×10 mm, zorientowanych pionowo, symetrycznie położonych względem strzelnicy. Zamykane były za pomocą zasuwy.

Rys. 02. Kopuła JM (Cloche JM modèle 1930) osadzona w stropie schronu. W obu przypadkach platforma nie znajduje się w położeniu „bojowym”. Pomieszczenie posiada wysokość 2,5 m a grubość stropu wynosi 2,0 m. A. kopuła JM, B. cokół kopuły, C. ruchoma platforma, D. podstawa forteczna dla dwóch karabinów maszynowych. – 1. zrzutnia łusek, – 2. zbiornik na łuski, – 3 . wentylator promieniowy układu usuwania gazów prochowych, – 4. rura układu napowietrzającego, – 5. śruba nośna platformy, – 6. prowadnica platformy, – 7. podajnik amunicji, – 8. przekładnia napędu podajnika amunicji, – 9. drabina.

Płaskie zapory ogniowe prowadzono na podstawie współrzędnych z punktu dowodzenia. Podstawa forteczna umożliwiała ustawienie odpowiedniego kąta podniesienia lufy karabinu maszynowego.

Do tego celu służyło pokrętło z przekładnią ślimakową. Pokrętło znajdowało się w dolnej części podstawy fortecznej, pomiędzy kolektorami zbierającymi łuski z oku karabinów maszynowych (Fot. 05). W przypadku celów punktowych, kierowano broń na podstawie podanych przez obserwatora współrzędnych, a ogień prowadzono przy pomocy celownika optycznego. Podstawę forteczną zamocowano do pancerza na obrotowym wsporniku (Fot. 06. – d). Pierścień ustalający (Fot. 06. – a) bazuje lawetę w stożkowym gnieździe strzelnicy. Jest nieruchomo dociśnięty do pancerza czterema śrubami. Pierścień pośredni (Fot. 05. – b). ma możliwość obrotu względem pionowej osi obrotu I-I. (wraz z korpusem lawety) względem pierścienia ustalającego. Mocowany jest obrotowo do pierścienia ustalającego na dwóch pionowych trzpieniach (I.). Korpus lawety (Fot. 06. – c) ma możliwość obrotu względem osi obrotu II-II. Zamocowany jest obrotowo do pierścienia pośredniego na dwóch poziomych trzpieniach (II). Osie obrotu lub położenie trzpieni, zaznaczono czerwona linią. Obrotowy wspornik (Fot. 06. – d) umożliwiał, po poluzowaniu czterech śrub mocujących pierścień ustalający (Fot. 06. – a), wycofanie lawety w przestrzeń kopuły i zamknięcie strzelnicy.

Platforma małej kopuły bojowej JM model 1930 (Cloche JM modèle 1930)

Fot. 08. Widok platformy od strony podszybia. Platforma przesuwała się po dwóch parach prowadnic.

Od lewej: łańcuch ogniwowy przekładni do opuszczania i podnoszenia platformy z poziomu podszybia, centralnie umieszczona rura mechanicznego podajnika amunicji, zbiornik na wodę do schładzania karabinów maszynowych, stalowa drabina mocowana do ściany szybu, po przeciwległych stronach szybu prowadnice ze śrubą pociągową do podnoszenia i opuszczania platformy.

Dla kopuł JM opracowano platformę o zmiennej wysokości położenia.

Regulacja położenia platformy umożliwiała prowadzenia ognia z ekstremalnymi kątami podniesienia broni, typowymi dla górzystego terenu oraz pozwalała na korektę położenia platformy względem strzelnicy w zależności od wzrostu celowniczego.

 

Fot. 09. Widok platformy od prawej strony pomieszczenia bojowego. Od lewej: klapa włazu otwieranego w kierunku przestrzeni bojowej z otworem chwytowym, uchylne siedzisko, koło napędu zmiany wysokości położenia platformy (Blockhaus Biesingen).

Fot. 10. Widok platformy od lewej strony pomieszczenia bojowego. W platformie osadzono zbiornik z wodą do schładzania karabinów maszynowych. Blockhaus Biesingen.

Stalowa konstrukcja platformy była prowadzona przez dwie kolumny, które umieszczono w pionowych kanałach w ścianie szybu. Każda z kolumn składała się z dwóch równoległych ceowników z centralnie umieszczonym nieruchomym wałkiem nośnym z naciętym gwintem (Fot. 11).

Stabilność platformy zapewniały dwie pary rolek umieszczone między ceownikami kolumn, dalej nazywanymi prowadnicami. Do unoszenia i opuszczania platformy zastosowano dwie niezależne układy napędowe. Dlatego też zmianę położenia można było przeprowadzić z poziomu przestrzeni bojowej lub z podszybia.
Podnoszenie i opuszczanie z poziomu podszybia realizowano za pomocą łańcucha ogniwowego, pracującego w cyklu zamkniętym. Napędzał on przekładnię kątową za pomocą koła umieszczonego na wale pod platformą. Celem tego rozwiązania była szybka ewakuacja rannego lub zbitego strzelca z przestrzeni bojowej kopuły.

Rys. 03. Platforma kopuły JM model 1930 (Cloche JM modèle 1930). – 1. Koło zmiany położenia platformy z poziomu przestrzeni bojowej, – 2. Przekładnia łańcuchowa (łańcuch drabinkowy) zmiany położenia platformy z poziomu przestrzeni bojowej, – 3. Górna rolka ustalająca platformę w prowadnicach, – 4. Dolna rolka ustalająca platformę w prowadnicach, – 5. Koło łańcuchowe układu zmiany położenia platformy z poziomu podszybia, – 6. Łańcuch ogniwowy układu zmiany położenia platformy z poziomu podszybia, – 7. Klapa włazu, – 8. Stalowa klapa wypełniająca przestrzeń miedzy platformą a drabiną, – 9. Łącznik dwóch półosiek przekładni kątowej, zmieniającej położenia platformy, – 10. Koło zębate przekładni kątowej napędzanej za pomoc przekładni łańcuchowej (łańcuch ogniwowy), – 11. Koła zębate przekładni kątowej, jednocześnie element przekładni śrubowej, zmieniającej położenie platformy, – 12. Zbiornik na wodę do schładzania luf karabinów maszynowych, – 13. składane siedzisko.

Regulacja położenia platformy z poziomu przestrzeni bojowej, prowadzona była za pomocą przekładni łańcuchowej, napędzanej ręcznie za pomocą koła osadzonego na wsporniku mocowanym do platformy (po lewej stronie stanowiska bojowego Rys. 02, – 1.).

Powierzchnia platformy została optymalnie wykorzystana. Centralnie został poprowadzony podajnik amunicji, zrzutnia łusek i rura napowietrzająca przestrzeń bojową. Po prawej stronie (względem osi strzelnicy) zamocowano w podłodze zbiornik, wypełniony wodą, do schładzaniakarabinów maszynowych.

Po lewej znajdował się wspomniany już wcześniej wspornik z kołem napędowym do ręcznego ustawiania położenia platformy z poziomu przestrzeni bojowej. Komfort służby podwyższało uchylenie składane siedzisko, przeznaczone dla jednej osoby. W platformie znajduje się uchylna klapa, otwierana w kierunku przestrzeni bojowej.

Do przedziału bojowego można było się dostać przy pomocy stalowej drabiny, poprowadzonej równolegle przy ścianie szybu. Przestrzeń pomiędzy drabiną a powierzchnią szybu wykorzystano do poprowadzenia rury głosowej i przewodów zasilających oświetlenie kopuły.

Fot. 11. Widok kolumny. Dwie prowadnice, między którymi prowadzona są rolki platformy. W osi umieszczona jest śruba, po której porusza się jedno z kół przekładni stożkowej. Koło stożkowe posiada w osi wykonany gwint. Obrót koła powoduje zmianę położenia platformy.

Fot. 12. Widok mechanizmu podnoszenia platformy. Na pierwszym planie łańcuchowe koło napędowe do zmiany położenia platformy z poziomu podszybia. W głębi przekładnia kątowa współpracująca ze śrubą pociągową, ustawioną między dwoma pionowymi prowadnicami. Poniżej przekładni kątowej rolka prowadząca.

Fot. 13. Platforma w dolnym położeniu. W lewym górnym rogu składane siedzisko. W centrum pionowa rura podajnika amunicji z przekładnią napędu ręcznego. Po prawej stronie zbiornik na wodę do schładzania przegrzanych luf karabinów maszynowych. Pod platformą poziomy wałek napędu podnoszenia platformy z kołem na łańcuch. W prawym dolnym rogu zbiornik na łuski.

 

Podajnik amunicji

Ze względu na dużą różnicę położenia poziomu podszybia i przedziału bojowego, amunicja dostarczano za pomocą mechanicznego podajnika. Korpus podajnika stanowiła rura, umieszczona pionowo w szybie. U dołu, mocowana była bezpośrednio do korpusu przekładni napędu ręcznego, umieszczonego na staliwnym cokole w podszybiu oraz za pomocą wspornika do wewnętrznej powierzchni cokołu kopuły. U góry, w przedziale bojowym zakończona był obustronną półką mieszczącą dwa magazynki pudełkowe. Mechanizm podnoszący stanowiła przekładnia śrubowa, mocowana na całej swojej długości do zewnętrznej powierzchni korpusu podajnika. W wewnątrz korpusu znajdowała się platforma transportowa, wykonana z płytko tłoczonej blachy. Układ podnoszenia smarowany był przy pomocy smarowniczek.

Fot. 14. Centralnie w osi zdjęcia znajduje się mechaniczny podajnik amunicji z ręcznym napędem. Nad przekładnią z korbą widoczna jest śruba pociągowa podnosząca magazynek ustawiony na platformie transportowej. Po obu stronach przekładni napędowej znajdują się perforowane kosze na łuski.

Fot. 15. Przestrzeń bojowa kopuły – makieta prezentowana w muzeum przy grupie warownej „Fermont”. Zbiornik na wodę do schładzania przegrzanej lufy. Rura podajnika amunicji. Giętki przewód zrzutni łusek podpięty do stalowej rury z przegubem. Rura napowietrzająca z promieniowo wykonanymi otworami.

Fot. 16. Gazoszczelny zbiornik na łuski z mechanicznym zamknięciem rury zrzutni łusek po podniesieniu pokrywy. Zbiornik wypełniony był wodą.

Załadowany nabojami magazynek, umieszczony na platformie, unoszony był do góry w wyniku wymuszonego napędu przekładni śrubowej.

Pusty magazynek opadał na platformie w dół pod wpływem siły grawitacji. W tym celu wystarczyło za pomocą dźwigni, zamocowanej do lewej strony podajnika w przedziale bojowym (pod lewą półką na magazynek), rozłączyć układ napędu śrubowego.

Ruch platformy w dół, ograniczał gumowy amortyzator, umieszczony na górnej powierzchni korpusu napędu ręcznego przy dolnym wylocie podajnika. Szybkość opadania platformy podajnika wraz z magazynkiem spowalniał tłumik olejowy, znajdujący się w przekładni napędu.

Zrzutnia łusek

Wystrzelone łuski, wraz z gazami prochowymi były zbierane przez dwa kolektory mocowany mechanicznie (sztywno) bezpośrednio pod karabinami maszynowymi i kierowane poprzez układ rur do zbiornika w podszybiu. Kolektory wykonane były jako cienkościenne odlewy aluminiowe, połączone przegubowo z trójnikiem, co pozwalało na manewrowanie bronią w płaszczyźnie pionowej. Trójnik łączył kolektory poprzez giętką rurą i przegub z ze stalową rurą zrzutu. Rozwiązanie to umożliwiało manewrowanie bronią w płaszczyźnie poziomej. Łączenie giętkiego przewodu z pozostałymi elementami zrzutni realizowano przy pomocy wahliwie zamontowanych śrub z nakrętkami motylkowymi, po dwie śruby na każde łącze.
Łuski poprzez rurę zrzutu trafiały do zbiornika znajdującego się w podszybiu po lewej stronie podajnika amunicji (Fot. 16). Zbiornik na łuski wypełniony był wodą, która powodowała lepszą absorpcję gazów prochowych. Zbiornik posiadał zawór przelewowy, który utrzymywał stały poziom cieczy w zbiorniku, nienależnie od ilości zebranych łusek. Zawór dopływowy pozwalał na odcięcie dopływu wody lub regulację wydatku. Zawór spustowy umożliwiał opróżnianie zbiornika i jego czyszczenie. W zbiorniku, pod wylotem rury zrzutni łusek ustawiony był kosz z perforowanej blachy. Ułatwiał usuwanie łusek. Kosz widoczny jest na Fot. 14.
Dwie trzecie górnej powierzchni zbiornika stanowiła uchylna gazoszczelna klapa. Posiadała wizjer, zabezpieczony szklaną szybą do nadzoru wypełnienia zbiornika. Obserwację ułatwiało elektryczne oświetlenie wewnętrzna zbiornika.
Wymianę zapełnionego łuskami kosza umożliwiała uchylna klapa zbiornika. Posiadała mechaniczne  sprzężenie z zaworem umieszczonym na końcu rury zrzutu łusek. W przypadku jej uniesienia, ułatwionego przeciwwagą, gazoszczelny zwór zamykał przewód zrzutni łusek. Do tylnej, górnej powierzchni zbiornika mocowano rurę odsysającą gazy prochowe. Podłączona była do wentylatora.

Wentylacja.

Fot. 17. Obudowa napędu ręcznego wentylatora promieniowego odsysającego gazy prochowe. Wentylator z napędem elektrycznym oraz z przekładnią mechaniczną napędu ręcznego ( jako awaryjny), stosowany w grupach warownych. Zdjęcie wykonane w grupie warownej „Michelsberg” w części nieudostępnionej do zwiedzania.

Fot. 18. Wentylator promieniowy odsysający gazy prochowe. Po prawej stronie znajduje się rura zasysające gazy prochowe. Zdjęcie wykonane w grupie warownej „Michelsberg”.

Fot. 19. Sposób mocowania lampy oświetleniowej w kopule JM model 1930.

Ograniczona przestrzeń kopuły wymagała podczas prowadzenia ognia intensywnej wentylacji. Zgodnie z przyjętymi normami we francuskiej fortyfikacji stałej system wentylacji powinien zabezpieczyć nawiew powietrza o wydatku 150 – 200 m3/h. Powietrze było dostarczane do przestrzeni kopuły za pomocą stalowej rury o średnicy 120 mm z zaślepionym wylotem. Na części cylindrycznej zostały wykonane promieniowo otwory do rozprowadzania powietrza. Rura ta widoczna jest na Fot. 15. Wymianę powietrza w przedziale bojowym przyśpieszał wentylator, przeznaczony do usuwania skażonego powietrza i gazów prochowych poprzez układ zrzutni i zbiornika na łuski. Gazy prochowe i zanieczyszczone powietrze zasysane było przez kolektory podwieczorne pod karabinami maszynowymi i wyrzucane na zewnątrz schronu. W mniejszych obiektach stosowano wentylatory typu „G” z napędem ręcznym. W większych obiektach, posiadających własne generatory prądotwórcze używano wentylatory z napędem elektryczny. Napęd ręczny traktowano jako awaryjny.

Oświetlenie.

Fot. 20. Widok lampy oświetleniowej.

Fot. 21. Okablowanie kopuły. Dodatkowe przyłącze przyłącze elektryczne. Kopuł

Przedział bojowy oświetlany był przez dwie lampy elektryczne. Istniała możliwość podłączenia dodatkowego przenośnego oświetlenia. Należy zwrócić uwagę na okablowanie kopuły (Fot. 21) i mocowanie lampy, które było standardowym we francuskich pancerzach okresu międzywojennego. Obudowa lampy nie przylegała bezpośrednio do powierzchni wewnętrznej pancerza. Mocowana była za pomocą dwóch szpilek zakończonych gwintem (Fot. 19). Docisk uchwytu lampy oraz stałą odległość od pancerza zapewniały dwie sprężyny śrubowe nasunięte na szpilkę. Pierwsza – dystansowa znajdowała się pomiędzy pancerzem i uchwytem obudowy lampy a druga – dociskowa pomiędzy uchwytem lampy a nakrętką dociskającą. Ten skomplikowany sposób mocowania lampy oświetleniowej chronił włókno elektrycznej żarówki przed uszkodzeniem w wyniku drgań.

Obudowa lamy wyposażona została w grubą szklaną płytkę, wzmocnioną cienką siatką drucianą. Jest w pełni przezroczysta w przeciwieństwie do mlecznych stosowanych w kopułach obserwacyjnych typu GFM.

Oświetleniem zapasowym lub głównym, w przypadku obiektów bez zasilania elektrycznego, były dwie lampy karbidowe umieszczone na wspornikach.

Łączność

Wewnętrzną łączność zapewniały rury głosowe lub sieć telefoniczna. Rury głosowe wykonane były z cienkiej cynkowanej blachy. Nie posiadały membran a wlot rury głosowej zabezpieczony był siatka drucianą. W przypadku kopuły JM bloku 1 grupy warownej Michelsberg, rura głosowa poprowadzona została pomiędzy stalową drabiną a powierzchnią wewnętrzną szybu. Opracowanie powstało na podstawie artykułu Franciszka Mirosława Sobkowicza pt „Francuska jednostrzelnicowa kopuła bojowa ckm model 1930”, wydanego przez miesięcznik „Odkrywca” w 2016 roku.

Przypisy:
[01] Czyli “cloche GFM modele 1929 Type A” opracowana w artykule: Kopuła obserwacyjno-bojowa GFM model 1929 typ A (http://hauba.pl/kopula-obserwacyjno-bojowa-gfm-model-1929-typu-a/)
[02] Note relative aux données numéruques et aux éléments consttitutifs des casemates pour armes automatiques et engins antichars. Inspektion Technique des Travaux de Fortifikation. Paris, le 7 Janvier 1935.

Literatura:
La Muraille de France ou la ligne Maginot, Philppe Truttmann, ISBN 2-906535-12-5 Gerard Klopp Thionville 1996
Die Maginot Linie. Damals und heute. Jean-Bernadrd Wahl, ISBN 381 3206 858

 
 
Kopuła bojowa AM model 1934 typ B
Da hauba.pl del 9 aprile 2020

Fot. 01. Kopuła bojowa A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B).

Kopuła bojowa dla broni przeciwpancernej i maszynowej z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B) ma lekko owalny kształt ze względu konieczność pomieszczenia uzbrojenia przy dwóch strzelnicach rozstawionych co 45 stopni. W strzelnicy ustalone było jarzmo kuliste dla jednego 25 mm działka przeciwpancernego, dwóch 7,5 mm karabinów maszynowych MAC 31F i celownika optycznego.

Sektor ostrzału w płaszczyźnie poziomej z każdej z nich wynosił 45 stopni. W płaszczyźnie pionowej sektor ostrzału dla działka wynosił od – 13,3 do + 16,6 stopnia a dla karabinów maszynowych -18,8 do +16,6 stopnia. Szybkostrzelność karabinów maszynowych chłodzonych powietrzem wynosiła 750 strzałów na minutę.

Ze względu na sposób chłodzenia powodzono ogień naprzemienny. Szybkostrzelność działka wynosiła 18 strzałów na minutę.

 

Fot. 02. Strzelnica z jarzmem kulistym kopuły bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B).

Kopuła wykonywana była w dwóch odmianach.

Mały model (petit modèle) posiadał pancerz o grubości 25 cm a duży model (grand modèle) miał grubość pancerza równą 30 cm. Zachowano jednak te same istotne wewnętrzne wymiary kopuły (średnica d=1,51 m), co umożliwiało stosowanie jednej platformy z uzbrojeniem dla obu rozwiązań.

W schronach o większej odporności na ostrzał, kopuły osadzane były na staliwnym cokole.

Mały model stosowano w dziełach o 2 (już na cokole) klasie odporności na ostrzał, a duży dla 3 i 4 (zawsze na cokole).

Fot. 03 i 04. Kolumna platformy kopuły bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B) w bloku bojowym małej grupy warownej Rohrbach. U podstawy zbiornik na łuski z rurą odprowadzającą gazy prochowe. Po lewej stronie mechaniczny podajnik amunicji (w koszach).

Platforma z uzbrojeniem umieszczona była ma kolumnie.

U jej podstawy znajdował się gazoszczelny zbiornik na łuski, który stanowił podporę kolumny. Masywny korpus zbiornika wykonany był z dwóch grubościennych odlewów staliwnych.

Do zbiornika spadały łuski z wystrzelonych nabojów poprzez zrzutnię umieszczoną w pionowej kolumnie. W celu szybkiej wymiany powietrza w kopule, odsysane były gazy prochowe oraz skażone powietrze przez poprzez zbiornik na łuski i zrzutnię. Rura łącząca zbiornik łusek i wentylator poprowadzona zastała w kanale podłogowym.

W przypadku grup warownych, wentylator posiadał napęd elektryczny i zamiennie napęd ręczny. W mniejszych dziełach stosowano tylko napęd ręczny.

Fot. 05. Widok podszybia kopuły bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B) w bloku bojowym małej grupy warownej Rohrbach. Po lewej stronie wentylator do odsysania gazów prochowych.

Zbiornik zamykany był uchylnymi drzwiczkami z wizjerem, zabezpieczonym szkłem klejonym. W zbiorniku umieszczony był kosz na łuski. Zastosowane oryginalne rozwiązanie zamykania zrzutni łusek. Otworzenie drzwi zbiornika powodowało jednoczesne przesunięcie zasuwy odcinającej przewód zrzutni (Fot. 06 b).

 

 

 

Fot. 06 a. Zbiornik zamykany był uchylnymi drzwiczkami z wizjerem, zabezpieczonym szkłem klejonym. Fot. 06 b. Otworzenie drzwi zbiornika powodowało jednoczesne przesunięcie zasuwy odcinającej przewód zrzutni.

Równolegle do kolumny poprowadzono mechaniczny podajnik amunicji (Fot. 04.). Amunicję do armaty przeciwpancernej podawano w koszach po 6 sztuki. Każdy nabój posiadał w koszu swoje oddzielne gniazdo. Amunicję do karabinów maszynowych przesyłano w załadowanych magazynkach pudełkowych. Po osiągnięciu przez kosz z nabojami poziomu stolika w przedziale bojowym, był blokowany w górnym położeniu. Po wyładowaniu dostarczonej amunicji i odpowiedniego jej zmagazynowania (Fot. 10 „h” i „i”), kosz powracał do podszybia.

Fot. 07 a. Jedna z dwóch drabin prowadzących do przestrzeni bojowej w kopule bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B).

Fot. 07 b. Widoczne kolo zębate umożliwia obrót uzbrojenia przy zmianie strzelnic a przeciwwaga ułatwia manewrowanie zestawem uzbrojenia.

Wykonywanie zdjęć w kopule jest utrudnione, nawet przy posiadaniu aparatu z obiektywem szerokokątnym. Ograniczona przestrzeń kopuły, nie umożliwia prawidłowe zaprezentowanie wyposażenia platformy. Poniżej przedstawiam zdjęcie zdemontowanej platformy kopuły bojowej A.M. model 1934 typ B. Zostało wykonane w grupie warownej Schoenenbourg (niem. Schönenburg) w Alzacji. Problem nazewnictwa w Alzacji istnieje do dzisiaj. Tam też, w jednym ze sklepów, ekspedientka tłumaczyła mi po niemiecku, że z języków obcych zna francuski.

Uzbrojenie umieszczono w zwartym korpusie zakończonym jarzmem kulistym (Fot. 08).

Obudowa jarzma pozwalała na zamocowanie uzbrojenia w jednej z dwóch strzelnic. W tym celu zaprojektowano ośmiosekcyjne złącze bagnetowe, ryglowane przez obrót. Korpus z uzbrojeniem podparty jest wahliwie staliwną ramą nośną (b), co prezentuje zdjęcie Fot. 10.

Rama stanowi istotny element układu położenia uzbrojenia w płaszczyźnie pionowej, czyli zmiany ustawienia kąta podniesienia uzbrojenia. Zamocowana jest wahliwie do dwustronnej dźwigni sterującej (c), położenie której ustawiane jest przez celowniczego za pomocą przekładni ślimakowej.

Fot. 07 c. Jedna z dwóch drabin prowadzących do przestrzeni bojowej w kopule bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B).

Fot. 08. Korpus z uzbrojeniem, jarzmem kulistym z obudową do mocowania w strzelnicy . Widoczne jest wahliwe mocowanie korpusu do ramy nośnej. Istotnym rozwiązaniem jest wspornik z rolką, znajdujący się pomiędzy ramą nośną a jarzmem kulistym.

Z drugiej strony dźwigni podwieszona jest przeciwwaga (widoczna na Fot. 07 b), kompresująca ciężar uzbrojenia. Zmiana kąta podniesienia, czyli odległości ostrzału, realizowana jest przez wyskalowane pokrętło (d) kolumny (współpracujące z przekładnią ślimakową) znajdującej się po lewej stronie platformy. Stanowisko celowniczego znajduje się poniżej korpusu z uzbrojeniem a pomiędzy kolumnami z pokrętłami sterującymi.

Prawa kolumna (f) służy do zmiany kąta ostrzału w płaszczyźnie poziomej. Układ sterowania kątem podniesienia wraz ze stanowiskiem celowniczego przesuwa się w płaszczyźnie poziomej po cylindrycznym zarysie szablonu. Promień zawieszenia szablonu znajduje się w pionowej osi jarzma kulistego.

Fot. 09. Wnętrze kopuły. Zdjęcie wykonane z drabiny (poniżej poziomu platformy) w małej grupie warownej. a – korpus z uzbrojeniem i jarzmem kulistym, b – rama nośna, c – dźwignia sterująca kątem podniesienia uzbrojenia, e – rura zrzutni łusek i odprowadzenia gazów prochowych, f – kolumna z wyskalowanym pokrętłem do ustawiania kąta ostrzału w płaszczyźnie poziomej, g – stolik mechanicznego podajnika amunicji. W sklepieniu kopuły zamknięty otwór pod peryskop do obserwacji przedpola.

Uchylna rama nośna pozwala na wycofanie uzbrojenia ze strzelnicy po odryglowaniu jarzma kulistego.

Obrót platformy umożliwiał zmianę strzelnicy. Należało jednak wcześniej odryglować zamknięcie drugiej strzelnicy i przez obrót wspornika umieścić w jednej z nisz. Na zdjęciu wyraźnie rozróżnialny jest wewnętrzny pancerz kopuły. Wykonano go z blachy o grubości około 30 mm (źródła podają 28 mm).

 

Fot. 10. Platforma z uzbrojeniem kopuły bojowej A.M. z 1934 roku (cloche A.M. modèle 1934 type B). Zdjęcie wykonano w dużej grupie warownej „Schoenenbourg” w Alzacji.

a – korpus z uzbrojeniem i jarzmem kulistym (egzemplarz niekompletny, brakuje obudowy jarzma i wspornika z rolką),

b – rama nośna,

c – dźwignia sterująca kątem podniesienia uzbrojenia,

d – kolumna z wyskalowanym pokrętłem do ustawiania kąta podniesienia,

e – rura zrzutni łusek i odprowadzenia gazów prochowych,

f – kolumna z wyskalowanym pokrętłem do ustawiania kąta ostrzału w płaszczyźnie poziomej,

g – stolik mechanicznego podajnika amunicji,

h – składane siedziska z magazynem na amunicję do działka ppanc.,

i – stolik z magazynem na magazynki do karabinów maszynowych.

Fot. 11. Obrotowe zamknięcie strzelnicy ulokowane w niszy pancerza na czas prowadzenia ognia ze strzelnicy

Miał zabezpieczać załogę przed odłamkami głównego pancerza trafionego pociskiem ppanc.

Jednym ze sposobów obrony jest stawianie płaskich zapór ogniowych. Pomysł stawiania płaskich zapór ogniowych nad poziomem gruntu równi ogniowej bez konieczności celowania, wykorzystano w dwustrzelnicowych kopułach AM model 1934 (fr. cloche d’arme mixte modèle 1934).

Fot. 12. Położenie krzywki w pozycji „gotowości bojowej”.

Fot. 13. Standardowe położenie krzywki do prowadzenia płaskiej zapory ogniowej. Po prawej stronie rolka na wsporniku mocowana do korpusu uzbrojenia.

W tym celu pod każdą z dwóch strzelnic dla zdwojonego 7,5 mm karabinu maszynowego i 25 mm działka przeciwpancernego, umieszczono krzywkę odwzorowującą rzeźbę terenu w zakresie sektora ognia. Krzywka była zamocowana uchylnie. W pozycji „gotowości bojowej” znajdowała się w górnym położeniu po wcześniejszym dokręceniu dwóch śrub mocujących.

W przypadku położenia krzywki w pozycji gotowości do prowadzenia ognia, rolka na wsporniku zamocowana do korpusu broni, opierała się o profil krzywki i wymuszała odpowiedni kąt podniesienia linii ognia w każdym ustawieniu broni w płaszczyźnie poziomej sektora ostrzału. Przy standardowym prowadzenia ognia, krzywka znajdowała się w dolnym położeniu, co zostało zaprezentowane na poniższym zdjęciu.

 

Drug and fraud gang ran cybercrime HQ in a Cold War bunker
Da thetimes.co.uk del 9 aprile 2020

A gang of anarchists turned an abandoned Cold War bunker into a sprawling, illegal data hub for more than half a million cybercrimes including fraud, drugs and arms deals and child sex abuse, prosecutors say.

The five-storey underground complex was raided by 650 police oDcers, including a commando unit, who seized 200 computer servers containing vast amounts of information.

The German authorities believe that Cyberbunker, as it is known, hosted a number of the dark web’s largest online bazaars, including the infamous Wall Street Market, which sold drugs, cyberweapons and code for financial criminals; Orange Chemicals, which specialised in drugs such as LSD and MDMA; and Flugsvamp 2.0, a Swedish drug marketplace with about 600 sellers and 10,000 customers.

 

Twierdza Srebrna Góra z dofinansowaniem. Powstanie hostel, restauracja i nowa ekspozycja
Da radiowroclaw.pl del 8 aprile 2020

fot. Twierdza Srebrna Góra

Bartosz Szarafin

10,5mln zł dofinansowania dla Twierdzy w Srebrnej Górze.

To najlepsza wiadomość w tym trudnym dla obiektów turystycznym czasie. Po wielu miesiącach przygotowań uda się doprowadzić do remontu i konserwacji setek metrów kwadratowych murów i sklepień.

 

To tylko część prac jakie będzie można wykonać na Twierdzy Srebrna Góra. Obiekt po miesiącach pracy - otrzymał wymarzoną dotację.

To wydłuży czas dostępności obiektu dla turystów - mówi Grzegorz Basiński - pełniący obowiązki Prezesa obiektu.

Inwestycja o łącznej wartości ponad 16 mln zł obejmie także stworzenie nowych ekspozycji, na których dowiemy się m.in jak powstawała twierdza, a także jak wyglądało jej udostępnienie turystom dziesiątki lat wcześniej.

Dofinansowana zostanie także budowa nowego przyłącza energetycznego i wodnego do Twierdzy.

Ich brak ograniczał możliwości adaptacji kolejnych części zabytku. Wkrótce będzie tam można organizować kolejne wielkie wydarzenia kulturalne, bez obaw o brak energii (np. do zasilenia sceny), czy ograniczony dostęp do wody.

PRZECZYTAJ TEŻ: PRZEDMIOTY Z XIX-WIECZNEJ RESTAURACJI ODKRYTE NA TERENIE TWIERDZY SREBRNA GÓRA (HTTPS://WWW.RADIOWROCLAW.PL/ARTICLES/VIEW/83063/PRZEDMIOTY-Z-XIX-WIECZNEJ-RESTAURACJI-DKRYTE- ATERENIE-TWIERDZY-SREBRNA-GORA)

 

 

Wkrótce powstanie nowa przestrzeń użytkowa, która wyniesie ponad 2200 metrów kwadratowych. W jej skład wchodzą nowe ekspozycje, sale wielofunkcyjne, hostel dla 58 osób i restauracja.

Co zobaczymy wewnątrz? - m.in model 3D - wymienia Grzegorz Basiński

Inwestycja ma się zakończyć wiosną 2023 roku. Z wyłonieniem wykonawców nie powinno być kłopotów, bo - jak przekonuje zarząd twierdzy - szacunki były przygotowywane z uwzględnieniem zmian na rynku usług budowlanych.

 

Coronavirus - Old Upper Heyford bomber hangars to be used as temporary morgues for coronavirus victims.
Da banburyguardian.co.uk del 7 aprile 2020

Three of the hangars at the former USAF air base in Upper Heyford are to be turned temporarily into morgues for nearly 1,500 coronavirus victims.

Hangars at the former RAF base at Upper Heyford. Three hangars on the site are to be prepared as a temporary morgue for coronavirus victims Copyright: jpimediaresell

By Roseanne Edwards

In a statement on their website the council says: "In common with all other areas of the country there are long-standing contingency plans to provide extra mortuary space during emergency situations. "Partners from organisations including the NHS, registration services, coroner’s office and local authorities have been meeting regularly to consider requirements that may be placed upon Oxfordshire during the coronavirus outbreak. "This has led to a temporary facility being prepared at the former RAF base at Heyford Park which will be used if required."
The council said there would be 'very strong commitment' to the dignity and respect required in dealing with the deceased and bereaved families, including all faiths and traditions.
All of the normal standards and protocols relating to mortuary facilities will be observed at this site, which will be managed in line with nationalrequirements.
The site will be managed in a way that does not cause difficulties for residents in the local area, including those in the village of Upper Heyford.
A total of three units have been identified on the Heyford Park site, with a set-up providing a total capacity to store up to 1,480 bodies.
The council's statement corrects some national reports that the temporary mortuary would have space for up to 6,000 bodies. And they have corrected claims that the mortuary would be used for children. It will be for adults only.
It is now known how long bodies may need to be stored in these facilities.
The former RAF base was home to units of Bomber Command during World War Two and later was headquarters of the United States Air Force 20th Tactical Fighter Wing.

 

Ingangsverdediging: Baie 'F' (Fusil)
Da 2dgnf.com del 7 aprile 2020

Doorsnede van de Baie 'F' (F staat allicht voor Fusil), de ingangsverdediging van een bunker.

Wanneer er een vijand aan de afgesloten deur stond kon men langs de binnenzijde van de bunker de ketting losmaken (die aan een haakje vasthing), door het gewicht van de stalen bal en de schuine onderkant van het schietgat rolde deze bal naar buiten waardoor het schietgat vrij kwam om te vuren op de vijand. Nadien kon men de stalen bal weer op z'n plaats trekken en de ketting weer vastmaken aan het haakje, om te voorkomen dat de vijand door dit schietgat naar binnen kon vuren.

 

 

Vandaag de dag zijn er nog wel sporen te vinden van dit Baie 'F' systeem maar de stalen bal met ketting heb ikzelf nog nergens terug gevonden.

 

 

 

 

Buitenaanzicht van de "Baie-F" (Opening-F). Soms herken je nog de ronding van de stalen bal in dit schietgat.

 

 

 

 

Binnenaanzicht van de "Baie-F" in mitrailleurbunker A22

 

Rafał Marcinkiewicz finalistą konkursu Digital Photographer. Jego zdjęcia najpierw powstają kilka tygodni w jego wyobraźni
Da naszemiasto.pl del 6 aprile 2020

RENATA ZDANOWICZ

Rafał Marcinkiewicz publikuje swoje zdjęcia na wielu platformach dla fotografów. Pasjonują go fortyfikacje, co widać na wielu jego pracach. Jedna z nich dostała wyróżnienie w konkursie viewbug wydawnictwa Digital Photographer. Autor opowiedział nam o swojej pasji do fotografowania. KLIKNIJ I OBEJRZYJ ZDJĘCIA>>> 

Viewbug - są to różniej treści konkursy dla fotografów i grafików, czasem można wygrać jakiś sprzęt, czasem publikacje w fachowym magazynie albo wystawę foto, najczęściej w USA. Tym razem był to konkurs organizowany przez viewbug i wydawnictwo Digital Photographer.
- To tylko finał jeden z wielu, ale mimo wszystko wyróżnienie cieszy. Jest tam naprawdę ogromna liczba fotografów zawodowców, artystów i amatorów, jak ja. Miło się znaleźć w takim gronie, mimo że to tylko poczekalnia – komentuje wyróżniony.

Wypracował rozpoznawalny styl

Rafał Marcinkiewicz pochodzi z Jordanowa pod Świebodzinem, od 14 lat mieszka na Wyspach Brytyjskich. Fotografią fortyfikacji zajmuje się wiele lat: - Chyba gdzieś od lat 90. jak tata dawał mi swój aparat na weekendowe wyjścia do lasu. Wypracowałem swoją technikę i rozpoznawalny styl, co dla mnie ważne, zauważalny na świecie.
W 2011 roku dostał się także do finału World Photography Organisation w kategorii architektura. - Byłem drugi, wygrał rodak mieszkający tak jak ja na Wyspach, fajna przygoda, wystawa w Sommerset House nad Tamizą, gdzie dziennie odwiedzało ją kilka tysięcy ludzi, gala z nagrodami w kinie Odeon na kilka tysięcy ludzi, a tu taki mały człowiek z podświebodzińskiego Jordanowa. Fajna historia, która troszkę otworzyła mi drzwi do większego świata - publikacje dla National Photographic, Digital Camera, BBC History i wiele innych wydawnictw. Niestety, na wystawę pokonkursową, która odbyła się nie tylko w Londynie, ale także w Nowym Yorku, nie dane mi było jechać – opowiada R. Marcinkiewicz.

Wskazówki cenne po latach

Zazwyczaj autorzy fotografii są pytani, na kim się wzorują. – Na nikim. Tata uczył mnie podstaw fotografii, ale i tak nie słuchałem, co później było widać na wywoływanych fotografiach. Czasy były, jakie były, więc każda klatka była droga, trzeba było się kilka razy zastanowić nad każdym kadrem, i to w dużej mierze nauczyło mnie myśleć, a nie pstrykać byle jak, aby dużo i może coś z tego będzie. Rafał Marcinkiewicz wspomina klub fotograficzny, który powstał w roku 2000 w Świebodzińskim Domu Kultury. - Prowadził go artysta fotografik Piotr Węcławski, który także miał wpływ na mój warsztat, oczywiście, wtedy go nie słuchałem, ale szybko te rady przydały się w terenie, Czasem po latach gdzieś tam w głowie przypomniała się porada czy wskazówka od Pana Piotra – wspomina.

- W sumie, każdy z kim kiedykolwiek fotografowałem, czy to w podziemiach z Grześkiem Paczkowskim i Piotrem Maciejewskim z Międzyrzecza kompletnie zieloni biegaliśmy ze świeczkami latarkami i kombinowaliśmy ze światłem, czy z kumplem Mike Scott (obecnie znany street photographer w UK) z wysp, z Chrisem Wilkinsem z Birmingham, który chciał się uczyć podziemnej fotografii ode mnie, a obaj tak naprawdę uczyliśmy się nawzajem. Weekendowe wyprawy z Adamem Rejszelem z Tychów, obecnie Peterborough, i uczenie go fotografii od podstaw, nauczyły także mnie dużo...
- W wielu sytuacjach nie zdawał sobie sprawy ze swoich umiejętności czy techniki a jego natrętne pytania o wszystko dawały wtedy w kość, ale także ukształtowały. Uczyłem się także od ludzi, którzy „podstępnie” chcieli ze mną iść w podziemia, aby coś podpatrzeć, a ja tak naprawdę podpatrywałem ich, bezczelnie nie oferując wiele w zamian.
- Współpraca z Dannym Ackerley`em z Peterborough przy koncertach czy ślubach także zostawiła jakiś ślad w moim warsztacie, ale nie można powiedzieć, że się inspirowałem którąkolwiek z wymienionych osób.
- Miło wspominam rozmowy o fotografii z Maćkiem Hajnosem z Zielonej Góry, fajne, takie szczere, przy ognisku bez jakiś ukrytych celów, i jak na razie tylko on rozgryzł moją technikę przy niektórych zdjęciach, a wcale tak dużo mu nie podpowiadałem. Z regionu Świebodzin

Godzinami sterczał pod ziemią

Rafał ma wiele lat doświadczeń pod ziemią, nieraz godzinami sterczał w przemoczonych butach w wodzie po kostki i próbował złapać kolejny kadr, a raczej doświetlić to, co już miał w głowie. - Najczęściej moje zdjęcia powstają kilka tygodni wcześniej w mojej wyobraźni, a później tylko adaptuję rzeczywistość i światło do pomysłu. Niektóre podziemne zdjęcia to jest kilka godzin przygotowań i zabawy ze światłem – zdradza autor. - Tu wielkie podziękowania dla żony Dominiki, że się nacierpiała wysłuchując mojego gderania i to niewinne - a jeszcze jedno i dwie godziny poleciały.

Rafał Marcinkiewicz oznajmia, że niebawem wraca z rodziną do Polski. - Wrócę na swoje fotograficzne przedszkole i nie odpuszczę - ciągle szukam tego jednego kadru, z którego będę zadowolony – zapowiada. W planach ma także z podziemnej fotografii.

 

Helpt u mee mee Koude Oorlog locaties in beeld brengen?
Da provincie-utrecht.nl del 4 aprile 2020

In de commandobunker op Vliegbasis Soesterberg werd door de provincie Utrecht het startschot gegeven voor het crowdsourcing-project De Koude Oorlog in Beeld. De provincie heeft ruim 120 locaties op de kaart aangewezen die van belang waren tijdens de Koude Oorlog. Restanten van gebouwen en voorzieningen die het verhaal vertellen van deze periode in onze geschiedenis. Sommigen zijn nog intact, soms liggen ze verscholen onder gebouwen of is er alleen nog maar een fundament over. De provincie roept met dit project inwoners op om mee te helpen beeldmateriaal te verzamelen van deze locaties.

De Koude Oorlog was een spannende tijd van gewapende vrede. Een tijd van Oost tegen West, spionage en de dreiging van de atoombom. Er is destijds van alles gebouwd om de bevolking te beschermen voor het geval dat 'de Russen zouden komen’. In de provincie Utrecht zijn daar nog allerlei sporen van te ontdekken, zoals schuilkelders, commandoposten, vliegtuigshelters, luchtwachttorens en mobilisatiecomplexen.

Erfgoed bewaren

Het erfgoed uit de Koude Oorlog-periode dreigt te verdwijnen. Tegelijkertijd stijgt het besef dat ook erfgoed uit deze tijd zijn eigen specifieke waarde heeft. Bovendien zijn er nu nog ooggetuigen die uit eerste hand kunnen vertellen hoe zij deze periode hebben beleefd. Daarom was 2019 uitgeroepen tot provinciaal themajaar Koude Oorlog, een jaar met mooie opbrengsten waarin verschillende Koude Oorlogmonumenten hun deuren openden voor publiek. Als vervolg hierop is nu de crowdsourcing gestart.

De Koude Oorlog in beeld. Helpt u mee?

De crowdsourcing is actief in de maanden maart tot en met mei. In deze tijd waarin we steeds meer met beelden communiceren roept de provincie inwoners en organisaties op zowel historisch als actueel beeldmateriaal aan te dragen, om zo het verhaal van de Koude Oorlog nog beter te kunnen vertellen en bewaren. ‘The crowd’ zijn geïnteresseerden die het leuk vinden om aan een dergelijk project mee te werken. Iedereen kan dus meedoen.

Hoe werkt het?

Meedoen is heel eenvoudig. Op de website De Koude Oorlog in beeld (https://www.koudeoorloginbeeld.nl/) staan op de kaart de locaties aangegeven met een korte beschrijving. Heb je beeldmateriaal van een van deze locaties dan kun je dat hier uploaden. Door op een van de iconen te klikken selecteer je de locatie. Dan kun je vanaf je computer direct een of meerdere beelden uploaden. Klaar! De foto’s zijn daarna als open data beschikbaar. Dat betekent dat iedereen ze kan en mag gebruiken. Het is dus belangrijk om alleen materiaal te uploaden waar geen copyright op rust.

Storymap De Koude Oorlog in Utrecht

Naar aanleiding van het themajaar Koude Oorlog is de storymap De Koude Oorlog in Utrecht (https://geo.provincie-utrecht.nl/publiek/koudeoorlogutrecht/index.html) ontwikkeld, met beeldmateriaal en achtergrondinformatie over de Koude Oorlog en de sporen uit deze periode in de provincie Utrecht. De verzamelde beelden uit de crowdsourcing zullen aan deze storymap worden toegevoegd. Tevens worden de beelden toegevoegd aan de Cultuurhistorische Atlas (https://utrecht.maps.arcgis.com/apps/webappviewer/index.html?id=db9adb0b4e4540c78a41fc66b7c246cd) van de provincie Utrecht.

Voor persinformatie:

patricia.schalkwijk@provincie-utrecht.nl (mailto:patricia.schalkwijk@provincie-utrecht.nl), (030) 258 21 67 (tel:%28030%29%20258%2021%2067)

Voor algemene vragen over de provincie Utrecht:

info@provincie-utrecht.nl (mailto:info@provincie-utrecht.nl), (030) 258 91 11 (tel:(030) 258 91 11)

 

Boháči v luxusných bunkroch prečkajú mesiace. Neboja sa vírusu, ale ľudí
Da etrend.sk del 4 aprile 2020

Technologickí miliardári, celebrity, lekári, právnici, slávne mená z obchodného sveta… mnohých z nich spája vlastníctvo luxusných podzemných bunkrov, ktoré sú vybavené plaveckými bazénmi, bowlingovými herňami alebo strelnicami. Dokážu v nich prežiť mesiace. Neobávajú sa jadrovej vojny ani zásahov asteroidov, ale hlavne občianskych nepokojov.

Adrián Berecz

Už v roku 2017 spoluzakladateľ siete LinkedIn Reid Hoffman pre The New Yorker povedal, že viac ako polovica miliardárov zo Silicon Valley si už zabezpečilo nejaký druh plánu či poistky v prípade, že by nastalo niečo podobné apokalypse. Najčastejšie išlo o bunker, bezpečnostnú miestnosť alebo únikový plán.
Posledné roky majitelia bunkrov budovali svoje luxusné úkryty s jediným cieľom, a to ochrániť svoje rodiny, prízvukuje magazín Forbes. Niektorí majú bezpečné miestnosti s výstupnými priechodmi do bunkra, zatiaľ čo ďalší si nechali podzemné skrýše vybudovať na rozsiahlych pozemkoch neďaleko od svojej rezidencie.
Texaská spoločnosť Rising S Bunkers, ktorá patrí medzi hlavných hráčov v tomto odvetví, zažíva zlaté časy. Podľa jej predstaviteľa Garyho Lyncha teraz dostáva o dvetisíc percent viac otázok od potenciálnych kupcov.

„Bohužiaľ, dopyt po podzemných bunkroch opäť stúpol,“ dodal. „Špecializujeme sa na tento typ produktov. Áno, oveľa radšej by som staval niečo iné, ale pretože naša firma verí, že bunkre sú potrebné, nebudeme stavať nič iné, kým bude existovať tento trh. Najžiadanejšie sú naše modely Silverleaf s rozmermi 3x15 metrov. Na tie človek nemusí byť milionár, aby si ich mohol dovoliť,“ vysvetlil.

Internet a zbrane

Medzi majetnejších klientov firmy patrí aj 45-ročný Terry, ktorý si neželal zverejniť svoje celé meno. Terry má tri deti a žije v luxusnej nehnuteľnosti v Ohiu. Podzemný bunker má už tri roky a v súčasnosti nervózne odpočítava hodiny do chvíle, kedy bude mať pocit, že je pre neho a jeho rodinu nutné, aby sa do neho uchýlili.
Jeho bunker s plochou 140 štvorcových metrov neleží pod domom, ale neďaleko jeho pozemku. Únikovým prielezom sa rýchlo dostane do troch spální s dvoma kúpeľňami, ktoré sú väčšie ako väčšina bežných domov.

„Keď som sa rozhodol nechať si postaviť bunker, nikdy som si nerobil starosti s jadrovou vojnou. Oveľa väčšie starosti mi robili občianske nepokoje a teraz vidím potenciál na to, čoho som sa vždy bál. Je to celkom niečo iné, keď sa ľudia bijú o jedlo a toaletný papier. Nemyslím si, že koronavírus zničí svet. Podľa mňa ho zničí to, čo vypukne potom,“ myslí si.
Ďalej pre magazín vysvetľuje, že okolo objektu má systém kamier a s rodinou má nacvičený prípadný únikový plán. V bunkri môže s rodinou prežiť až šesť mesiacov, spravil si nemalé zásoby vody a jedla, ktoré sa skladajú najmä z fazule a ryže. Pochválil sa tiež siedmimi veľkými škatuľami Blu-Ray filmov, tonami spoločenských hier, konzolami Xbox či Nintendo Switch.
„Máme tri deti, a tak som chcel, aby mali vlastnú izbu a tiež spálňu navyše pre mojich rodičov. Okrem dvoch veľkých spální a detských izieb tu máme veľkú obývačku, kanceláriu, skladisko, kuchyňu a zbrojnicu. Bunker je napojený na solárnu energiu pre prípad, že by spadla základná sieť. Máme tam natiahnutý podzemný internetový kábel a tiež zbrane, ale tie sú až poslednou možnosťou,“ dodal.

Aristokrat alebo prezident

Odomknite článok cez SMS s týždenným predplatným len za 1,90 € Objednať SMS predplatné Získajte prístup za pár sekúnd cez SMS objednaním týždenného predplatného TREND Digital s automatickou obnovou. Viac informácií. koronavírus Firma Rising S Bunkers ponúka širokú škálu bunkrov pre kupca s rôznymi finančnými možnosťami, od necelých 40-tisíc dolárov až po bunkre za niekoľko miliónov. Na vrchole je model Aristokrat za

 

South Korea's Fortress Island of Ganghwa
Da jacobsearth.com del 1 aprile 2020

Forts of Ganghwa Island (left side) with Seoul in the lower right.

Ganhwa is a large island at the mouth of the Han River and lies less than 50 km from Seoul. Its strategic location allows it to serve as a defensive bulwark against invading naval forces to protect the city, and it has played this defensive role for centuries.

Prior to the division of Korea in 1945, Seoul had served as the capital of a unified Korea for over 550 years. The country struggled against successive attacks including from Japan and even the United States prior Japan's annexation of Korea in 1910. Thus, the Korean authorities built what became a ring of 27 small forts around the island. A twenty-eighth site, the older, large fortress city of Ganghwasanseong, served as an anchor point.

Cheomhwaru Gate, Ganghwasanseong Fortress. Image: Trip.com

Ganghwasanseong actually dates to the 13th century and was a fortified palace-city for King Gojong of Goryeo during a time of conflict with the Mongols, who had by then occupied parts of China and were at the borders of the Korean kingdom of Goryeo. Much of the early wooden fortifications were later destroyed. The site was rebuilt in stone and survived attacks in 1637 by the Qing Dynasty. This invasion brought Korea (then called Joseon) into the Imperial Chinese tributary system.

While this brought relative stability to the area, it did not prevent other powers from trying to seize Korea for themselves.

As mentioned, Ganghwasanseong is the largest of the fortifications on the island, occupying ~194 hectares. The other forts are much smaller and only take up between 600 and 1,000 sq. meters.

Google Earth image showing the forts of Gwangseongbo and Sondol Mokdondae

Korea had long sought to keep itself closed to foreign trade. This became a problem once China had been forced to open to the French, British, and Portugese, and then after Japan had undergone the Meiji Restoration. Squeezed between longstanding powerful countries and the arrival of younger Pacific powers (Western nations), a clash of civilizations was inevitable. Ganghwa Island saw several attacks during the 19th century. The French punitive expedition of 1866, the American expedition of 1871, and the 1875 Battle of Gangwha against Japan all played their part in wearing down Korea's antiquated defenses and eventually led to their annexation by Japan in 1910.

Of the smaller forts on the island, one is Chojijin. Built in 1655 by King Hyojong, the fort was the site of a number of battles. During the 1870s the fort was attacked multiple times including in 1871 by an American expeditionary fleet and then nearly destroy in 1875 when the Japanese warship Un'yō helped to force Korea into opening their ports.

Other than Sondol Mokdondae mentioned above, a great example of the circular forts is Odudondae.

Another is Gwangseongbo Fortress, along the short "Seele River" that runs north to south and separates the island from the mainland. Like Chojijin, it was also built in the 17th century. Unlike Chojijin, however, it is part of a combined fortified area made up of two small forts with other fortifications and batteries in between. Gwangseongbo is the largest of them, with the circular Sondol Mokdondae lying 300 meters to the south.

The island forts take on a variety of layouts: square, rectangular, and circular, with a few being irregularly shaped.

An example of the square-shaped fort is Mangyangdondae. It is approx. 30 x 30 meters in size.

 

Odudondae as seen from the air. Image from the Ganghwa government website (2019).

The design of these forts underscore how behind Korea was technologically. Most lack space for cannons or other gunpowder-propelled artillery, and they are simple stone structures. Star forts had been developed a century before and were spreading out of Europe across the rest of the world, as they were designed specifically to withstand cannons and give defenders a better field of fire.

Although remaining closed off from the wider world allowed Korea to develop and maintain their own distinct cultural and religious heritage, it greatly handicapped them (as it did with China and Japan before) when confronted with a rapidly advancing world.

 


You can explore the location of all of these forts here.

Today, these forts remain an important part of Korean history, both good and bad, and also allows us insights into seven hundred years of history.

And while these individual forts no longer stand to protect the area, Ganghwa's military importance continues to this day, as it helps protect modern-day South Korea from future invasions.

Not from foreign imperialism, but from their fellow Korean cousins in the Democratic People's Republic of Korea.

And unlike centuries ago, South Korea now has access to some of the most modern and powerful weapons anywhere in the world.
 

 

Hitler's British concentration camp revealed: Brutal Nazi concentration camp Sylt on Alderney has been studied for the first time since WWII - exposing a tunnel 'used to sneak women in for a German brothel', the SS kitchen and a prisoner toilet block
Da dailymail.co.uk del 31 marzo 2020

• Archaeologists led by Staffordshire University used ground-penetrating radar at the site of Sylt
• Much of the old concentration camp is now privately-owned and very little remains above ground
• Nazis destroyed and burned almost all evidence of the camp and its unspeakable monstrosities in 1944
• But evidence of buildings and structures remains hidden underground which has now been mapped

By JOE PINKSTONE FOR MAILONLINE

A Nazi concentration camp on the island of Alderney has been studied for the first time since its destruction at the end of World War Two to reveal details of the site where Hitler's soldiers conducted heinous acts against prisoners.


Alderney was home to the only concentration camps in Britain during the war and the remains of more than 30 tructures have now been revealed by archaeologists using ground-penetrating radar at the most sinister — Sylt. One of the new finds at the site of the death camp, which was run by the Schutzstaffel (SS) from 1943, was a tunnel from the soldiers' bathhouse, below the barbed wire fence and into a villa outside of the camp. It connected to the villa of the camp's Commandant and this well-lit passage is thought to have been regularly used by the German occupiers.

Archaeologists are unsure of its exact purpose but say it may have been used to sneak in women for a brothel. Other findings include both prisoner and SS buildings — barracks, kitchens, toilets and bathhouses — as well as gateposts and perimeter fence remnants.

A handful of physical structures remain visible today, including a trough for horses and an SS orderly built by slave labour, but the researchers sought to uncover hidden signs of the Nazi era.
The German occupiers destroyed as much evidence of the camp and its monstrosities as they could in 1944 when it was clear the Allied forces would win the war.

The researchers used non-invasive methods and were able to identify and map key features of the camp and show how it expanded from a small forced labour camp of 100 to a fully-fledged Nazi death camp run by SS tyrants.

Thirty two features were discovered in total: four boundaries, five structures for SS soldiers, two for the Commandant himself and 21 built for the prisoners.

The camp was divided into two separate compounds, one for the prisoners and one for the SS troops, by a stone-covered wall and gateposts.
Sylt, like the rest of the concentration camps across Europe, also had a central square for roll-call.
A toilet block and bathhouse, stables and kitchen, with accompanying subterranean cellar were among the structures in the prisoner's area.

Assessment by the archaeologists revealed the foundations of the site's canteen, guardroom and workshops as well as both the prisoner and SS barracks, the sickbay and the construction office.
Sentry posts, gateposts and the remnants of the camp fences also survive in the underground fingerprint, shown as lines on a radar map.
The researchers, led by academics at Staffordshire University, used lidar and geophysical survey data to reveal what lay beneath the surface.
A digital map was produced and no physical excavations were conducted to preserve the site.

The findings were compared to historical blueprints of the camp that survived the war to understand what each structure was.

Only shallow depressions were seen for the prisoner barracks, opposed to the deep foundations of the SS barracks, a clear indicator of the superior quality of the buildings for the soldiers.
Prisoners were housed in wooden barracks, which were destroyed when the Germans tried to destroy all evidence of the camp and its crimes in 1944, which measured 90 feet long by 26 feet wide (28 x 8m).
This space is approximately the same size as half a basketball court and each building housed 150 prisoners.
It is known from archive records that a large portion of this space wasreserved for a single room which was taken by a single prisoner called a Kapo — prisoners chosen by the SS to keep order and enforce discipline.
Of the remaining space, each prisoner had just 1.5 square metres each in which to sleep and live, barely more than a phone booth.

'This work has shed new light on the German occupation of Alderney and, crucially, the experiences of the thousands of forced and slave labourers who were sent there,' said Professor Sturdy Colls, who led the study, published today in the journal Antiquity.
'Historical, forensic and archaeological approaches have finally offered the possibility to uncover new evidence and give a voice to those who suffered and died on Alderney so many years ago'.
Nazis occupied the Channel islands in 1940 after the British decided it would be too expensive and difficult to protect the during the war. Instead, the residents were evacuated to the mainland.
Almost of of Alderney's population fled, allowing the invading Nazis to claim the island unopposed, much to the chagrin of British Prime Minister Winston Churchill, and turn the five-and-a-half square miles of Alderney into a cut-off German enclave.
They had a free hand to do what they wanted there without fear of surveillance or interference. And they exploited that freedom without restraint.
Over the next five years, Organisation Todt (OT), the monolithic enterprise that ran Nazi construction projects, hired some voluntary labour from Germany and France but mainly shipped in slaves — thousands upon thousands of Russian prisoners of war and forced labourers, men and boys dragged from their villages in Russia and Eastern
Europe, Jews from France, French and Spanish PoWs and even captives from Morocco.
During the occupation of the islands, slave labourers made up at least three-quarters of the work force on the island.
With them, as elsewhere in the Third Reich, the Germans embarked on an orgy of beatings, torture, starvation, recreational killing, crucifixion and systematic mass murder.

THE MONSTROUS REPUTATION OF SYLT

Sylt had a reputation as by far the most fearsome camp on Alderney, with archived testimonies speaking of untold brutality and abuse.
Prisoners were killed as sport, their deaths dismissed with a generic death certificate and their mutilated bodies used as decoration atop walls and gates. For sport, the SS guards sometimes used dogs to force prisoners through security fences. The prisoners were then shot for attempting to 'escape'. The SS documented many such executions as 'suicides'.
German soldier Otto Tauber, for example, recalled how four men were bound to the barbed wire fence atop a wall and whipped for killing and eating a lamb.
The gateposts were also a favoured place for the SS to perpetrate and display brutality. A former Norderney prisoner explained: 'at Lager Sylt we saw a Russian, he was just hanging, strung up from the main gate.
'On his chest he had a sign on which was written: 'for stealing bread'. Others were left hanging for days and whipped or had cold water poured over them all night until they died, according to archived testimony.
Bodies were left to hang as a warning to others not to commit crimes. Even the German garrison on Alderney were aware that Sylt was a brutal camp, to which access was restricted, the archaeologists cconducting the latest research say.
While visiting Sylt in 1943, German corporal Otto Taubert explained that 'no one [in the Wehrmacht] was allowed to enter the inner [prisoner] compound'. German Lieutenant D.R Schwalm stated that 'access to the camp was only allowed with the permission of the camp-leader and then only in his presence'.
Historical sources confirm that the SS used food to enforce dominance and control.
Prisoners starved while their food rations were stolen by SS guards, who either ate, sold, traded or kept the supplies for themselves.
One of the prisoner kitchens also became a killing site when, as former Sylt prisoner Wilhelm Wernegau recalled, the cook was strangled by the SS because they did not like his food.
The inmates of the slave labour camp lived their pitiful and short lives in constant fear.
One who against the odds survived recalled being marched to work and a fellow prisoner falling to his knees, unable to walk further.
'The Germans shot him right there,' he told The Daily Mail in 2017.
'Another man was crucified for stealing, hung by his hands. When I got up in the mornings I saw dead bodies in the bunks around me. Sometimes their lips, nose and ears had been eaten by rats.
'There was a special hut where the corpses were piled. Later, they were taken away, loaded onto trucks and dumped in the sea.
'We were fed just water with a few bits of turnip floating in it, so life was a constant struggle for food. I found a rubbishheap near to the construction site where I worked and was filling a bag with vegetable peelings and cabbage leaves when someone set a dog on me.
'It attacked again and again, tearing all my clothing. When it let go, I was beaten with a stick by a German. I was very weak at the time. There were about 500 men in my camp, and at least 300 died while I was there.'
Prisoners were housed in appalling conditions in slave labour camps on Alderney. The existence of four of these — named Norderney, Sylt, Borkum and Helgoland, after German islands — is well known. However, no investigations have been done to learn about the camps since a government-led audit in 1945, which was not made public for more than 35 years.
When it was released, the details were watered down to dilute the sense of disgust and outrage at the atrocities on the island. Ever since, preserving the site and memorialising the camp has been a contentious topic among locals.
Sylt was initially a forced labour camp ran by the OT from 1942, but on March 1 1943, it was put under the command of SS-Untersturmführer Maximillian List, officially turning it into a concentration camp.
Witnesses from the war say the front gate of the camp had a sign over it displayed the words 'SS-Lager Sylt'.
Most of the OT prisoners, around 100-200, were moved to Helgoland and Norderney and replaced with SS prisoners shipped in and rammed into the ramshackle camp from across Europe, mostly Eastern Bloc natives. Just over 1,000 prisoners arrived via the German concentration camps of Sachsenhausen and Neuengamme and Sylt became a formal sub-camp of the latter. The prisoners comprised approximately 500 Russians and Ukrainians, 180 Germans, 130 Polish, 60 Dutch, 20–30 Czech and 20 French nationals, most of whom were classed as political prisoners. Most wore the infamous SSstriped blue and white overalls of the concentration camps.

According to official SS documentation, 103 prisoners died. However, eye-witness testimony and various contemporary sources reveal many more perished. Sylt had a reputation as by far the most fearsome camp on Alderney, with archived testimonies speaking of untold brutality and abuse. Prisoners were killed as sport, their deaths dismissed with a generic death certificate and their mutilated bodies
used as decoration atop walls and gates.
In total, at least 700 people died at the labour and concentration camps on Alderney, and more died travelling to or from them. Even before it was handed over to the ruthless monsters of the SS, a fifth of the forced labourers at the camp perished in its first four months of operations.
They were starved, beaten and tortured by the occupying Nazis and forced to toil away erecting part of Hitler's 'Atlantic Wall', designed to protect France from attack. Slave labourers also constructed the vast array of fortifications, bunkers, casements and defensive walls that made mysterious Alderney one of the most heavily fortified outposts of the Third Reich. Hitler, as well as Churchill, recognised the Channel Islands had no practical use in the war and their main function
for the Nazi regime was as a promotional tool.
According to the propaganda of the Nazi party, ceasing the deserted and undefended islands was the 'last stepping stone before the conquest of mainland Britain'. The researchers hope that by showing there are clear signs and concrete evidence of Alderney's darkest moment it will encourage locals to embrace the history and protect it.
Writing in the study, published today in the journal Antiquity, the researchers say: 'The future of Sylt remains uncertain. Although some members of the local government and community are enthusiastic about developing it into a memorial, there is also fear that this focus on slave labour will show the island in a negative light,' the archaeologists write.
They add: 'Archaeological survey has now demonstrated that considerable traces of the camp survive, both above and below ground, enabling us to rewrite the narrative around the destruction of the camp and challenging the notion that there is nothing 'worth' conserving.'
Writing in the study, published today in the journal Antiquity, the researchers say: 'Although in many ways it looked different, since its form was influenced by the surrounding landscape, by mid 1943, Sylt possessed many of the physical characteristics and operational traits of other SS camps in Europe.'

NAZI OCCUPATION OF THE CHANNEL ISLANDS

In June 1940, the Allied forces were defeated in France.
The UK government decided the Channel Islands would be too costly to defend and began evacuating military personal  and equipment. Prime Minister Winston Churchill was reportedly reluctant to simply abandon the oldest possession of the British crown but succumbed to the reasoning of military advisers.
Thousands of residents of the channel island fled to mainland Britain to avoid the incoming Nazis. On Alderney, the most northerly of the main Chanel Islands, the vast majority of the 1,400 natives left the rock that is just three square miles in size. Many people evacuated from the larger Guernsey and Jersey but a large portion of the population opted to stay. The Nazis were unaware the Allied forces had stopped protecting the islands and over the next two weeks began reconnaissance fights over their shores.In total, 44 islanders were killed in a sequence of raids on the ports by the Luftwaffe.
The Nazis soon occupied the islands, which became the only part of the British Empire conquered by the German Army. German authorities changed the time zone from GMT to CET in line with the rest of the Third Reich. German occupation also saw the island change to driving on the right hand side opposed to the left. Residents were forced to sell their cars and houses; speak German in schools; give up weapons, boats and cameras; and had limited access to beaches. Hitler believed the occupation of the islands had value as a propaganda tool. As a result, they became heavily fortified. Hitler sent one-twelfth of the steel and concrete used in the Atlantic Wall defence network to go to the Channel Islands.
The islands were some of the most densely fortified areas in Europe, with a host of Hohlgangsanlage tunnels, casemates, and coastal artillery positions.
Forced labour camps were built on some of the islands, with so-called volunteer camps springing up on Guernsey and Jersey. This forced labour led to the creation of bunkers, gun emplacements, air raid shelters, and concrete fortifications. In 1942, camps on Alderney, called Sylt and Norderney, were built to hold a few hundred forced labourers. However, a year later, on March 1, 1943, they were placed under the control of the SS-Untersturmführer Maximillian List, turning them into concentration camps.
He was succeeded by SS-Obersturmführer Georg Braun in March 1944. Both men were long-serving members of the Nazi party. List ordered the 'security to treat the prisoners harshly' and Braun was 'brutal to excess', according to archive information. The labourers were forced to build coastal defences as part of Hitler's 'Atlantic Wall' and it is thought 20 per cent of the camp's population died in the first four months alone. Sylt concentration camp was closed in 1944 and the SS destroyed much of it to hide their crimes.
During D-Day on 6 June 1944 the British troops bypassed the heavily armoured islands. It took until May 9 1945 for the Nazis on the islands to surrender, 24 hours after VE day for most of Europe. Guernsey and Jersey were liberated by British troops and ships on this day. Sark was liberated on 10 May 1945, and the German troops in Alderney surrendered on 16 May 1945. Prisoners of war were removed from Alderney by 20 May 1945. Alderney was the last German garrison to surrender following the conclusion of the war.

 

Fort V zbiera na fotopułapkę
Da pomagan.pl del 29 marzo 2020

"Fort V - Powrót" Czym jest "Fort V" w Poznaniu?

To jeden z 9 fortów głównych w Poznaniu i jeden z 18 całego fortecznego pierścienia. Położony jest na północy miasta, wzdłuż ulicy Lechickiej na odcinku od Murawy/Abrahama, aż do Hotelu Lechicka. Wraz z Fortem VI - był jednym z największych tego typu obiektów. Powstał w pierwszym etapie budowy całej twierdzy i nadano mu nazwę "Waldersee I". Fort był wielokrotnie przebudowywany i modernizowany - wzmacnianno mury, przebudowano Kaponierę na nowocześniejszą. Jedną z ciekawszych modyfikacji, było zbudowanie pośrodku wału, pancernego stanowiska obserwacyjnego dla artylerii.

W zasadzie do wybuchu I Wojny Światowej, fort był w ciągłej modernizacji. W 1939 roku obok schronu amunicyjnego lewej baterii zbudowano niewielki betonowy schron obserwacyjno-bojowy. W czasie II wojny zadaszono fosy, które zostały zagospodarowane na warsztaty i magazyny zakładów zbrojeniowych DWM [czyt.: Deutsche Waffen und Munitionsfabriken].

Po II Wojnie, w latach 50 ubiegłego wieku, Fort V został rozebrany, a chwile później na jego terenie powstała fabryka smoły [popularna smolarnia], która produkowała smołę na potrzeby powstającej właśnie dzielnicy Winogrady. Ta przetrwała do końca lat 70... degradując odpadami teren do granic możliwości.

Fort V - zniszczony, zaniedbany, pełen śmieci, został ostatecznie pozostawiony "w spokoju". Miasto Poznań też trochę umyło ręce - udając, że go... nie ma. To spowodowało, że od lat 80 - zaczął zarastać dziką i bardzo bujną zielenią. W forcie zadomowiły się dziki, sarny, lisy... powstał piękny las o charakterze parkowym.

Stan ten trwał aż do końca pierwszej dekady obecnego stulecia. Przekleństwo Fortu V - zaczęło działać na jego korzyść... Jest to miejsce, które potrafi zachwycić :-) 

Dzisiaj jest to teren, który ma swojego właściciela [Urząd Miasta - Wydział Gospodarki Nieruchomościami], swoich opiekunów [FB: Fort V - Powrót] oraz użytkowników. Teren stał się oazą spokoju dla mieszkańców, którzy licznie chodzą tam na spacery, sportowców, rowerzystów, osób trenujących wspinaczkę... i wielu innych. I to właśnie Ci ostatni bardzo nas niepokoją! --------

 

Fort V jako śmietnik i wysypisko śmieci! Szanowni Państwo - teren fortu cały czas jest zaśmiecany. Niestety przez samych mieszkańców okolicznych osiedli, którzy z ogródków wyrzucają co popadnie "za płot", degustatorów napoi wyskokowych, którzy butelki wyrzucają gdzie popadnie... oraz wypalaczy kabli - a Ci są grupą NIEBEZPIECZNĄ! Dzisiaj, tj. 2020-02-25 - o mały włos Fort V nie spłonął! Przyjechały dwa zastępy Straży Pożarnej... i tym razem sobie poradzili. Poza ogniem - nikogo nie znaleziono... problem więc powróci.

Miejsc w których trwa wypalanie kabli jest kilka - nie damy rady pilnować wszystkich... ale chociaż te najważniejsze. Jako opiekunowie Fortu V - mówimy dość! Rozpoczynamy zbiórkę na Fotopułapki. Póki co pierwszą. Wybraliśmy model za ok. 800-900zł, czyli taki, który będzie nie tylko fotografował i filmował - ale będzie się również komunikował w razie kradzieży.

Przykładowa fotopułapka dostępna jest tutaj: https://allegro.pl/oferta/kamera-lesnafotopulapka-eu-3-0cg-mms-gsm-polski-8295359821?fbclid=IwAR3Ccu6XIxK_E69NEEwvXi09sk14SPsM4C58wrW2tCeCBjgW1YgfPEdZrk8


Urządzenia, które mamy wielką nadzieję kupić - posłużą nam do "namierzania" sprawców i natychmiastowego oddawania wykrytych "problemów" - Policji. Będą zdjęcia - będzie większa szansa na identyfikację wypalaczy i śmieciarzy... Liczymy na każdą złotówkę! Cel jest nie tyle szczytny - co bardzo dla nas ważny.
--------
Wykorzystane zdjęcia: http://www.cyryl.pl

Fragmenty historii fortu ze strony: http://www.twierdza.poznan.pl/fort5/

 

TESTS OF RUSSIA’S S-500 LAUNCHER IN FINAL STAGE
Da defenseworld.net del 28 marzo 2020

S-400 Triumph air defense system

Tests of certain elements of Russia’s latest S-500 “Prometheus” air defense system are in the final stages.

“We are completing trials of the S-500’s launcher, components of a multi-functional locator and missile defense locator, equipped chassis for a command post, and transport units for an early-warning radar system,” CEO of the Design Bureau of Special Machine-Building which is part of Almaz Antey company, was quoted as saying by Russia’s National Defence magazine on Thursday.

In June 2019, Russian Deputy Prime Minister Yuri Borisov said that phased tests of various elements of the S-500 anti-aircraft system are being carried out.

“Preliminary tests of the S-500 will begin in 2020 and the commencement of its serial deliveries to the troops was scheduled for 2025,” Deputy Minister of Defence of Russia Alexei Krivoruchko said in December 2019.

 

Czerpnia powietrza dla pieca
Da hauba.pl del 28 marzo 2020

By Franz Aufmann

Fot. 01. Schron bojowy II linii obrony w pobliżu miejscowości Nowogród nad Narwią.

Do ogrzewania pomieszczeń schronów bojowych w okresie międzywojennym wykorzystywano piece grzewcze. Polskim fortyfikatorom nie udało się roku dopracować konstrukcji pieca, który podobnie jak niemiecki piec WT 80 (więcej(http://hauba.pl/ofen-wt-80-gazoszczelny-piec/) >) zatwierdzony do stosowania w 1937 roku, stałby się standardowym wyposażeniem obiektów fortecznych.

Podstawowym problemem przy ogrzewaniu za pomocą pieców grzewczych gazoszczelnych pomieszczeń o małej kubaturze była konieczność zabezpieczenia niezbędnej ilości powietrza do potrzymania procesu spalania.

Fot. 02. Zabezpieczenie wylotu przewodu odprowadzającego powietrze ze schronu, stosowane również na wlotach rur doprowadzających powietrze do pieca grzewczego.

Fot. 03. Czerpnia powietrza nad poziomem gruntu na odcinku ściany chronionej okapem (Schron P 3 w Przyborowie).

W większości przypadków powietrze doprowadzano z zewnątrz schronu do komory spalania przy pomocy rury. Wlot rury umieszczano (były odstępstwa od tej zasady) na elewacji schronu.

Mógł być chroniony, podobnie jak otwory przewodów odprowadzających powietrze ze schronu, przy pomocy stalowej perforowanej płyty z otworami zabezpieczonymi drucianą siatką (Fot. 02).

W schronie P-3 w Przyborowie, wzniesionym w 1939 roku przez Kierownictwo Robót nr 10, wlot czerpni powietrza dla pieca grzewczego umieszczono tuż nad poziomem gruntu (Fot. 03) na ścianie chronionej okapem. Inne rozwiązanie zastosowano w schronach wznoszonych w pobliżu miejscowości Nowogród nad Narwią przez Kierownictwo Robót Nr 18d. Zagięty ku dołowi przewód doprowadzający powietrze do komory spalania w piecu umieszczono w niszy (dalej czerni powietrza) (Fot. 04).

Fot. 04. Czerpnia powietrza dla pieca w schronie pierwszej linii obrony w Nowogrodzie nad Narwią (schron „E”). Została umieszczona tuż nad poziomem gruntu.

Fot. 05. Nisza z zagiętym przewodem – czerpnia powietrza dla pieca w schronie drugiej linii obrony w Nowogrodzie nad Narwią (schron „E”). Nisza umieszczona na ścianie chronionej okapem.

Fot. 06. Nisza z zagiętym przewodem – czerpnia powietrza dla pieca w schronie drugiej linii obrony w Nowogrodzie nad Narwią (schron „B”).

Czerpnie te lokalizowano na tylnych ścianach schronu, mniej narażonych na bezpośredni ostrzał. Na zachowanej części ściany schronu „E” (http://hauba.pl/odcinek-nowogrod/odcinek-nowogrod-schron-bronimaszynowej- e/) pierwszej linii obrony, czerpnię powietrza do zasilania pieca umiejscowiono tuż nad poziomem gruntu. W schronie „B” (http://hauba.pl/odcineknowogrod/ schron-bojowy-broni-maszynowej-b/), przynależnym do drugiej linii obrony, niszę ta znalazła swoje miejsce na odcinku ściany chronionej okapem (Fot. 05).

 

This Is What 7 Castles Across Europe Looked Like Before Falling Into Ruins
Da bpredpanda.com del 27 marzo 2020

Hidrėlėy and Violeta Draseikaitė, Image credits: budgetdirect

In times of quarantine, we can’t travel, but no one has canceled virtual exploration, right? So we will take you on a journey through Europe’s most magnificent castles that hold centuries of incredibly rich history in their ruins. Most of the castles have fallen into disrepair after years of war and reconciliation and we are now left with only silhouettes of their past glory.

Budget Direct collaborated with designers and architects to rebuild seven of the greatest derelict castles across Europe to their former mighty beauty with the help of these digital architectural renders and reconstruction animations.

“As efforts to contain the effects of the COVID-19 crisis ramp up, millions of people across the globe are stuck at home. This project offers a slice of escapism and much-needed armchair travel inspiration,” said representatives at Budget Direct.

Samobor Castle, Samobor, Croatia

The Kingdom of Bohemia was a medieval monarchy that ruled over the parts of the modern-day Czech Republic and Germany from the end of the 12th century until the First World War.

The Bohemian ruler Ottokar built Samobar Castle in the mid-13th century, during a war over the disputed Duchy of Styria.

But he soon lost it to Croatian-Hungarian forces. Today, the stone fortress peers down over the roofs of modern-day Samobor.

It is just a 10-minute walk from town and visitors can still marvel at the walls and remains of the moat. The only surviving original element is the guard tower.

Much of the rest of the remains, including the gothic chapel of St. Ana, are from 16th-century modifications.

Château Gaillard, Les Andelys, France

Château Gaillard is an early example of the use of concentric fortification and machicolation in castle design.

Machicolation refers to floor openings in battlements, through which defenders could drop boiling oil or rocks on their attackers.

This concentric fortification was formed of three defensive baileys, one inside the other and each separated by dry moats. Richard the Lionheart built Gaillard very quickly between 1196 and 1198 to defend against Philip II of France.

The castle saw a lot of action before finally being abandoned in the 16th century and later demolished by Henry IV of France. However, elements of the outer castle remain, and you can still admire the uniquely ribbed walls of the inner bailey.

Dunnottar Castle, Stonehaven, Scotland

Dunnottar is a promontory fort. It is perched on a ‘sea girt’ looking out into the North Sea from the east coast of Scotland. The castle has played a pivotal role in tensions between the English and the Scottish over the years. Most famously, William ‘Braveheart’ Wallace besieged and retook the castle from the English in 1297 (it is a key location in the 1990 movie).
The castle was later besieged by Oliver Cromwell. The Scottish crown jewels were smuggled to safety – either ‘up the jumper’ of a pregnant woman, or over the seaward-facing walls, depending on who you ask.

One of the most dominant remains on the 1.4-hectare site is the 14th-century Tower House. This uniquely Scottish feature was a kind of fortified mansion that once stood three storeys high.

Menlo Castle, Galway City, Ireland

Menlo Castle was owned for most of its existence by the Blake family and destroyed by fire in 1910. The family coachman, James Kirwan, escaped the flames by climbing down from his window on ivy vines.

He tried to rescue the other inhabitants, but young Eleanor Blake perished in the fire, as did a maid who leapt to her death. Since the day the castle was ruined, that same green hanging ivy has grown to cover the entire building.

Visiting Menlo is a fairy-tale experience, as the vines camouflage the building in the natural landscape of the surrounding woods and fields. It is not known when the castle was first built, but it was primarily a domestic rather than military use. Large round towers and a former pier that held a cannon and telescope provided security for the inhabitants.

Olsztyn Castle, Olsztyn, Poland

Olsztyn Castle is set on a dramatically bumpy hill among limestone rocks, overlooking Łyna River in northeastern Poland.

The castle was built sometime before 1306. It was expanded by Casimir the Great between 1349-59 to defend against the Czechs. Olsztyn later gained a military garrison and was renovated in the Renaissance style in the 16th century.

At that point, it was built on three levels with drawbridge entrances and a moat. In the following years, however, the Hapsburgs and then the Swedes caused significant damage, and the castle fell out of use. Today, visitors can still see the original gothic tower and explore the ingenious manner in which the built elements integrate the area’s rocks and karst caves.

Spiš Castle, Spišské Podhradie, Slovakia

Covering a four-hectare area, Spiš Castle is one of the world’s largest castle complexes. Its magnitude served the purpose of a border fortress in the feudal Hungarian Kingdom.

The castle later changed hands several times between empires and aristocratic families who used it as a mansion. It was owned by the Csák family and in decline when fire finally ruined the building in 1780, perhaps the result of a lightning strike. Today, Spiš Castle is UNESCO-listed. Its expanse and geographic setting make it ideal for walking and photography.

Conservationists began work several decades ago to protect the medieval building from the threat of unstable bedrock under the foundations. A 100m2 geoglyph (stone pattern in the landscape) of a horse from a Celtic coin design now stands imposingly on the hill below the silhouette of the castle.

Poenari Castle (Poenari Fortress), Valachia, Romania

Legendary Poenari Castle is so adorned with inspiring details that it feels like it came from a storybook. Indeed, it once belonged to Vlad the Impaler, the Voivode (Duke) of Wallachia, who inspired Bram Stoker’s Count Dracula. Climbing the 1,480 concrete stairs to the clifftop castle’s eagle nest position creates an uneasy sense of isolation.

And it is easy to get giddy at such a height, especially in the knowledge that the ruins are partly due to a landslide that dragged the towers down to the river 400 metres below. But Poenari needn’t be where visitors meet their doom. Vlad himself escaped attack through a secret passageway and into the Carpathian Mountains. The fortress itself was originally built directly into the rock and fortified with earth or lime, and Vlad rebuilt it with extra towers for defence.

As a final fearsome detail, the castle is currently closed because of local bears – but it will re-open soon, possibly with a crémaillère tram to lift visitors up from the valley.

 

AIR NATIONAL GUARD TO INSTALL GA-ASI DETECT AND AVOID SYSTEM ON TWO MQ-9 RPA
Da defenseworld.net del 27 marzo 2020

The United States Air Force's Air National Guard (ANG) has contracted General Atomics for the provision of Detect and Avoid System (DAAS) for installation on two of its MQ-9 Remotely Piloted Aircraft.

The DAAS will be equipped on one MQ-9 Block 1 and one MQ-9 Block 5 drones. The system consists of GA-ASI’s Due Regard Radar (DRR) and processor, and a Traffic Alert and Collision Avoidance System (TCAS). For the ANG, GA-ASI will upgrade the software in the DRR to add a tactical weather mode, in addition to the air traffic surveillance capability.

GA-ASI’s DAA system also enables safe access to uncontrolled airspace and will comply with Due Regard procedure when operating in international airspace. The DAAS avionics will be integrated into the new Centerline Avionics Bay (CAB). The CAB provides additional volume and mission infrastructure for integrating future capabilities.

The CAB’s modular design and additional infrastructure will enable the MQ-9 Block 1 and Block 5 aircraft to be a more open and extensible platform for integration of other emerging capabilities.

 

US SPACE FORCE TO LAUNCH AEHF-6 FOR PROTECTED SATCOMS
Da defenseworld.net del 26 marzo 2020

The US Space Force and Lockheed Martin will launch the sixth and the final Advanced Extremely High Frequency (AEHF-6) protected communications satellite on March 26.

“The sixth Lockheed Martin-built Advanced Extremely High Frequency (AEHF-6) protected communications satellite is encapsulated in its protective fairings and mounted atop its rocket in preparation for its planned March 26 launch,” the company said in a statement (https://news.lockheedmartin.com/AEHF- _satellite_encapsulated_for_launch)

Wednesday. It will mark the first launch of a satellite under US Space Force control. AEHF-6 will launch from Cape Canaveral, Florida on a United Launch Alliance (ULA) rocket in an Atlas V 551 configuration.

AEHF-6 is part of the AEHF system -- a resilient satellite constellation providing global coverage and a sophisticated ground control system.

Together the constellation provides survivable, protected communications capabilities for national leaders and tactical warfighters operating across ground, sea and air platforms.

The anti-jam system also serves international allies to include Canada, the Netherlands, United Kingdom and now Australia.

Lockheed Martin developed and manufactured AEHF-6 at its satellite production facility located in Sunnyvale, California.

In January, the satellite shipped to Cape Canaveral Air Force Station courtesy of a Super Galaxy C-5 aircraft from the 60th Air Mobility Wing at Travis Air Force Base.

Lockheed Martin is the prime contractor for the AEHF system, and the AEHF team is led by the Production Corps, Medium Earth Orbit Division, at the Space Force's Space and Missile Systems Center, at Los Angeles Air Force Base.

 

Iznájar iluminará su castillo como señal de apoyo a las personas que trabajan durante el Estado de Alarma
Da lavozdelasubbetica.es del 21 marzo 2020

Desde este viernes, el Castillo de Iznájar se iluminará cada día en señal de reconocimiento y agradecimiento al personal sanitario, fuerzas de seguridad y a todas aquellas personas que continúan trabajando durante estos días en supermercados, panaderías, farmacias, atención domiciliaria, etcétera.

Esta emblemática localización de este municipio de la Subbética permanecerá encendida durante cinco minutos, a las 20:00 horas, coincidiendo con el aplauso sanitario que ya se ha extendido y que tiene lugar cada noche desde que se decretase el Estado de Alarma en nuestro país.

 

k.u.k. Befestigungsanlagen in Bosnien und Herzegowina
Da truppendiest.com del 20 marzo 2020

(Fotos: Archiv Autor; Montage/Togl)

Di Manuel Martinovic

Teil 2: Linie Kalinovik-Ulog-Obrnja-Nevesinje-Stolac

Die militärische Besetzung Bosnien und Herzegowinas durch Österreich-Ungarn im Jahr 1878 bedeutete für die Region den Beginn einer neuen Epoche. Das Land profitierte neben dem kulturellen Austausch vor allem von der Entwicklung und dem Bau moderner Kriegs- und Befestigungsanlagen. Eine der spannendsten militärischen Neuentwicklungen in diesem Bereich waren die sogenannten Gürtelfestungen.
Für die Befestigungsanlagen wurden voneinander unabhängige Forts und Zwischenstellungen um eine größere Siedlung oder Stadt ringförmig zusammengeschlossen, um eine Verteidigungseinheit zu erhalten. Gürtelfestungen wurden unter anderem in Trebinje, Bileca, Mostar und Sarajevo errichtet. Aber auch Zvornik, Visegrad, Foca und Gorazde zählten zu jenen Städten, die über eine eigenständige Befestigungseinheit verfügten. Diese nutzten natürliche Hindernisse - wie den Fluss Drina an der Grenze zu Serbien - oder bildeten im gemeinsamen Zusammenschluss einen durchgängigen Verteidigungring.

Die k.u.k.-Verteidigungslinien verliefen entlang Trebinje-Bileca-Avtovac sowie Stolac-Nevesinje-Ulog-Kalinovik. Um die strategische wichtigen Städte Mostar und Sarajevo wurden Gürtelfestungen errichtet. (Grafik: CSUN, gemeinfrei; Montage/Togl)

Die erste Verteidigungslinie verlief durch Trebinje, Bileca und Avtovac, die zweite ging durch Kalinovik-Ulog (Obrnja)-Nevesinje. Die Befestigungszone von Mostar diente als Rückgrat, logistische Basis und Kommandoposten für die beiden Verteidigungslinien und war zugleich das administrative und militärische Zentrum der Herzegowina.

Sperre Kalinovik

Kalinovik ist ein Ort an der Grenze zwischen Bosnien und Herzegowina auf 1.080 Meter Seehöhe zwischen den Bergen Treskavica und Lelija. Die österreichischungarische Armee errichtete dort, 40 km von der Staatsgrenze entfernt, ein Lager mit einer Verteidigungskaserne und einer weiteren Kaserne für etwa 500 Mann und 50 Pferde. Die Verteidigungsanlage der Stadt bestand nach 1908 aus insgesamt drei Forts: den Werken Gradina und Vezac und dem Wachhaus Vranja glava. Damit war Kalinovik entlang der Verteidigungslinie zweifellos am stärksten ausgebaut und spielte dadurch eine elementare Rolle bei der Verteidigung des Ostens von Bosnien und Herzegowina. Nach dem Krieg diente das Gebiet bis in die frühen 1990er-Jahre als Artillerie- bungsgelände.

Heute sind dort EUFOR-Truppen stationiert. Die Stadt bestand im Jahr 1879 aus lediglich elf Häusern mit 84 Einwohnern. 1910 stieg die Zahl auf 879 Einwohner an - darunter 571 Soldaten. Dieser Umstand lässt die Relevanz des Militärs für das demografische und wirtschaftliche Wachstum der Stadt erkennen. Kalinovik verfügte über einen eigenen Militärkommandoposten, einen Gendarmeriestützpunkt sowie eine Telegrafen- und Telefonstation. Im Stadtgebiet selbst befanden sich mit den Werken Vezac und Gradina sowie dem Wachhaus Vranja Glava insgesamt drei Forts.

Innenansicht der westlichen Kanonenplattform. (Foto: Archiv Autor)

Gradina

Das Werk Gradina war die längste österreichisch-ungarische Festung in Bosnien und Herzegowina und besaß eine Länge von 130 Metern. Vor dem Bau wurde mittels einer orographischen Analyse die geostrategisch beste Position für die Anlage bestimmt. Gradina liegt westlich von Kalinovik auf einer Höhe von 1.134 Metern und war mit zwei polygonalen Plattformen für 90-mm-Kanonen ausgestattet. Auf jeder Plattform befanden sich drei Artilleriegeschütze. Eine 35 Meter lange Rampe führte zu den einzelnen Plattformen. Das Fort verfügte über Öffnungen für Infanterieeinsätze in alle Richtungen. In der Mitte der Festung befand sich eine Kaserne, in der die Besatzung untergebracht war. Das Fort hatte Sichtkontakt zu den umliegenden Festungen, eine Telefonleitung und Wassertanks. Interessanterweise verfügten das Werk Gradina und das Werk Vezac unter der Kanonenplattform über keinen Munitionsaufzug, der bei Werkbefestigungen in Bosnien und Herzegowina zur Standardausstattung zählte. Das Fort kann noch heute besichtigt werden und befindet sich in einem guten Erhaltungszustand.

Vezac

Das Werk Vezac befand sich östlich von Kalinovik auf 1.182 Meter Seehöhe. Es wies eine ähnliche Struktur wie das Werk Gradina auf, hatte jedoch eine deutlich geringere Länge. Analog zu Gradina verfügte es über zwei Plattformen mit jeweils drei 90- m-Kanonen. Im Ersten Weltkrieg wurden diese für Maschinengewehre angepasst. Das Fort wurde nach dem Krieg abgerissen, seine Reste sind jedoch bis heute sichtbar.

Das Wachhaus Vranja Glava anno 1908. (Foto: Archiv Autor)

Vranja Glava

Das Wachhaus Vranja Glava lag südwestlich von Kalinovik. Es bestand aus zwei halbkreisförmigen Türmen, die es ermöglichten, die Mauern des Forts auch in Längsrichtung zu flankieren. Das Wachhaus war mit Infanteriewaffen ausgestattet und mit Stacheldraht versehen, um den Zugang zu erschweren. Es verfügte über einen eigenen Wassertank sowie optische und telefonische Kommunikationsgeräte. Das Fort wurde später teilweise abgerissen, Mauerreste sind noch heute sichtbar.

Kalinovik

In Kalinovik war das k.u.k. Infanterieregiment „Freiherr von Sterneck“ Nr. 35 unter dem Kommando von Oberst Johann Ritter von Mossig stationiert, dessen Hauptquartier sich im heutigen Pilsen befand. Im Zentrum von Kalinovik gab es eine große Verteidigungsbaracke für etwa 500 Personen, die aus Magazinen, Offiziers-und Mannschaftsgebäuden, Zisternen, Pferdeställen und Übungsanlagen bestand. Lediglich ein kleiner Teil der Kaserne ist bis heute erhalten geblieben, der Standort des ehemaligen Lagers befindet sich im Stadtzentrum.

Blick auf die Kaserne Obrnja. (Foto: Archiv Autor)

Sperre Ulog–Obrnja

Während der österreichisch-ungarischen Besatzungszeit war Ulog ein Dorf im Bezirk Nevesinje in der Region Mostar. Seine Einwohnerzahl stieg bis 1900 von 80 auf 250 Personen. Es erhielt ein Postamt und einen Telegraphen sowie einen Gendarmeriestützpunkt. In der k.u.k. Terminologie bezieht sich die Bezeichnung Ulog-Obrnja auf eine militärische Verteidigungseinheit. Obrnja liegt an der Straße Nevesinje-Kalinovik, acht Kilometer von Ulog und 33 Kilometer von Nevesinje entfernt. Im Jahr 1900 lebten dort etwa 200 Menschen. Ulog-Obrnja diente aufgrund seiner Lage als Aufklärungs- und Kontrollpunkt für das umliegende, weitläufige Gebiet und hatte damit eine wichtige strategische Rolle. In Obrnja befand sich eine Defensivkaserne, die aufgrund früherer Aufstände in der Region groß und umfangreich ausgebaut war. In Obrnja stand ein kleines, kreisförmiges Wachhaus mit einer guten Aussicht auf Ulog und die Umgebung. Oberhalb von Obrnja, auf dem 1.324 Meter hohen Gipfel der Pandurica, befand sich ein Befestigungsobjekt vom Typ Schanze. Dieses war polygonal geformt, hatte in der Mitte einen Unterstand und war von einem tiefen Graben mit einem Damm umgeben. Eine Schanze war standardmäßig mit Maschinengewehren ausgestattet, manche dieser Erdbefestigungen verfügten zusätzlich über Gebirgsartillerie.

Ein massiver Eisenofen der eigenen Kasernenbäckerei. (Foto: Archiv Autor)

Sperre Nevesinje

Nevesinje liegt am westlichen Rand des Nevesinje-Feldes auf einer Höhe von 889 Metern. Im Jahr 1879 zählte die Stadt 757 Einwohner, 30 Jahre später stieg die Einwohnerzahl um 157 Prozent auf insgesamt 1.948 Personen an. Diese hohe Bevölkerungszunahme war bedingt durch die steigende militärstrategische Bedeutung und die Ausweitung des Stadtgebietes. Mit der Stationierung wichtiger Streitkräfte erhielt Nevesinje ein städtisches Erscheinungsbild, das unter anderem aus vielen staatlich-administrativen und militärischen Einrichtungen bestand. In der Stadt befanden sich das Gebirgsbrigadenkommando und das Gendarmeriedistriktkommando, der Zoll und die Finanzgarde. Es gab eine Post und einen Telegrafen sowie eine städtische Apotheke. Zusätzlich wurde ein modernes Wasserversorgungssystem gebaut.

Nevesinje spielte in der Verteidigung von Ulog und Gacko-Avtovac eine wichtige Rolle und war zugleich für die Verteidigung von Mostar unverzichtbar. In Nevesinje gab es eine große Verteidigungskaserne, die teilweise noch heute erhalten ist. An den Ecken befanden sich je eine Kaponniere (fest gedeckter oder massiv gemauerter Gang oder Raum, aus dem die Verteidiger mit Gewehren oder Geschützen Angreifer beschießen konnten; Anm.) und ein Wachturm, der das Gebiet um die Festung bedeckte. Die Verteidigungskaserne verfügte über alles, was für das Leben eines Soldaten in Friedens- und Kriegszeiten notwendig war. Auf der Ostseite des Lagers können bis heute die gut erhaltenen originalen Metalltüren mit Schlitzen für Infanteriewaffen besichtigt werden.

Interessant ist, dass der innere Komplex einen doppelten Zweck erfüllte. Es handelte sich dabei um ein sogenanntes Batterie-Stallgebäude, in dem Pferde der mobilen Artillerie aber auch Kanonen-Plattformen untergebracht waren. Ernst Freiherr von Leithner war Bauleiter des Flankenturmes im Lager Nevesinje, wurde 1910 zum Kommandeur des 3. Korps in Graz befördert. Bekanntheit erlangte Leithner mit seinem Buch „Die beständige Befestigung und der Festungskrieg“, das 1893 veröffentlicht wurde. Oberhalb der Stadt befand sich eine Festung namens Werk Grad, die zu Beginn ein Wachhaus war und später zu einem Werk mit zwei Kanonenplattformen umfunktioniert wurde. Ähnlich wie die Befestigungen in Kalinovik verfügte das Werk über zwei 9-cm-Kanonen M-1861, Öffnungen für den Betrieb mit Infanteriewaffen, eine Zisterne und optische sowie telegrafische Kommunikationsanlagen.

Die Besatzung bestand aus einem Offizier, 40 Soldaten und zehn Artilleristen. Später wurde das Fort komplett abgerissen, weshalb heute nur noch wenige Überreste zu sehen. Nördlich von Nevesinje befand sich im Dorf Bojiste eine provisorische Kaserne. Dort wurde das 2. Bataillon k.u.k. Böhmisches Infanterie-Regiment „Erzherzog Leopold Salvator“ Nr. 18 mit Sitz in Königgrätz untergebracht. Weiters war hier das IV. Bataillon k.u.k. Böhmisches Infanterieregiment „Ernst August Herzog von Cumberland, Herzog von Braunschweig und Lüneburg“ Nr. 42 mit Sitz in Theresienstadt (Tschechien) stationiert, das unter dem Kommando von Oberst Carl Wöllner stand. Im Westen der Stadt, am Fuß des Grebak-Hügels, befanden sich zwei Erdbefestigungen vom Typ Schanze: Vratilo und Knežak. Oberhalb von Nevesinje wurde die „Appel Batterie“ (ebenfalls eine Erdbefestigung) errichtet, von der heute nur mehr wenige Relikte vorhanden sind.

Stolac im Jahr 1900. (Foto: Archiv Autor)

Sperre Stolac

Stolac verzeichnete im Gegensatz zu den oben angeführten Orten keinen signifikanten Bevölkerungszuzug. Während der österreichisch-ungarischen Verwaltung verfügte die Stadt über ein Bezirksamt, ein Militärstationskommando, ein Militärkrankenhaus, ein Militärversorgungsdepot, einen Gendarmeriezug mit einem Stationskommando sowie eine Zoll- und Finanzwache. In Stolac befand sich ebenfalls ein Postamt, ein Telegraf sowie ein Wasserversorgungssystem. Im Jahr 1912 wurde der Telefonverkehr eingerichtet. In der Stadt befand sich das IV. k.u.k. Bataillon Infanterieregiment 50, dessen Hauptquartier gemeinsam mit anderen Bataillonen in Carlsburg (Rumänien) lag. Das Regiment wurde nach dem preußischen Großherzog von Baden, Friedrich I., benannt. Es war in der österreichisch-ungarischen Armee durchaus Brauch, Regimenter nach ausländischen Staatsmännern und Kriegsherren zu benennen. Ein weiteres k.u.k. Regiment erhielt beispielsweise den Namen König Nikolas I. von Montenegro - diese Bezeichnung wurde jedoch zu Beginn des Ersten Weltkriegs wieder zurückgenommen. Stolac verfügte insgesamt über drei Forts und eine Verteidigungsbaracke, die gemeinsam einen großen Lagerkomplex bildeten. Über der Stadt befand sich eine große Festung, die als Oberes Kastell bekannt ist. Sie bestand aus zwei Artilleriefestungen der Kategorie Werk und zwei Wachhäusern.

 

Das Obere Kastell in Stolac aus der Vogelperspektive. (Foto: Archiv Autor)


Oberes Kastell

Das Obere Kastell ist heute ein Nationaldenkmal und weist eine Gesamtlänge von 1.200 Metern auf. Es besteht aus der Unterstadt, der Oberstadt, dem zu k.u.k. Zeiten gebauten Zentralplateau sowie einer Zufahrtsstraße. Die Altstadt befindet sich am linken Ufer des Flusses Bregava, oberhalb von Stolac, mit Blick auf das Dorf Vidovo, den Fluss Bregava und die umliegenden Hügel Hrgud, Komanje brdo, Osanici und Basni. In alten Urkunden aus dem Jahr 1463 wird neben Stolac auch die Stadt Vidos erwähnt. Damit ist einerseits die Festung Stolac selbst sowie die unterhalb liegende Siedlung gemeint. Die Stadt wurde nach der Eroberung am 13. Juni 1465 Teil des Osmanischen Sultanats. 1878 wurde die Region schließlich unter österreichische Verwaltung gestellt. Im Jahr 1883 renovierte die k.u.k. Armee die Altstadt umfassend und errichtete 1888 ein modernes Fort, das über jener Befestigungsanlage lag, die während der osmanischen Besatzung gebaut wurde. Die Altstadt von Stolac liegt auf einem Hügel über dem heutigen Zentrum und ist eine der größten Städte in Bosnien und Herzegowina. Das komplexe Befestigungssystem aus Steinmauern und Türmen weist mehrere schwer überwindbare Bauabschnitte auf. Im 17. Jahrhundert hatte die Stadt insgesamt dreizehn Türme und war damit die bestbefestigte Stadt der Herzegowina. Ende des 19. Jahrhunderts wurden Teile der Gebäude auf dem Plateau abgerissen um dort eine österreichisch-ungarische Festung vom Typ Werk zu errichten.

 

Der Eingang in das Kastell. Links davon ist die gut erhaltene Verteidigungskaponniere zu sehen. (Foto: Archiv Autor)

Das Obere Kastell besteht aus drei Einheiten:
• Unterstadt - Nordwestseite (Gebiet unterhalb des österreichisch-ungarischen Stadtteils) mit einer Fläche von 8.481 m²
• Mittelstadt - (Teile davon wurden in der österreichisch-ungarischen Besatzungszeit auf dem Plateau erbaut) mit einer Fläche von 2.005 m²
• Oberstadt - (östliches Gebiet oberhalb der Mittelstadt) umfasst eine Fläche von 8.579 m².

Die mittlere Stadt nimmt den zentralen Teil des Verteidigungskomplexes ein. Sie ist aus weißem Kalkstein gemeißelt und bestand aus mehreren Garnisonsanlagen. Auch Teile alter Mauern wurden für den Bau neuer Gebäude verwendet. Der Komplex besaß drei Wassertanks, einen befestigten Abschnitt und ein Munitionsdepot. Das Fort verfügt über zwei halbkreisförmige Verteidigungskaponniere, einen polygonalen Kaponnier und zwei Kanonenplattformen, die nach Osten und Westen gerichtet sind. Von außen dominiert das große Eingangsportal, das mittelalterlichen Burgen und Festungen ähnlich ist, im Inneren des Forts befindet sich eine Kaserne. Die Kanonenöffnungen der einzelnen Plattformen sind reichlich verziert und ähneln denen des Mamula-Forts, das sich auf einer Insel am Tor zur Bucht von Kotor befindet. 1909 waren vier Offiziere, 82 Soldaten und 100 Artilleristen dort stationiert. Die Bewaffnung bestand aus zwei 8-cm M75-, vier 9cm M04-Kanonen sowie zwei 7-cm- ebirgskanonen M75.

 

In den Kasernen Ljubinje (Bild) und Domanovici bei Stolac befinden sich noch die originalen Metallmaschikulis am Dach. (Foto: Archiv Autor)

Wachhaus Komanje Brdo

Das Wachhaus Komanje Brdo liegt östlich über der Stadt Stolac und diente zur Kontrolle der dortigen Schlucht, die nach Trebinje führte. Anfangs als einfacher Schutzbau vom Typ Blockhaus konzipiert, erhielt es später zusätzlich Kaponniere, die als Kanonenplattformen für alte 7cm-Gebirgskanonen M75 verwendet wurden. Die Festung wurde größtenteils abgerissen, aber vor Ort sind noch interessante Details, wie ein Plattform-Deckstein aus fein geschnitztem Stein zu sehen.

Wachhaus Osanici

Das Wachhaus Osanici ist vom Grundriss her ident zu jenem in Komanje Brdo und befindet sich auf einer Anhöhe westlich des Zentrums von Stolac. Im Gegensatz zu seinem Pendant wurde es jedoch zusätzlich mit Zementmaterial ausgekleidet. Das umliegende Gelände wurde während des Ersten Weltkriegs durch mehrere Gräben verstärkt. Von beiden Wachhäusern ist je ein Bahnsteigkaponnier erhalten.

 

Kaponniere des Wachhauses Osanici, bei dem als Baumaterial auch Beton verwendet wurde. (Foto: Archiv Autor)

Verteidigungsbaracken

Die Verteidigungsbaracken befinden sich in einem guten Erhaltungszustand. Der ehemalige Komplex des Lagers war viel größer, verschwand jedoch im Laufe der Zeit durch die Stadterweiterung. In der Nähe des Lagers befand sich außerdem ein großes Lazarett, das noch heute besichtigt werden kann. Bei Stolac befinden sich in Ljubinje und Domanovici zwei weitere Kasernen, die ebenfalls noch gut erhalten sind. Bei letzterer befinden sich sogar noch Metallmaschikulis am Dach. In Domanovici war das 1. Bataillon k.u.k. Ungarisches Infanterie-Regiment „von Boroevic“ Nr. 51 stationiert, das von Oberst Ludwig Langendorf geführt wurde.

Resümee

Für die österreichisch-ungarische Geniedirektion hatte die Verteidigung und Befestigung der Ostgrenzen höchste Priorität. Der am gefährdetste Teil der Grenze befand sich in Herzegowina, in dem folglich auch etwa 90 Prozent der Forts Bosnien und Herzegowinas errichtet wurden. Die erste Verteidigungslinie verlief durch Trebinje und Bileca. Die zweite Verteidigungslinie erstreckte sich entlang Kalinovik-Ulog-Obrnja-Nevesinje und Stolac. Die Gürtelfestung Mostar als administratives und militärisches Zentrum Herzegowinas bildete die wichtigste Stütze für die Verteidigung des Flusses Neretva und des westlichen Teiles der Monarchie. Der Frontabschnitt war während des Ersten Weltkriegs zu keiner Zeit bedroht – die Forts in Herzegowina erfüllten ihre Verteidigungsaufgabe voll und ganz.

 

El influjo del castillo de Cardona
Da lavanguardia.com del 17 marzo 2020

La imponente fortaleza, que concentra siglos de historia, se alza entre las nubes y destaca por la excepcional Colegiata de San Vicente, una joya del románico catalán

El imponente castillo de Cardona es uno de los monumentos de Catalunya con más historia y de los más fotografiados, como demuestran las instantáneas compartidas por Josep Badia en Las Fotos de los Lectores de La Vanguardia.
Se trata de un par de panorámicas, captadas la semana pasada, es decir, antes de que se decretara el estado de alarma por la pandemia de Covid-19 y se restringieran los movimientos de los ciudadanos españoles. En el momento de tomar las fotos, la niebla envolvía al castillo.
Se trata de una fortaleza que concentra siglos de historia. Destaca la excepcional Colegiata de San Vicente, joya del románico lombardo catalán. El castillo de Cardona, en la provincia de Barcelona, es probablemente la fortaleza medieval más importante de Catalunya. Está situado sobre una colina que domina el valle salino y el valle del Cardener.
Fue construido en el año 886 por Wifredo el Velloso. De estilo románico y gótico, incluye la denominada Sala Daurada y la Sala dels Entresòls.
Durante el siglo XV, los duques de Cardona fueron la familia más importante de la Corona de Aragón, sólo por detrás de la Casa Real. Por esto se los denominaba reyes sin corona, pues disponían de extensos dominios territoriales y vínculos dinásticos con las casas reales de Castilla, Portugal, Sicilia y Nápoles.
En 1714, después de un asedio que destruyó en buena parte las murallas del castillo, fue uno de los últimos reductos en entregarse a las tropas borbónicas de Felipe V durante la Guerra de Sucesión Española.
Su joya es la torre de la Minyona (del siglo XI), de 15 metros de alto y más de 10 metros de diámetro y la iglesia románica de San Vicente de Cardona. Actualmente el castillo alberga el Parador Nacional de Turismo “Duques de Cardona”, y ha sido incluido entre los diez mejores castillos de Europa en los que hospedarse por los usuarios de TripAdvisor.

 

NO LOCAL PRODUCTION OF S-400 AIR DEFENCE SYSTEM IN INDIA
Da defenseworld.net del 17 marzo 2020

Local production of the S-400 air defence system (ADS) in India is not provided in the purchase contract between India and Russia worth $5.4 Billion.

“Localization of S-400 production in India has not been included in the contract,” Dmitry Shugayev, head of the Federal Service for Military-Technical Cooperation (FSVTS), was quoted as saying Russian defense ministry-owned Zvezda TV on Monday.

This is one of the few occasions when local manufacture of parts or assembly in India is not part of an Indo-Russian arms deal.

Deliveries of S-400s to India will begin next year. “The delivery of the first regiment set is scheduled before the end of 2021. We plan to deliver all systems before the end of 2024,” Shugayev said.

 

A photographer captures longabandoned places at night and then brings back them to life with color
Da insider.com del 16 marzo 2020

Matthew Wilson

Guillaume Prugniel is a French photographer based in Berlin, Germany.

Prugniel takes nighttime photos of abandoned places, such as bunkers, radar stations, and greenhouses, in France, Germany, and Belgium.

Using colorful lights, Prugniel brings these buildings back to life, and the effect is mesmerizing. Under the cover of night,

French photographer Guillaume Prugniel will visit abandoned and vacant places. Using colorful lights and a little help from friends,

Prugniel brings life and color back into buildings that have fallen into rot and decay.

               The result: Prugniel's photos show a new side to buildings people rarely visit anymore.

               Insider spoke to Prugniel about the process of finding and photographing the buildings, and what he hopes people see in his images.

 

Guillaume Prugniel and a friend in an abandoned plane.
Guillaume Prugniel

Guillaume Prugniel is a French photographer based in Berlin, Germany.

Prugniel, pictured left, started taking photos around six or seven years ago, snapping images of everything from weddings to concerts to moments of life.

But his passion quickly became capturing abandoned places.

 

 

"Abandoned Boat." Guillaume Prugniel

In 2019, he started taking photos of abandoned places at night, like this shipwreck under the moon.

"Last year I started this new series [Enlight the Void] where I mainly go in the night," Prugniel told Insider.

"This really allows me to capture something that is a bit different.

I have a lot more freedom with the light, and I can do something that has not been done before."

 

"Mission to Mars."
Guillaume Prugniel

The first place Prugniel tried his night photography was at a set of abandoned greenhouse domes.

"That was one of my favorites for several reasons," Prugniel said.

"I've never seen before a dome greenhouse like that.

The process was fun. We had to enter late at night."

Prugniel and a friend entered around midnight and stayed for hours, getting several photos of the illuminated domes.

 

"Secret Agents in the Nuclear Bunker."
Guillaume Prugniel

Prugniel will often research abandoned places like this nuclear bunker before visiting so he knows what to expect.

"I do quite a bit of research on the internet," he said.

"Sometimes I kind of know what to expect. I decide this place might be quite interesting.

Sometimes I spot a place where I have no idea what I might find. I just go to check what's there."

 

 

"Auditorium." Guillaume Prugniel

He said he prefers to work at night because there's no one else there to interfere with his photos.

Setting up for the photo usually takes Prugniel around an hour.

"You have less people at night in such places.

Sometimes in the day, you might have other people exploring,"

Prugniel said. "Sometimes people can get a bit pushy because they want you to let them do their photos of the place."

 

"Out of Food."
Guillaume Prugniel

"I enjoy being by myself because I have less pressure," Prugniel said.

But sometimes he also brings friends to help him set up lights and equipment and even act as models in scenes.

 

 

 

"Christmas Eve." Guillaume Prugniel

When he arrives on location, Prugniel will look for an interesting point of view to take his shot.

For Prugniel, the frame captures the entire story he's trying to tell.

When exploring abandoned places like this house, he will look for interesting shapes or patterns.

 

 

"Au bord des Mondes." Guillaume Prugniel

Once he's decided on his frame, "I start to think about the lights and the colors," Prugniel said.

After establishing his frame, he uses an assortment of different colored lights like the ones highlighting this foundation.

"Sometimes I have an idea about what kind of color I would like to use, but first I have to think of the frame, and then one light after another,

I can build some atmosphere."

 

"Bunker Encounter." Guillaume Prugniel

The lights help to create dramatic effects and showcase long-forgotten buildings like this bunker.

Prugniel said he uses the lights to create a story."

 

 

 

"Reactor Core." Guillaume Prugniel

"It can sometimes be a bit intimidating when the place is really big," Prugniel said.

"Last weekend I was in a huge abandoned fuel tank from the Cold War, and I have to say it was quite impressive because you have a lot of echo and every step you do is resonating so much.

You need to get used to the place."

 

 

"Reactor maintenance." Guillaume Prugniel

"You have to be quite cautious and watch your step, look around so you don't have anything hanging that might hurt yourself," he said.

When it comes to exploring abandoned places, Prugniel recommends vigilance and caution.

"You have to watch your steps and if you decide to climb on something you have to be sure it's going to support the weight of your body. You have to really advance carefully,"

Prugniel said. "When you're in very old buildings, the floor may not be solid.

You might fall from a few meters if you step on the wrong place."

 

"The Last Tank." Guillaume Prugniel

But other times, it can be rather relaxing, especially in the countryside.

"Sometimes it's quiet and relaxing to be alone because it's really calm. Nothing is moving, especially if you are far away out of the city,"

Prugniel said. "I feel a bit out of the world and on top of the clouds.

It feels special. It's a particular moment that I like to have by myself."

 

"Out of Whatever." Guillaume Prugniel

Prugniel will often travel to abandoned places in Europe, particularly Germany and France, to capture his photos.

Prugniel had planned to travel to Italy in a few weeks to take photos of abandoned buildings, but the spread of the coronavirus has put those plans in jeopardy for now.

 

 

 

"Radar Station." Guillaume Prugniel

He shares photos of abandoned structures, like this Radar Station, on his Instagram page.

Prugniel posts a new photo of an abandoned location about once a week to his Instagram page, and he plans to continue his series for the foreseeable future.

 

 

 

"Invaders." Guillaume Prugniel

Prugniel wants viewers to form their own messages and meaning from his work.

"I like to be able to express something. It's about telling a story.

I like to think a bit about the story and the character somewhere on the frame," Prugniel said.

Ultimately, he wants the viewer to decide their own interpretation of his work based on their own life experiences.

 

La torre de Andia, un reducto medieval
Da noticiasdegipunzkoa.eus del 15 marzo 2020

TOLOSA – El linaje González de Andia posee una casa torre en la calle Mayor de Tolosa: la Torre de Andia. Era una de las tres torres que tenía Tolosa y la única que actualmente se mantiene, aunque muy transformada y con solo algunos de sus elementos característicos. La casa solariega de la calle Mayor número 17, en cuyo bajo actualmente se ubica una conocida perfumería, se quemó en el incendio de 1503 y fue reconstruida por el hijo de Domenjón González de Andia, que también fue alcalde de Tolosa. En el siglo XVII, hasta que fue construido el nuevo ayuntamiento, se convirtió en sede de la casa consistorial y allí se celebraban las juntas. Hoy solo quedan los restos del escudo de armas y dos de sus cinco gárgolas en el alero. 

Sin embargo, es la única torre medieval que ha llegado hasta nuestros días. Aunque el edificio ha sufrido multitud de transformaciones, todavía conserva la mayoría de sus muros y los canes tallados en piedra caliza que adornan el alero de su cubierta.
Las torres eran edificios defensivos característicos de la Edad Media. Estaban construidos  siguiendo una traza de planta cuadrangular, con gruesos muros de piedra y destinados a ofrecer una posición de dominio en todo el terreno circundante. Las habitaban los señores feudales del país.

En Tolosa hubo varias, de las que tres, o sus restos, llegaron prácticamente hasta nuestros días. La torre de Zaldibia estaba en lo que actualmente es la plaza Gorriti, pero se demolió en 1790, ya que obstaculizaba el acceso al nuevo puente de Arramele, recién construido. También se sabe que el palacio de Iturriza se construyó sobre una torre de su mismo nombre. Igualmente ocurrió con el palacio de Atodo. Entre las torres que llegaron hasta tiempos recientes están las de Iurreamendi y Laskoain.
La torre de Laskoain o Lazarain perduró hasta principios del siglo XX. Los restos de la torre de Iurreamendi pervivieron hasta 1913, año en que fueron derribados junto con las ruinas del palacio del mismo nombre y la ermita de San Miguel, para construir sobre el solar la nueva casa de Misericordia, hoy llamada Iurreamendi.

 

Castillos de España: "Castillo de Alarcón"
Da cuadernosmanchegos.com del 13 marzo 2020

Situado dentro de un recinto amurallado en la misma localidad de Alarcón, en la provincia de Cuenca, en una hoz que realiza el río Júcar.

Es de origen árabe dependiente del emirato de Córdoba y luego pasó a la taifa de Toledo. En 1184 un capitán de Alfonso VIII conquistó el castillo y en 1194 se construyó un nuevo castillo que fue entregado a la Orden de Santiago. En 1211 Alfonso VIII estableció provisionalmente la corte. En el siglo XIV el infante Juan Manuel recibió el alfoz con castillo incluido. Posteriormente Pedro I, lo recuperó y lo incorporó al patrimonio real. Enrique II lo concede a Alfonso de Aragón, marqués de Villena en 1372, pero Enrique III lo destituye y lo reincorpora a la corona. Durante toda la Edad Media el castillo sufrió bastante deterioro hasta que en 1712 se hizo un informe avisando de su peligro de derrumbarse.
Posteriormente pasó por distintos propietarios: Marqués de Aguilar; Alejandro de Alarcón y el duque de Frías que lo vendió a Rafael Álvarez López de Torrijos. En 1963 el Ministro de Información y Turismo lo expropió a esta familia y lo convirtió en Parador Nacional de Turismo. El 28 de febrero de 1992 fue declarado Patrimonio Histórico Nacional.

Edificación

Planta cuadrada y rodeada de recinto amurallado. Destaca la torre del homenaje y dos torres próximas: La del Campo o de Armas y la del Alarconcillo. La torre del homenaje es rectangular y muy alta. Dispone de doble almenado con una serie de vanos. Tiene dos estructuras cúbicas: una en forma de media luna y otra en forma de pentágono. La muralla tiene tres recintos defensivos con siete puertas que comunican con la ciudadela. El conjunto está trabajado con mampostería y refinado con sillería y dispone de vierte aguas en forma piramidal.

Situación actual

Es Parador Nacional y se encuentra en perfecto estado.

Curiosidades

Cuenta con la llamada Leyenda de “Las gotas de sangre”, que aprovechamos para incluir en este artículo.

Cuenta la leyenda que en el castillo habitaba una hermosa dama, hermana del dueño del castillo, que era requerida por muchos hombres por su hermosura. Uno en especial era un hombre indeseable, libertino y de escasa reputación, que fue despedido del castillo por el hermano. Este personaje no tomó a bien dicho rechazo y envió un secuaz al castillo con la intención de asesinar al hermano, pero fue descubierto y ajusticiado en el mismo castillo y para hacer desaparecer el cadáver se aprovecharon las obras que se estaban realizando en los muros para mezclar su cuerpo con la argamasa, quedando unas manchas rojizas en parte de los muros del castillo que aún pueden observarse.

 

A breath of fresh air for Fort Delimara
Da heritagemalta.org del 13 marzo 2020

Between October 2019 and February 2020, Heritage Malta, with the assistance of the Cleansing and Maintenance Division, undertook extensive cleansing of the historical site of Fort Delimara in Marsaxlokk. A considerable number of bulky refuse that included metal, wood, plastic and general trash were removed.

Whilst this clean up ensured the safeguarding of the original elements of the fort, it also served to enhance its general appearance and to facilitate guided tours.

After the military ceased the utilisation of Fort Delimara in 1964, the structure suffered a long state of abandonment and inadequate use. This led to the severe piling of rubbish. Since 2005, Fort Delimara is under the responsibility of Heritage Malta. During such time the Fort has witnessed slow but steady improvements.

Fort Delimara is a classic example of a Victorian coastal fortification built by the Royal Engineers between 1876 and 1878 to defend the approaches to Marsaxlokk Harbour. Besides several examples of contemporary military architecture, the fort still houses four of the original six, 38-ton 12.5-inch Rifled Muzzle Loading guns which are the last surviving examples in the world, still on their carriages in their original casemate emplacements.

 

España vivió su propio 'Juego de tronos' en esta fortaleza
Da lasexta.com del 12 marzo 2020

El castillo de nuestro particular 'Juego de Tronos' | Imagen de GFreihalter en Wikipedia, licencia CC BY-SA 3.0

España también ha vivido una historia similar a la que se narra en ‘Juego de tronos’. Esta fortaleza fue la auténtica protagonista y por eso te queremos contar lo que ocurrió hace unos cuantos años.

Laura Hernández

Juego de tronos’ es una de las series más importantes de los últimos tiempos y, siendo honestos, no es para menos. Pero ¿y si os decimos que un lugar concreto de España pudo vivir una historia similar? Entre guerras y crímenes, estos muros vieron cómo los siglos pasaban siendo testigos de historias de maravillas pero también de declive.

El castillo de Fuensaldaña fue protagonista, durante siglos, por ser el auténtico bastión de defensa y, después, la sede del Parlamento Autonómico de Castilla y León. Su interior deja claro las crónicas vividas y más aún desde que decidieron volver a abrir sus puertas para que esta fortaleza no cayera en el olvido.

Cuando entras en este lugar, entras de lleno en la magia que desprenden estas edificaciones, descubriendo maravillosos entresijos que, en su día, marcaron un antes y un después en la historia. Se ha realizado una increíble reforma, haciendo que sus puertas volvieran a abrir desde mediados de febrero de 2019.

Esta decisión ha sido perfecta para conocer este enclave que tuvo una gran importancia en la historia de Valladolid, pero también de Castilla. Un lugar maravilloso si eres amante de las fortalezas. Tanto es así que llegó a ser bautizado como “Castillo de castillos”. Esta exposición es de carácter permanente y podrás acercarte a su historia.

Juego de Tronos español | Imagen de Nicolás Pérez en Wikipedia, licencia CC BY-SA 3.0

Desde la de las construcciones (defensiva o por ostentación entre nobles, realeza y clero), hasta del avance de la Reconquista por la Península. Lejos de que todo quede ahí, para dar un empujón a la imaginación, podrás utilizar unas gafas de realidad virtual para situarte en el mismísimo patio de armas, tal y como era en la antigüedad.

Podrás saber cómo eran estancias como la cocina, la alcoba, la mirilla o la armería. Una maqueta que te hará sentir en la época más guerrera de nuestra historia. La visita da comienzo en el antiguo Hemiciclo de las Cortes de Castilla y León. Este lugar acogió esta actividad durante nada más y nada menos que 25 años.

En esas bancadas podrás visualizar un vídeo que versa qué fue de la familia Vivero, un linaje absolutamente maldito que formó parte de la historia de esos muros. ¿De qué manera? El patriarca, que llegó a estar al servicio del rey, decidió conjurar contra él. De esta manera, se le dio muerte desde lo más alto de la torre de la iglesia.

Su hijo, por si fuera poco, no aprendió la lección que le habían dado al padre. Es por ese mismo motivo que quiso hacer su particular “Juego de tronos”. Eso sí, a él le salió bastante mejor puesto que decidió apoyar a la propia Isabel de Castilla. Cuando ella alcanzó el trono, logró estrechar ciertos lazos con la realeza. Por ese mismo motivo, los Reyes Católicos disfrutaron de su luna de miel en el castillo de Fuensaldaña.

La tragedia en la familia llegó un par de generaciones después, puesto que los varones decidieron matar a sus respectivas esposas. Por ese mismo motivo, el apellido acabó perdiéndose al carecer de descendencia. Después de todo, el que fuera su hogar se fue convirtiendo en un auténtico bastión de las tropas comuneras. Posteriormente se quiso hacer un parador (que realmente nunca se instaló) hasta convertirse en un parlamento. Cerró sus puertas hasta 2019, ¡y hasta ahora!

 

Coronavirus: Cold War nuclear cabins that promise protection sell for £15,000
Da indipendent.co.uk del 11 marzo 2020

Related video: British Mr Bean impersonator used by Chinese government to ease coronavirus fears and boost morale ( SWNS )

They were originally built as secure military command-post cabins and cost the government £250,000 each before being sold off

By Ed Southgate

People living in fear of catching the deadly coronavirus are being offered the ‘ultimate protection’ – three ex-MoD nuclear, biological and chemical-proof cabins. The green-coloured, aluminium Cold War cabins boast ‘full protection’ against viruses including Covid-19 and are being advertised on eBay for £15,000 a piece.

The advert says the NBC Marconi cabins are fully operational and also protect against EMP (explosion of electromagnetic energy) and can accommodate two people.

 

The cabins promise space and protection fort two adults (SWNS)

They were originally built as secure military command-post cabins and  cost the government £250,000 each before being sold off. They have previously also been used for storage and limited research use for RN projects, according to the advert.

The seller’s dad bought them from the MoD’s surplus company “Ramco”, unused, around 12 years ago at £200 each to use within her dad’s old company as “weatherballoon” test chambers.

The woman, who asked not to be named, said: “I’ve even used one as a mobile recording studio!

“They boast a “positive” air pressure system which allows totally charcoal and dust filtered air in, no dust, no viruses, no radiation, using the same system as Porton Down’s research labs.

“They are even protected from incoming radio emissions to ‘Tempest Codeword’ standard!

They were totally unused and new when bought (SWNS)

“Comfortable, air-conditioned, big enough for two adults – and totally secure – just what the person who has everything needs in the virusladen world of the future.
“One potential buyer even wanted to ship them to his island home in Scotland!”

The cabins are ex Phoenix UAV programme 1998 – 2008 (Royal Artillery) and are based on a cold war NBC design which was then updated to the Army’s spec for UAV use.

The seller said buyers must view the items – currently stored near Cardigan, West Wales, before bidding and visitors are warned they will be subject to strict pre-ID clearance conditions.

Fitted with positive pressure carbon filter systems and Magnehelix pressure controllers, they are described as used, in a good condition but needs cleaning externally and made to last.

A strict no return policy operates for buyers and the cabins come with no internal or external equipment. It comes as shoppers have been panic buyng houseware essentials such as toilet roll and anti-macterial hand wash as well as face mask in the fight against Covid-19

 

Edinburgh nuclear bunker could become visitor attraction for more than 100,000 people after plans submitted
Da edinburghnews.scotsman.com del 11 marzo 2020

Entrance tunnel at Barnton Nuclear Bunker, three miles from Edinburgh city centre Copyright: Other 3rd Party

The bunker is in Barnton Quarry and has undergone years of painstaking restoration.

By Conor Matchett

The transformation of a derelict nuclear bunker into a visitor attraction and conference centre could be on the way after plans were submitted to Edinburgh City Council.
The Barnton Quarry Nuclear Bunker is owned by Scotscrown Ltd, run by James Mitchell who also owns Scotland’s Secret Nuclear Bunker near St Andrews in Fife.
The plans follow a devastating blaze in 1993 when the building was set alight before years of gradual restoration work.

GPO Equipment Room in Barnton Nuclear Bunker, three miles from Edinburgh city centre. Copyright: Other 3rd Party

The proposals, which include turning some of the space within the bunker into conference facilities within the building on the surface, could see 100,000 people visit the attraction once open.
Overall, the bunker is more than 30,000 sq ft in size, similar to a large supermarket and would have been a safe haven for government ministers, members of the military, the police, fire and ambulance services, as well as BBC staff and telecommunications engineers who would have fled with the Queen to the bunker had she been in Edinburgh at the time of an attack.
The plans state: “Scotcrown’s aspirations for the site has always been the restoration of the bunker into an authentic, historically accurate representation of the functioning bunker.
“To this end it has been a gradual labour of love for many years now, with the growing involvement of enthusiasts and the local community.
“It is fully envisaged that this relationship and involvement will continue and continue to prosper & develop into the future.
“Our brief has been to crystallise the remainder of the exercise into the formal construction project required to deliver the finished article and to deliver the formal consent required to operate a viable and prosperous business into the future”

The design statement adds: “The vandalism that preceded Scotcrown’s acquisition of this unique slice of Edinburgh’s more recent history is well on the way to being rectified – this proposal seeks to secure a viable future to ensure that good work is built upon and the complex maintained for the benefit and interest of future generations.”
The site, which lies east of Clermiston Road North, is located within the south quarry of Barnton quarry and surrounded by woodland.
The bunker was commissioned in 1956 during the Cold War after the original building was constructed at the end of the Second World War, and was operational until 1982.
After being sold to a private owner it was stripped of all its original contents and filled with illegally dumped rubbish, before the fire in 1993 led to the total destruction of internal features.
However the fabric of the building was left largely undamaged and is now the only such bunker in its original format anywhere in the world.
The plans state: “Since being acquired by Scotcrown in a derelict state, painstaking efforts have been ongoing to restore the building to its original form and reinstate authentic contents.
“This includes the salvaging of much of the original ventilation system which has all required thorough shot-blasting to rescue it.”
The plans include the construction of stair lifts to allow disabled access.

 

Befestigungsanlagen in Bosnien und Herzegowina
Da truppendiest.com del 11 marzo 2020

Manuel Martinovic

(Fotos: Archiv Autor, Montage/Togl)

Teil 1: Linie Trebinja-Bileca-Avtovac und die Gürtelfestungen Mostar und Sarajevo

Die militärische Besetzung Bosnien und Herzegowinas durch Österreich-Ungarn im Jahr 1878 bedeutete für die Region den Beginn einer neuen Epoche. Das Land profitierte neben dem kulturellen Austausch vor allem von der Entwicklung und dem Bau moderner Kriegs- und Befestigungsanlagen. Eine der spannendsten militärischen Neuentwicklungen in diesem Bereich waren die sogenannten Gürtelfestungen.

Für die Befestigungsanlagen wurden voneinander unabhängige Forts und Zwischenstellungen um eine größere Siedlung oder Stadt ringförmig zusammengeschlossen, um eine Verteidigungseinheit zu erhalten. Gürtelfestungen wurden unter anderem in Trebinje, Bileca, Mostar und Sarajevo errichtet. Aber auch Zvornik, Visegrad, Foca und Gorazde zählten zu jenen Städten, die über eine eigenständige Befestigungseinheit verfügten. Diese nutzten natürliche Hindernisse - wie den Fluss Drina an der Grenze zu Serbien - oder bildeten im gemeinsamen Zusammenschluss einen durchgängigen Verteidigungring. Die erste Verteidigungslinie verlief durch Trebinje, Bileca und Avtovac, die zweite ging durch Kalinovik-Ulog (Obrnja)-Nevesinje. Die Befestigungszone von Mostar diente als Rückgrat, logistische Basis und Kommandoposten für die beiden Verteidigungslinien und war zugleich das administrative und militärische Zentrum der Herzegowina.

Die k.u.k.-Verteidigungslinien verliefen entlang Trebinje-Bileca-Avtovac sowie Stolac-Nevesinje-Ulog-Kalinovik. Um die strategische wichtigen Städte Mostar und Sarajevo wurden Gürtelfestungen errichtet. (Grafik: CSUN, gemeinfrei; Montage/Togl)

Die Grenzbefestigungen Österreich-Ungarns

Da die Landesgrenzen der österreichisch-ungarische Monarchie mit etwa 6.150 km eine bedeutende Länge aufwiesen, mussten diese auch auf eine angemessene Weise gegen Angriffe gesichert werden. Deshalb begann Österreich-Ungarn unmittelbar nach der Besetzung Bosniens und Herzegowinas im Jahr 1878 mit dem Umbau der veralteten türkischen Festungen in Zvornik, Sarajevo und Visegrad sowie dem Aufbau von Verteidigungsbaracken und Blockhäusern (kleine Schutzbauten aus Stein oder Holz an strategisch wichtigen Stellen; Anm.), um mögliche Aufstände zu unterdrücken.

Ende des 19. Jahrhunderts startete Österreich-Ungarn zusätzlich mit dem Ausbau des Grenzschutzes zu Montenegro. Ausgehend von der, mit steilen Bergflanken gesäumten und stark befestigten Bucht von Kotor, wurden neben einer Reihe von Absperrungen die Berggürtelfestungen Trebinje und Bileca sowie Grenzstellungen im Gebiet von Avtovac errichtet. Die zweite Verteidigungslinie bildeten die Festungen Stolac, Nevesinje, Ulog und Kalinovik. Die Gürtelfestung Mostar war ein wichtiger Brückenkopf über den Fluss Neretva, ihr Pendant in Sarajevo diente als Verwaltungs- und Militärzentrum Bosnien und Herzegowinas. Zu speziellen Befestigungsobjekten zählten Verteidigungsbaracken, die in der Regel ein- oder zweigeschossig als kleinere Forts gebaut wurden und von außen über keine Fenster, sondern lediglich Schießöffnungen verfügten.

Die Modernisierungsphase der süddalmatinischen und bosnischen Befestigungsanlagen begann unmittelbar nach den Balkankriegen, als Serbien und Montenegro großkalibrige Artillerie beschaffte. Im Zuge dessen erhielten die Stadt Trebinje und die Bucht von Kotor Forts, die mit Stahlkuppeln versehen waren. Kleinere Befestigungen dienten zum Schließen jener Wege, die von Grahovo und Nikšic bis zur Bucht von Kotor, Trebinje, Bileca und Sarajevo führten. Von besonderer Bedeutung waren jedoch die Gürtelfestungen. Nach der Kriegserklärung Italiens an Österreich-Ungarn im Jahr 1915 schützten diese die k.u.k. Truppen vor Angriffen. So konnten die Italiener im Ersten Weltkrieg keine der österreichisch-ungarischen Befestigungen erobern.

Österreich-Ungarn verstärkte die Bucht von Kotor an der dalmatinischmontenigrischen Adriaküste mit neuen Befestigungen und erweiterte zusätzlich die Verteidigungslinie entlang des Lovcen-Gebirges von Budva nach Goliš. Diese hielten dem Artilleriefeuer der montenigrischen 120- und 155-mm-Kanonen stand. Auch die Gürtelfestung Bileca wurde während des Ersten Weltkrieges von Artillerie beschossen und konnte von den montenigrischen Truppen ebenfalls nicht eingenommen werden.

Das Werk Klicanje vor Trebinje war eine von insgesamt neun Befestigungsanlagen um die Stadt.

Verteidigungslinie Trebinje–Bileca

Nach dem Einmarsch der k.u.k.-Truppen in Bosnien und Herzegowina im Jahr 1878 wurde eine detaillierte Analyse des bestehenden Befestigungssystems, dessen Ursprünge noch auf die osmanische Armee zurückgingen, durchgeführt und mit dem Bau eines neuen Systems, das an eine zeitgemäße Kriegsführung und moderne Kriegstechniken angepasst war, begonnen. Dieser Schritt war dringend notwendig, da das vom osmanischen Militär stammende Befestigungssystem keineswegs die damaligen militärischen Anforderungen erfüllte.

Einige der bestehenden Gebäude wurden auch weiter genutzt und blieben erhalten - wie die Türme innerhalb der Gürtelfestung in Trebinje oder jene in der Altstadt von Vratnik oberhalb von Sarajevo. Andere Bauten wurden hinzugefügt und erweitert (Crkvina über Trebinje) oder, wie die Festung oberhalb von Stolac am Standort des alten Verteidigungskomplexes, komplett neu errichtet. Gürtelfestungen wurden beispielsweise rund um Städte wie Trebinje, Bileca, Mostar und Sarajevo errichtet.

Trebinje

Trebinje hatte für die österreichisch-ungarische Armee aufgrund seiner Lage an der montenegrinischen Grenze eine bedeutende strategische Position. Insgesamt wurden rund um die Stadt neun Standard-Befestigungsanlagen gebaut. Dabei wurden vor allem die Festungsarten „Werk“ und „Wachhaus“ errichtet. Der Hauptunterschied zwischen beiden Varianten bestand darin, dass ein „Werk“ zusätzlich zur leichten Infanterie mit Artilleriewaffen im Aktionsbereich von 270 bis 300 Grad ausgestattet war, während ein „Wachhaus“ nur über leichte Waffen verfügte und vor allem zur Kontrolle und dem Schluss des Raumes zwischen den Artillerie-Befestigungen diente.

Im Zuge des Ausbaus des Verteidigungssystems erhielten später viele Wachhäuser Zusatzbatterien in Form von Kanonenplattformen und wurden damit zum „Werk“ aufgewertet. Zusätzlich wurde das gesamte Gebiet bei Trebinje nach den Balkankriegen von 1912 bis 1913 mit Artillerie-Zwischenbatterien verstärkt. Dabei handelte es sich um gewöhnliche Stahlbetonbunker, die durch Betongräben miteinander verbunden waren. Der Bau gestaltete sich jedoch als kompliziert, da der Karst in der Herzegowina äußerst schwierig zu bearbeiten war.

In Trebinje gab es außerdem vier große Verteidigungskasernen, die charakteristisch für k.u.k.-Militärbauten in Bosnien und Herzegowina waren. Es handelte sich dabei um klassische Kasernen für die Unterbringung von Soldaten. Diese waren von Verteidigungsmauern umgeben, hatten kreisförmige Kaponniere (gedeckte bzw. massiv gemauerte Gänge oder Räume, aus dem die Verteidiger mit Gewehren oder Geschützen Angreifer beschießen konnten; Anm.) an den Ecken sowie Öffnungen für Infanteriewaffen (Schlupflöcher) und sogenannte „Maschikulis“ (an der Außenmauer von Festungen ausgesparte Wurfund Gussöffnungen zur Abwehr von Feinden; Anm.).

Die Lagerkomplexe bestanden aus Kommandozentralen, Verwaltungseinrichtungen, Offiziersgebäuden, Krankenhausabteilungen für die Verwundeten, Munitions- und Lebensmitteldepots, Bäckereien, Militärkasernen, Scheunen und Verteidigungsanlagen. In Trebinje befand sich außerdem die – zur damaligen Zeit – modernste Befestigungsanlage in Bosnien und Herzegowina: das Werk Strac. Die Festung war vollständig aus Beton gefertigt und verfügte über zwei Türme mit 100- m- aubitzen sowie Metalltürme für Maschinengewehre und Artillerie-Instrumente wie Entfernungsmesser. Während des Ersten Weltkrieges wurden zusätzliche Verstärkungen des Rings um Trebinje durchgeführt. Dabei wurden provisorische Feld- efestigungen errichtet und weitläufige Minenfelder angelegt. In der Nähe von Trebinje wurde zusätzlich ein Bahnhof gebaut, der vor allem zur Versorgung der beiden Gürtelfestungen in Trebinje und Bileca diente.

Blick auf den Verteidigungslagerkomplex "Neu Bilek" im Jahr 1896

Bileca

Bileca, nördlich von Trebinje gelegen, war der montenegrinischen Grenze am nächsten und hatte den Status einer Gürtelfestung. Analog zu Trebinje wurden insgesamt acht Festungen mit der Bezeichnung I-VIII als „Werk“ und „Wachhaus“ gebaut. Viele der Wachhäuser wurden später mit Artillerie ausgestattet und somit zur Standardfestung „Werk“ erhoben. Bileca selbst verfügte im Stadtzentrum bereits über eine kleinere Kaserne. Außerhalb der Stadt wurde zusätzlich der große Verteidigungslagerkomplex „Neu Bilek“ errichtet und an der Quelle des Flusses Trebisnjica ein Wasserversorgungssystem für sämtliche militärische Einrichtungen sowie für die Stadt Bileca gebaut. Darüber hinaus verfügte jede Festung über eine große Zisterne mit einem Sammelbecken und eine Reihe kleinerer Wasserauffangeinrichtungen im Festungsinneren. Um die Stadt wurden zwischen den Forts Kontrollpunkte in Form von Bunkern errichtet, die durch Gräben und Stacheldraht miteinander verbunden waren. Während des Ersten Weltkrieges wurden einige der Befestigungsanlagen von montenegrinischer Artillerie angegriffen, die jedoch keine nennenswerten Schäden erzielen konnte.

Gürtelfestungen Mostar und Sarajevo

Die Städte Mostar und Sarajevo waren aufgrund ihrer Lage von besonderer strategischer Bedeutung. Aus diesem Grund sowie der Tatsache, dass sie in einem von Bergen umgebenen Tal liegen, wurden dort Gürtelfestungen errichtet.

Mostar

Mostar verfügte als Verwaltungs- und Militärzentrum über die umfangreichsten Verteidigungsstrukturen in ganz Bosnien und Herzegowina. Insgesamt existierten hier 19 Festungen, von denen sechs der Kategorie „Werk“ und neun der Kategorie „Wachhaus“ zuzuordnen waren. Bei den restlichen vier Forts handelte es sich um „Schanzen“. Das waren größere, selbstständige Befestigungswerke, die über einen großen Wall oder Graben, der für Artillerie und leichte Waffen geeignet war, miteinander verbunden waren. Zusätzlich dienten fünf befestigte Batterien als eigenständige Festungen. Eine davon befand sich am nördlichen Tor zur Stadt in der Gegend von Vrapcic, die restlichen vier wurden am Hum-Hügel bei der zentralen Festung errichtet.

Die Forts waren mit mehreren Widerstandspunkten verknüpft, die Verbindungen durch Gräben aus Stein oder Beton hatten. Einige Stellungen verfügten zusätzlich über 4,5 Tonnen schwere Stahlplatten für die Befestigung von Maschinengewehren. Darüber hinaus war die Stadt von zahlreichen Höhenstellungen umgeben, die den äußeren Verteidigungsring bildeten. Innerhalb der Stadt befanden sich das Nord- Ost- West und Südlager - in dem sich das Militärkrankenhaus befand. Weiters wurde ein hoher Logistikaufwand betrieben, um eine umfangreiche Infrastruktur aufzubauen. So wurden unter anderem Straßen, Eisenbahngleise, Magazine, Wassertanks mit Zisternen (für die Wasserversorgung der Stadt Mostar), Schießstände, Krankenhäuser und sogar Militärfriedhöfe errichtet.

Sarajevo

Sarajevo war das Verwaltungszentrum von Bosnien und Herzegowina. Somit hatte hier auch der Bau von Verteidigungsanlagen eine hohe Priorität. In der Stadt wurden insgesamt vier Festungen aus Feinstein mit Turmkuppeln aus Stahl errichtet und mit 150-mm-Haubitzen und 90-mm-Kanonen auf offenen Plattformen bewaffnet. Hinzu kamen vier weitere Befestigungen vom Typ Zwischenwerk (Befestigter Stützpunkt zwischen den Forts einer Festung mit offener Artillerieplattform; Anm.).

Einige Gebäude im Altstadtviertel Vratnik, die noch aus osmanischer Zeit stammten, wurden zur „Weißen Bastion“ ausgebaut. Diese erhielt ihren Namen aufgrund ihrer Größe sowie ihres weißen Anstriches und zählt heute zu den wichtigsten Sehenswürdigkeiten in der Region. Zusätzlich wurden drei Wachhausbefestigungen gebaut, zwei davon am Berg Trebevic. In der Stadt befanden sich mehrere Kasernen und eine gute Infrastruktur. In Rajlovac, etwa zwölf Kilometer vom Stadtzentrum entfernt, befand sich der Militärflugplatz. Das Gebiet rund um die Stadt war durch unzählige Gräben mit Stacheldrahtverhauen gekennzeichnet.

Weitere Befestigungsanlagen

An anderen Orten existierten ebenfalls Forts, jedoch nicht in Form von Gürtelfestungen. Auch an der zweiten Verteidigungslinie Kalinovik-Ulog -Nevesinje-Stolac wurden umfangreiche Befestigungsanlagen errichtet. Zusätzlich wurde in Ostbosnien eine Reihe von Verteidigungsbaracken gebaut. Die am stärksten befestigten Städte entlang der Drina waren Goražde, Višegrad, Foca und Zvornik, von denen letztere über die bei weitem größte Befestigung verfügte.

Des Weiteren war ein Projekt zum Bau einer modernen Betonfestung mit Artilleriekuppeln aus Stahl geplant, doch der Ausbruch des Krieges stoppte dieses Vorhaben.

Den serbischen Streitkräften gelang beim Angriff im Jahr 1914 nur ein kurzzeitiges Durchstoßen der Verteidigungslinie - die Forts in Herzegowina hielten stand und erfüllten ihren Zweck. Zu einer besonderen Kategorie von Befestigungen zählten Gendarmerie-Kasernen, die an wichtigen Verkehrswegen und in stark besiedelten Gebieten errichtet wurden.

Die Armee hatte zwar keine Kontrolle über die Gendarmerie, doch in Ost-Herzegowina und einigen Teilen von Ost-Bosnien dienten diese Standorte nach dem Aufstand der lokalen Bevölkerung im späten 19. Jahrhundert als Verteidigungsanlagen.

 

Hoekse Lijn stuit op Atlantikwall
Da rijnmond.nl del 11 marzo 2020

De aanleg van de Hoekse Lijn verliep al niet zonder hobbels, maar nu blijkt ook de laatste etappe van het project vol uitdagingen te zitten. Voor het doortrekken van de metro naar het strand moet de Atlantikwall, een verdedigingslinie die de Duitsers tijdens de Tweede Wereldoorlog hebben aangelegd, worden gepasseerd.

Het is geen verrassing dat de Atlantikwall in de duinen van Hoek van Holland ligt. Dat is al bekend sinds de aanleg in 1943, toen de Duitse bezetter van Zuid-Frankrijk tot aan de Noordkaap een hindernis langs de kust bouwde. Dit deden de Duitsers om te voorkomen dat de geallieerden het land op konden komen. In Hoek van Holland is de muur 1,5 kilometer lang, geregeld twee tot vier meter hoog en één tot twee meter dik. In de muur zitten ook nog zeven bunkers. De gemeente Rotterdam wist voor de plannen tot het doortrekken van de metrolijn naar het Hoekse strand dat er nog een obstakel lag. Met de radar werd de locatie in kaart gebracht. Sinds deze week is met het afgraven de Atlantikwall zichtbaar geworden.

In de weg

Peter de Krom, inwoner van Hoek van Holland en kenner van de Atlantikwall, liep woensdagmiddag voor het eerst langs de blootgelegde delen. "Het was niet onbekend dat 'ie daar al lag. Er is al radar- en archiefonderzoek naar gedaan", zegt De Krom. "Nu de muur ook echt uit de grond komt, zie je dat deze misschien wel een tikkeltje in de weg ligt voor de Hoekse Lijn."
Moeten reizigers vrezen voor vertraging voor het nieuwe traject gebruikt kan gaan worden? "Nee, dat niet", zegt De Krom. "Met dit scenario is rekening gehouden." Volgens De Krom is nu een stuk al gesloopte muur tevoorschijn gekomen. Maar voorstander van nog meer sloop, is hij niet. "Dit stuk is precies een trap, waar het laagste punt twee meter en het hoogste punt vier meter is. Die gaat precies richting een bunker en dat wil je eigenlijk ook wel laten zien. De gemeente moet nu gaan onderzoeken in hoeverre dit stuk muur ingepast kan gaan worden."

 

Un ancien bunker de l’«armée secrète» de Churchill découvert dans une forêt écossaise - images
Da sputniknews.com del 11 marzo 2020

Lors de travaux d’abattage d’arbres en Écosse, des forestiers sont tombés sur un bunker secret datant de la Seconde Guerre mondiale. La construction servait d’abri pour des unités spéciales créées sur ordre de Churchill dans le but de faire face à une éventuelle occupation du pays par les nazis.
Une découverte rare, qui jette la lumière sur un épisode peu connu de la Seconde Guerre mondiale, a été récemment faite dans une forêt du sud de l’Écosse, écrit la BBC.

Abattant des arbres, des forestiers y ont excavé un bunker appartenant en toute probabilité aux unités axillaires, forces spéciales parfois appelées l’«armée secrète» de Winston Churchill.

«C’est assez rare qu’on trouve ces bunkers, car leurs emplacements ont toujours été gardés secrets. La plupart ont été enterrés ou perdus. D'après les archives, nous savons qu'environ sept hommes auraient pu habiter des bunkers similaires. Ils étaient alors armés de revolvers, de pistolets-mitrailleurs, d'un fusil de sniper et d'explosifs», explique l’archéologue Matt Ritchie à la chaîne.

Pour entrer dans cet abri, mesurant environ sept mètres par trois, il fallait passer par un passage étroit. La construction avait également une sortie d'évacuation. À l’intérieur du bunker, se trouvaient des lits superposés, une table et une cuisinière ainsi que tout l'équipement nécessaire mais aucun de ces objets n'a survécu.

L’«armée secrète»

Les unités axillaires ont été créées sur ordre du Premier ministre Winston Churchill au début de l’été 1940. Leurs membres étaient chargés de semer le chaos dans les lignes ennemies si les nazis avaient envahi le Royaume-Uni. Lorsque les unités ont été dissoutes, leurs membres ont rejoint le Special Air Service (SAS) ou d'autres forces spéciales. Certains ont participé au débarquement allié en Normandie et se sont distingués, explique le média.

 

Predám alebo vymením bunker, proti-atómový kryt - CO kryt
Da reality.bazos.sk del 10 marzo 2020

Ochranná stavba civilnej ochrany.
Nachádza sa v Hodruši Hámroch a je vyhĺbený do skaly. Má tvar pol kruhu s dvoma vstupmi.

Úkryt bol vybudovaný začiatkom 90. rokov pre potreby ukrytia zamestnancov závodu.

Je vystužený banskou oceľovou výstužou TH a po celom obvode zapažený železobetónovými pažnic ami. Chodby nachádzajúce sa hlbšie už majú tvárnicovú výstuž, ktorá sa používala v tlakovo expon ovaných oblastiach. Úkryt má 2 vstupné portály,vzdialené medzi sebou 100 metrov.

Prvý portál má 2 vstupne rúry „A“ a „B“ (pre mierový a bojový vstup), druhý portál „C“ má len jedn u. Profil úkrytu má tvar písmena „U“, pričom je tu však ešte jedna vetva, ktorá je ale zaslepená žel ezobetónovými pažnicami. Na všetkých vchodoch sú osadené talkovo-plynotesné dvere D4-2. Rovn akým typom dverí sú oddelené aj protiplynové a protitlakové komory. Odmorovacia miestnosť je os adená plynotesnými dverami D0-1 po oboch stranách.

Celý portál „A“ je vybavený filtroventilačným systémom. Nachádza sa tu mierová FVZ typu JANKA.

Portál „B“ disponuje PP a PT komorou, odmorovacou miestnosťou, vodným hospodárstvom, sklado m, suchým WC, zasadacou miestnosťou a najväčšiu časť tvorí miestnosť pre ukrývaných.

Portál „C“ je vedený ako núdzový východ.

Stav : nutná rekonštrukcia , viď.video:

https://www.youtube.com/watch?v=mBdvE--iR5w

Predám alebo vymením za dom na samote, polosamota, usadlosť, ranč...

Ponuky prosím zaslať emailom.

Meno:Michal

Telefón: 0940708391
Lokalita: 966 81 Žarnovica
Videlo: 9193 ľudí
Cena: Ponúknite

 

Talavera dará un paso muy importante para proteger sus murallas
Da eldigitalcastillalamancha.es del 9 marzo 2020

El concejal de Patrimonio y Política Medioambiental Sostenible del Ayuntamiento de Talavera de la Reina, Sergio de la Llave, ha anunciado que dentro de las mejoras que se han planteado en el proyecto de recuperación y rehabilitación del tramo de muralla de El Salvador se ha incluido la redacción del Plan Director de Murallas, una "reivindicación histórica que se lleva reclamando desde hace más de una década desde los gremios de cultura y patrimonio de la ciudad". "Necesitamos un documento que recoja y aúne todos los criterios para la recuperación de la muralla", ha asegurado.

Este plan estará coordinado por el arquitecto Fernando Cobos y recopilará todas las patologías de las murallas en sus diferentes tramos y un estudio pormenorizado donde se establecerán los criterios a seguir de las distintas actuaciones a desarrollar en estas zonas. "Creemos que es un paso importante disponer de un Plan Director que sumará y será un incentivo junto al futuro documento para gestionar el nuevo Plan Especial de la Villa; para nosotros es una satisfacción y meta cumplida", ha expuesto.
Este plan "marcará la hoja de ruta para actuar en la muralla en el futuro", que será de obligada aplicación en cualquier tramo de muralla. De hecho, De la Llave ha manifestado que se podrá contar con la presencia de Cobos para colaboraciones que se desarrollarán de forma paralela a la muralla de El Salvador, como la muralla de El Charcón o Entretorres, según ha informado el Ayuntamiento en nota de prensa.
El documento persigue unificar un criterio técnico y de aplicación como el uso de los morteros, tonalidades, materiales, mobiliario y, sobre todo, que tenga un "hilo conductor y una continuidad; que no suponga separación del paisaje urbano en cada tramo de muralla y todos formen parte de un mismo ente", ha declarado el edil. Tal y como ya dio a conocer la portavoz municipal, Flora Bellón, la adjudicación de este proyecto tuvo lugar en la pasada sesión de la Junta de Gobierno Local, concretamente referido al contrato mixto de redacción de proyecto y ejecución de la restauración de la muralla islámica y recuperación de recorridos en el tramo El Salvador. Esta actuación se materializará a través de fondos ITI, resultando adjudicataria la empresa Trycsa por un importe total de 1.102.702,30 euros (IVA incluido). El plazo de ejecución finaliza en noviembre de 2020. Primero se ejecutarán los trabajos arqueológicos y después se procederá al proyecto de consolidación de la muralla.

De la Llave ha querido agradecer el trabajo de los servicios técnicos del Ayuntamiento, que "están dando todo de su parte", detallando que la recuperación y rehabilitación será tanto en la parte exterior como la interior, o trasera; en este tramo que va de la calle Valencia a la calle Herrerías. El objetivo es fundamental, según ha recalcado: "hacer accesible y visitable el tramo de muralla mediante un sistema de pasarelas" que permitirán el tránsito peatonal por la torre albarrana a visitantes, turistas y ciudadanía, en general. Con esto, ha continuado, se podrá disfrutar de uno de los elementos del patrimonio cultural de la ciudad más representativo, como las torres albarranas, también uno de los elementos más icónicos y que representan el arraigo cultural.

Como en la redacción del Plan Director de Murallas, estará al frente de este proyecto el arquitecto Fernando Cobos, una persona con una dilatada experiencia y un currículo "brillante", ha apostillado el concejal, destacando de él que es una de las "principales figuras" dentro de la arquitectura dentro de las fortificaciones en el ámbito nacional y europeo. El proyecto arqueológico estará coordinado por Manuel Retuerce, profesor de la Universidad Complutense de Madrid y buen conocedor del patrimonio de Castilla-La Mancha.
Por otro lado, el concejal de Promoción Cultural y responsable de Patrimonio de 1999 hasta 2011, Carlos Gil, ha mostrado la "enorme satisfacción" por este proyecto que afronta ahora la fase permitirá el acceso a la torre albarrana. Así, ha recordado que, en el 99, cuando entró en el Gobierno de José Francisco Rivas, "la negociación entre el Ayuntamiento y el Arzobispado estaba rota", aunque, "llegaron a un acuerdo rápido y el sector de El Salvador pasó a propiedad municipal" a través de una permuta. De hecho, ha detallado que el interior de la Iglesia se fue recuperando a través de varias escuelas-taller.

Visitar los adarves del tramo de El Charcón o de El Salvador ha sido una "vieja aspiración" de todos los talaveranos y talaveranas, por lo que se ha mostrado convencido de que "será algo que traerá mucho turismo, visitantes y mayor conocimiento de la historia a través de su patrimonio. Las torres albarranas de Talavera son únicas", ha finalizado.
Por su parte, Sergio de la Llave ha querido apostillar que ha tenido que "llegar un gobierno socialista para recuperar el patrimonio de la ciudad", en este caso el tramo de muralla de El Salvador, reiterando que la rehabilitación y consolidación de la Iglesia comenzó también con un gobierno socialista. "Nuestro compromiso será finalizar este proyecto", ha apuntado.

 

New UUVs: China's Plan to 'Attack from the Sea Floor' |
Da nationalinterest.org del 9 marzo 2020

The robot submarine (and unmanned surface ship) era is now nearly upon us. Chinese naval strategist have stated explicitly that they intend to circumvent their long-recognized weakness in submarine warfare by cultivating undersea AI and by developing highly capable UUVs. America should take notice.

by Lyle J. Goldstein

he Achilles Heel of the Chinese Navy has long been undersea warfare. The Middle Kingdom’s nuclear submarines are considered noisy, with their “boomers” [SSBNs] only recently taking up what might loosely be considered an actual “deterrent patrol.” The diesel force was quite reliant on the imported Kilo-class from Russia until the last decade. Even if China could field quiet submarines with proficient crews, the geography is not very conducive to the extensive operation of submarines given the shallow bathymetry off of most of China’s coastal regions. The PLA Navy also lacks experience in hunting adversary submarines, since it is just now starting to field advanced fixedwing and rotary-wing aircraft for that purpose.

Yet, now these trends are starting to reverse and a whole variety signs are apparent (as occasionally reported in this regular Dragon Eye column for TNI) that the PLAN is now giving the undersea realm the priority it deserves for ambitious naval powers in the 21st century. A somewhat subtle, but nonetheless, important signal of that intention is the PLAN’s fielding of its very first large-size unmanned undersea vehicle (UUV), the HSU001. That vehicle was revealed during the 70th Anniversary Parade by the Chinese military on 1 Oct 2019. A reasonably detailed discussion of the vehicle appeared under the interesting title “Attack from the Sea Floor [从海底出击]” in the final 2019 issue of Shipborne Weapons [舰载武器], published by a CSIC research institute in Zhengzhou. Don’t get too excited, the article does not “reveal all.” But it is nevertheless worthy of closer examination and offers a number of potentially significant hints regarding coming attractions.

As is common practice for such articles concerning the most sensitive parts of China’s developing military power, this article begins with a lengthy discussion of competing of U.S. Navy systems. It notes in some detail the taxonomy elaborated in the U.S. Navy’s “Comprehensive Plan for UUVs” that was first published about the year 2000. It states that a more contemporary classification allows for both “super small type [超轻型],” as well as “superlarge type [超大型]” UUV designs. The analysis assesses that two different American designs have been of great importance. First, it discusses the Penn State-developed Sea Horse [海马], which is credited with achieving a 500 nautical mile range and a five-day operating capability within the relatively large frame of 8.7 meters and weight of 4,500kg. A second effort that impressed the Chinese was the Manta [曼塔], which displaced 50 tons, had a top speed of 10 knots and was reported in this Chinese source to be capable of slinging Mark 48 torpedoes. Since observing USN developments in these foundational platforms, it’s not surprising that Beijing is monitoring American progress in fielding XLUUVs with more than a little interest. This article reports on a U.S. test of a UUV that navigated 1,000 nautical miles and they have noted that these designs can additionally be carried into battle by Virginia-class SSNs. It is also observed that the U.S. Navy will be ready to deploy large UUVs into combat by 2022.

As to the actual design of HSU001, not too many specifics are revealed in this article. For example, there is no given data (not even estimates) for length, width, weight, diving depth, speed, etc. Eye-balling available photos from the parade suggest a length of approximately five meters and a width of perhaps 1.5 meters. The design is described by this Chinese assessment as “sleek [光滑]” and it is described as resembling somewhat the Soviet Oscarclass (Type 949) nuclear submarine in its shape. It is also said to be quite similar to a German UUV design. The hull concept also has certain similarities concerning maneuverability with the Russian Harpsichord UUV. Compared to American large UUV designs, it seems wider and notably has dual shaft propulsion. The claim is made in this Chinese analysis that the design maximizes stability and should also reduce noise. It is suggested, moreover, that the design could accommodate externally mounted “torpedoes, mines, etc [鱼/水雷等].”

One of the most striking features of China’s first large UUV to be publicly revealed are the two very distinctive sensor masts. Interestingly, these masts appear not to be telescoping, but rather have reclining positions and fold down into the hull. This is most likely a cost saving feature. The forward mast is not as tall, but is substantially bulkier. It is said to house an “advanced electro-optical detection system [先进光电侦察系统],” as well as various underwater cameras. For underwater detection, predictably, sonar is said to be the “main tool.” But this mast does imply, as the Chinese analysis notes, that the HSU001 Chinese vehicle will be tasked with providing intelligence on surface, aerial and shore targets, as well as those underwater.

 

Fort Pannerden zoekt enthousiaste vrijwilligers
Da forten.nl del 9 marzo 2020

Kom je naar de informatiebijeenkomst zaterdag 21 maart 2020?

Spannend, verrassend en schitterend gerestaureerd: Fort Pannerden, ruim 150 jaar oud met een rijke geschiedenis vol verhalen. Het fort van de Nieuwe Hollandse Waterlinie ligt deels verborgen onder de aarde. Vanaf het dak heb je een spectaculair uitzicht. Waar kun je verder kijken over de Waal, Rijn en Pannerdensch Kanaal dan hier – bij Doornenburg?

In een breed aanbod van activiteiten komen de verhalen tot leven. Het fort is een toeristisch trekpleister van formaat geworden! En dus zoeken wij voor het komende fortenseizoen een uitbreiding van onze groep enthousiaste VRIJWILLIGERS! Zij zijn degenen die een bezoek aan het fort onvergetelijk maken!

De taken die vrijwilligers vervullen zijn heel divers. Op onze website www.fortpannerden.eu lees je er alles over.

Ben je geïnteresseerd?

Op zaterdag 21 maart organiseren wij een informatiebijeenkomst.
Plaats: Fort Pannerden, Doornenburg
Tijd: 14.00-17.00 uur

Programma:
– ontvangst met koffie/thee en wat lekkers
– informatiemarkt met uitleg over de verschillende functies van uw interesse
– rondleiding door het fort
– afsluiting met een hapje en een drankje.

Aanmelding via de website van Fort Pannerden: www.fortpannerden.eu Meer informatie? veno@fortpannerden.eu

 

Tree felling work uncovers WW2 underground bunker near Moffat
Da bbc.com del 9 marzo 2020

The underground bunker was uncovered in the Scottish Borders

A secret World War Two bunker has been unearthed during tree felling work in the Scottish Borders.

Forestry and Land Scotland (FLS) recently discovered the structure in Craigielands Forest near Moffat.

It is thought the bunker was used as a base for an Auxiliary Unit - sometimes known as Churchill's "secret army". The specially-trained teams were often made up of local estate workers who knew the land in
the area "like the back of their hand".

 

The units were meant to work behind enemy lines if the Nazis invaded

FLS archaeologist Matt Ritchie said: "This discovery gives us an insight into one of the most secretive units that were operating during WW2.
"It's quite rare to find these bunkers as their locations were always kept secret - most were
buried or lost.

"From records, we know that around seven men used this bunker and at the time were armed with revolvers, submachine guns, a sniper's rifle and explosives."
◾ Hidden tunnels and Britain's secret WW2 resistance army
◾ Secret Army 'needs recognition'
Auxilliary Units had a nickname of "scallywags" and were given orders to fight to the death.

They were tasked with causing havoc behind enemy lines if the Nazis invaded.

 

No equipment from the time was found inside the bunker

When the units were stood down many joined the SAS or other special forces for D-Day and
served with distinction.
The Borders bunker was found by FLS survey technician Kit Rodger.
"The bunker was missing from our records but as a child I used to play in these woods and visit the bunker so I knew it was there somewhere," he said.
"It was 40 years ago so I only had vague memories of the location and the vicinity had changed a lot and was overgrown with bracken.
"However, I stumbled across a shallow trench and this led to the bunker door."

The bunker was built to a standard design - measuring about seven metres (23ft) by three metres (10ft) - and accessed via a hatch at the end of a narrow passage. An escape hatch was located at the other end of the bunker.

 

It would have contained bunk beds, a table and cooking stove and all the equipment needed - but none of those materials survived.

It is thought some broken timbers found on the floor could be from bed frames.

FLS said that due to the rarity and importance of the site as well as health and safety reasons the bunker was not open to the public and its exact location would be kept secret.

 

Un paseo por la 'Muralla del Estrecho' a través de sus búnkeres
Da algecirasalminuto.com del 8 marzo 2020

Unos 600 búnkeres de diferente tipología conforman lo que se conoce como la 'Muralla del Estrecho' construida en 1939 por el Régimen Franquista ante una posible invasión terrestre desde la Colonia Británica por parte de los aliados. Se trata de la última construcción defensiva de Europa que puede visitarse en el Campo de Gibraltar.

Una ruta por los búnkeres del Campo de Gibraltar traslada al visitante de inmediato a los años 40 de la historia de España.
A pesar de que España nunca participó en la II Guerra Mundial, en la comarca podemos encontrar más de 600 búnkeres, de los cuales 400 están localizados desde la desembocadura del río Guadiaro hasta Conil, son visitables y cada uno de ellos tiene su propia historia. Conforman lo que se conoce como ‘La Muralla del Estrecho’ y ofrece a los participantes en las rutas un viaje apasionante que  combina historia, patrimonio y naturaleza.

‘La Muralla del Estrecho’ comenzó a construirse en mayo de 1939. Poco antes, los británicos argumentaron un plan de defensa de la plaza de Gibraltar y con esta excusa querían anexionarse la zona que abarcaba desde Estepona a Conil, a este plan lo denominaron ‘la Marcha al Norte’. Dicha operación iba a estar apoyada por los franceses del Protectorado francés en Marruecos quienes tenían orden de invadir el suelo español del Protectorado Marroquí. Una vez que esta información llegó al cuartel del Generalísimo en Octubre de 1938, se decidió a fortificar, artillar e iluminar la frontera sur de España, o sea, el Estrecho de Gibraltar.

La asociación cultural ‘Ruta de los Búnkers’, creada en 2014, se propuso recuperar estas joyas históricas y luchar por su conservación. Para ello organiza visitas guiadas a estas fortificaciones de manera gratuita. Tres son las principales rutas de las que se puede disfrutar en el Campo de Gibraltar: Sierra Carbonera, las baterías de costa de Cascabel y Vigía en la zona de Tarifa y el Parque del Centenario en Algeciras.

La travesía por Sierra Carbonera es especialmente sorprendente ya que se puede atravesar un túnel que se utilizaba para pasar material militar sin que Gibraltar lo advirtiera. Eso sí, se trata de una ruta que no es recomendable realizar solo, sino con el grupo de expertos de la asociación que comanda las visitas.

La pieza de artillería del buque acorazado Jaime I es el principal reclamo de la visita por las baterías de costa. Lo interesante de este acorazado es que en los años de la Guerra Civil sirvió a la Republica bombardeando Algeciras, San Roque y La Línea y que con el nuevo Régimen sirvió para defender las costas que había bombardeo anteriormente.

En el Parque del Centenario se encuentra el fortín doble 312, concretamente en la Punta de San García, el cual se restauró en 2006 para convertirlo en centro de interpretación del propio parque.

Muchos de estos búnkeres y nidos de ametralladoras poseen tanto en el exterior como en su interior nombres y fechas de los que lo construyeron así como los que lo guarnecieron, lo que hace disparar la imaginación del visitante que se adentra en una auténtica película de espías.

La asociación ‘Ruta de los Búnkers’ organiza las salidas de la forma más interactiva posible. Se trata de recorridos sencillos, con una duración de unas tres horas. Al grupo lo acompaña en ocasiones, un experto en artillería y fortificación, otro en la Segunda Guerra Mundial de la zona y un erudito en la uniformología del ejército español de la época. Se trata de ofrecer explicaciones de la manera más amena posible, sin mucho tecnicismo para que sea entendible para todas las edades. Capítulo aparte merecen las salidas teatralizadas, con uniformes de la época, un espectáculo que nadie debería perderse para entender un poco mejor uno de los capítulos recientes de la historia no solo de la comarca sino de España y Europa.

Los ciudadanos interesados en estas visitas pueden contactar con la asociación ‘Ruta de los Búnkers’ a través de su página de Facebook. No hay límite de edad para realizarlas tan solo hay que aportar un kilo de alimentos que se donan a una ONG para poder disfrutar de uno de los muchos tesoros con los que cuenta el Campo de Gibraltar.

 

San Esteban licita el proyecto de rehabilitación del castillo
Da sanesteban.com del 6 marzo 2020

SOCIEDAD (sociedad/) - El día 12 de marzo acaba el plazo para recoger las propuestas de las empresas, según explicó Nuria Fernández en Heraldo-Diario de Soria.

El Ayuntamiento de San Esteban ha sacado a licitación las obras de rehabilitación del castillo medieval en el que invertirá 400.000 euros. El plazo para la presentación de ofertas está abierto hasta el próximo día 12 de marzo. La alcaldesa, María Luisa Aguilera, espera que una vez que se adjudique la obra arranque la consolidación de las ruinas que cuentan con un plazo de cuatro meses para la intervención. La obra que promueve el Ayuntamiento de esta localidad se centra en la intervención del
lienzo noroeste. Los objetivos y criterios planteados en el proyecto son la consolidación, restauración y puesta en valor, así como un estudio arqueológico con levantamiento topográfico, prospección magnética con georradar, estudio fotogramétrico. La empresa adjudicataria deberá acometer la reparación de la base pétrea exterior, recuperar el volumen desprendido con un elemento resistente de hormigón, cuyo acabado contendrá cemento blanco coloreado en masa de tono similar a la roca existente.
Por otro lado el proyecto contempla la reconstrucción de los paramentos con la reposición de las zonas perdidas con un criterio constructivo similar al original, pero que permita distinguir lo reparado. Se debe optar por materiales similares en forma y tamaño a los existentes, esto es, piezas más grandes ligeramente escuadradas en la base, con aparejo tipo sillarejo, y piezas más pequeñas e irregulares, de tipo mampostería, conforme se asciende pero teniendo como referencia las zonas conservadas, puesto que se observan algunas hiladas más regulares a cierta altura. En las zonas excavadas en las bases de los paramentos se repondrá el material extraído con gravilla colocada sobre lámina geotextil.
Estas obras cuentan con la financiación de los fondos del Ministerio de Fomento, a través del 1,5% Cultural, que financiarán el 75% de las obras y el resto saldrá de las arcas municipales. El Ayuntamiento de San Esteban decidió embarcarse en este proyecto ante el estado de deterioro del castillo, con el objetivo de acometer una intervención que permita consolidar las ruinas con el objetivo de que el patrimonio sea un revulsivo turístico.

 

El Real de la Jara reformará el patio de armas de su Castillo para hacerlo accesible
Da sevilla.abc.es del 5 marzo 2020

Patio de Armas del Castillo de El Real de la Jara - ABC

La acción se desarrollará con una subvención de 57.000€ y estará finalizada para el mes de junio de 2020

Di Almudena Glez. Caballero

La Comisión de Patrimonio de la Junta de Andalucía ha dado luz verde al proyecto presentado por el Ayuntamiento de El Real de la Jara para la reforma del patio de armas de su Castillo. El objetivo de esta intervención es adaptar este monumento a la normativa y hacerlo accesible para personas con movilidad reducida.

La Junta de Andalucía, a través de la consejería de Turismo, sufragará esta acción con un total de 57.000 €. Las condiciones de esta misma subvención marcan el mes de junio como plazo para justificar la inversión, por lo que para mediados de año el patio debe estar reformado. Ahora se ha abierto el periodo de licitación para que las empresas interesadas en ejecutar el proyecto puedan presentar sus propuestas. 

Trejo: «El mayor tesoro que tenemos será al fin accesible y podremos empezar a darle vida a nuestro Castillo»

El alcalde de El Real de la Jara, José Manuel Trejo (Cien X Cien El Real de la Jara), ha declarado a ABC que este logro se enmarca dentro de la apuesta del nuevo gobierno local por el turismo y promoción del patrimonio cultural. El primer edil destaca que: «el mayor tesoro que tenemos será al fin accesible y podremos empezar a darle vida al Castillo».

Desde el Ayuntamiento se congratulan de este informe favorable a uno de sus proyectos más importantes. Una vez terminadas las mejoras se espera poder realizar eventos culturales en este patio y poder así sacar mayor partido a esta seña de identidad de El Real de la Jara.

En qué consiste la reforma

Las mejoras que se realizarán en este monumento, edificio de finales del s. XIV, consistirán en el acondicionamiento del suelo actualmente dispuesto con grava que dificulta el paso y la fijación de muletas y sillas de ruedas. La grava será retirada para colocar en su lugar placas de polipropeno reciclado y geotextil y la posterior recolocación de la grava. Estas intervenciones no afectaran al aspecto actual de este patio.

Además, se dotará a este BIC (bien de interés cultural) de la  señalización adecuada para la correcta interpretación de su historia y significado poniendo en valor esta riqueza patrimonial y recurso histórico y turístico.

 

Helpt u mee mee Koude Oorlog locaties in beeld brengen?
Da provincie-utrecht.nl del 4 marzo 2020

In de commandobunker op Vliegbasis Soesterberg werd door de provincie Utrecht het startschot gegeven voor het crowdsourcing-project De Koude Oorlog in Beeld. De provincie heeft ruim 120 locaties op de kaart aangewezen die van belang waren tijdens de Koude Oorlog. Restanten van gebouwen en voorzieningen die het verhaal vertellen van deze periode in onze geschiedenis. Sommigen zijn nog intact, soms liggen ze verscholen onder gebouwen of is er alleen nog maar een fundament over. De provincie roept met dit project inwoners op om mee te helpen beeldmateriaal te verzamelen van deze locaties.

De Koude Oorlog was een spannende tijd van gewapende vrede. Een tijd van Oost tegen West, spionage en de dreiging van de atoombom. Er is destijds van alles gebouwd om de bevolking te beschermen voor het geval dat 'de Russen zouden komen’. In de provincie Utrecht zijn daar nog allerlei sporen van te ontdekken, zoals schuilkelders, commandoposten, vliegtuigshelters, luchtwachttorens en mobilisatiecomplexen.

Erfgoed bewaren

Het erfgoed uit de Koude Oorlog-periode dreigt te verdwijnen. Tegelijkertijd stijgt het besef dat ook erfgoed uit deze tijd zijn eigen specifieke waarde heeft. Bovendien zijn er nu nog ooggetuigen die uit eerste hand kunnen vertellen hoe zij deze periode hebben beleefd. Daarom was 2019 uitgeroepen tot provinciaal themajaar Koude Oorlog, een jaar met mooie opbrengsten waarin verschillende Koude Oorlogmonumenten hun deuren openden voor publiek. Als vervolg hierop is nu de crowdsourcing gestart.

De Koude Oorlog in beeld. Helpt u mee?

De crowdsourcing is actief in de maanden maart tot en met mei. In deze tijd waarin we steeds meer met beelden communiceren roept de provincie inwoners en organisaties op zowel historisch als actueel beeldmateriaal aan te dragen, om zo het verhaal van de Koude Oorlog nog beter te kunnen vertellen en bewaren. ‘The crowd’ zijn geïnteresseerden die het leuk vinden om aan een dergelijk project mee te werken. Iedereen kan dus meedoen.

Hoe werkt het?

Meedoen is heel eenvoudig. Op de website De Koude Oorlog in beeld (https://www.koudeoorloginbeeld.nl/) staan op de kaart de locaties aangegeven met een korte beschrijving. Heb je beeldmateriaal van een van deze locaties dan kun je dat hier uploaden. Door op een van de iconen te klikken selecteer je de locatie. Dan kun je vanaf je computer direct een of meerdere beelden uploaden. Klaar! De foto’s zijn daarna als open data beschikbaar. Dat betekent dat iedereen ze kan en mag gebruiken. Het is dus belangrijk om alleen materiaal te uploaden waar geen copyright op rust.

Storymap De Koude Oorlog in Utrecht

Naar aanleiding van het themajaar Koude Oorlog is de storymap De Koude Oorlog in Utrecht (https://geo.provincie-utrecht.nl/publiek/koudeoorlogutrecht/index.html) ontwikkeld, met beeldmateriaal en achtergrondinformatie over de Koude Oorlog en de sporen uit deze periode in de provincie Utrecht. De verzamelde beelden uit de crowdsourcing zullen aan deze storymap worden toegevoegd. Tevens worden de beelden toegevoegd aan de Cultuurhistorische Atlas (https://utrecht.maps.arcgis.com/apps/webappviewer/index.html?id=db9adb0b4e4540c78a41fc66b7c246cd) van de provincie Utrecht.

Voor persinformatie:

patricia.schalkwijk@provincie-utrecht.nl (mailto:patricia.schalkwijk@provincie-utrecht.nl), (030) 258 21 67 (tel:%28030%29%20258%2021%2067)

Voor algemene vragen over de provincie Utrecht:

info@provincie-utrecht.nl (mailto:info@provincie-utrecht.nl), (030) 258 91 11 (tel:(030) 258 91 11)

 

The Role of Pillboxes along The Kennet & Avon Canal during WW2
Da pennypost.org.uk del 28 febbraio 2020

Military history buff John Leete explains the role of pillboxes during WW2. ‘Britain on the brink’ was how one commentator described the plight of the nation during the ‘Dunkirk’ summer of 1940 after the defeat of the British Expeditionary inland, their invasion timetable could be seriously compromised and their impetus lost to the extent that the British Army could then mount a successful counter attack. The coast along the southeast of England was quite well defended with a variety of anti-aircraft guns and troops. To this, a secondary line of defence was to be added through the use of barriers or stop lines which utilised natural and man-made features such as railway lines and canals. Mile upon mile of anti-tank ditches were dug and concrete pillboxes and gun emplacements erected on key sites to take advantage of high ground or areas where the widest range of fire could be bought upon an advancing enemy. Known variously as Stop Lines or GHQ (General Headquarters) Stop Lines or Anti-Tank Lines, the purpose of these defensive positions was simple: ‘to ensnare and delay the Germans’ and to stop them ‘breaking loose’ as they had done during the invasion of France.

At the end of June 1940, the anti-invasion plan itself was complete and as Home Forces Operations Instruction no. 3 it was presented to the War Cabinet. More than fifty defensive lines had been constructed across England although some remained part completed but fit for purpose at the time. The main stop line was certainly the longest and most important for it was created to protect London and the industrial heart of England. It ran from the Taunton stop line in Somerset and followed the River Brue and the Kennet and Avon Canal to Reading, via London, Guildford and Aldershot to Canvey Island and Essex before running north to Yorkshire and Scotland. It was split into sections, one of which was known as Stop Line Blue. This ran east from Semington near Trowbridge and followed the length of the Kennet and Avon Canal to Theale.

The Kennet and Avon, like so many canals originally one of the nation’s industrial arteries, fell into disrepair, was revived, became a vital part of the nation’s defence and today is part of the nation’s heritage to be enjoyed not just for its beauty but also for the service it gave in time of war. Whilst the etmology of ‘pillbox’ has been disputed, a level of consensus has been reached which supposes that the aesthetic of the defensive structure closely resembles that of the ‘pillar boxes’. These pillar boxes – pillars with integrated letter boxes – share the appearance of the firing loopholes and slots that appear in pillboxes.

John Leete

 

El milenario mejor conservado es... el castillo de Loarre
Da heraldo.es del 28 febbraio 2020

El castillo más visitado de Aragón es la edificación románica con un mejor estado  de conservación en toda Europa, y está de celebración: cumple 1.000 años en este 2020.

Di PABLO FERRER

Marta Torre es de Zaragoza, y lleva 6 años trabajando como guía en el castillo de Loarre, dentro de una plantilla que oscila entre las 10 y 12 personas, y que no necesita de gimnasio con elípticas o bicis estáticas; se pasan el día subiendo escaleras. Marta es feliz en su trabajo. “Hice mis prácticas de Turismo aquí, y me quedé. ¿Qué más se puede pedir, habiendo estudiado Turismo en Aragón? Estoy en un lugar fantástico, que cada año recibe más visitantes; al mismo tiempo, eso exige idear nuevas actividades y alicientes, para atraer más gente y animar a que repitan los que ya nos conocen. Este año, el castillo cumple un milenio, por cierto; Sancho III, rey de Pamplona, lo mandó erigir en 1020 como castillo defensivo. Hay muchos picos de visitas en el año; los colegios siempre gozan de atención preferente a finales de curso, en mayo y junio, y desde la segunda quincena de julio hasta final de agosto estamos en temporada alta. Estos últimos inviernos, más suaves, hace que también pueda venir la gente hasta final de año”.
La visita de Loarre suele estar jalonada de ‘grandes éxitos’ en las frases de los visitantes. La primera es ‘qué grande, desde lejos parecía más pequeño’, y la más habitual es ‘pero… esto no es todo original’. “la verdad –explica Marta– es que el mejor conservado de Europa, y como el románico fuera de Europa es inexistente, del mundo. Sí ha habido pequeñas actuaciones, sobre todo en el siglo XX a cargo de Luis de la Figuera, quien además le dio el valor que ahora se le reconoce. Al principio era una pequeña atalaya, parte de una línea protectora del prepirineo. Bolea, que está a apenas 15 kilómetros, era una plaza musulmana”.

Aprendizaje y algo de juego

La visita comienza a 200 metros de la Puerta de los Reyes, la principal; tras dejar el vehículo en el aparcamiento se acude al centro de recepción, donde se sacan o recogen las entradas; ahí hay tienda de souvenirs y cafetería con una pequeña carta. Allí se ve un audiovisual de presentación, tanto en las visitas libres (si se quiere; hay audioguías y folletos) como en las guiadas. Después se sube a la entrada de Los Reyes; en un sillar se adivina una carita sonriente que da la bienvenida, en lo que aparentemente es una original marca de cantero. “En los capiteles de la entrada –explica Marta– hay varias figuras, entre ellas unos monitos que hacen las delicias de los pequeños; explicamos que imparten las normas, porque hacen gestos de ver, oír y callar. Al otro lado hay un soldado con una espada agarrando al traidor que había desvelado algún secreto del castillo”.

La segunda fase de construcción de Loarre llegó en 1070, cuando Sancho Ramírez decidió ampliar el castillo construido por su abuelo con un monasterio y la Capilla Real, verdadera joya del castillo. Loarre está construido sobre roca, y este hecho se recuerda constantemente en las diversas estancias. “El alabastro de las ventanas llama mucho la atención a la gente de fuera de Aragón, aquí estamos más acostumbrados a la piedra traslúcida; y sí, la roca está por todas partes, se trata de los cimientos–apunta Marta– y también servía de protección física y visual, si os fijáis, desde la lejanía el castillo se camufla bastante con la roca”.

De maravilla en maravilla: las piedras del castillo cobran vida

La cripta es la primera parada con sorpresa en el castillo de Loarre; perro; la cripta está dedicada a Santa Quiteria, abogada contra la rabia, que suele representarse con un perrito. A los peques les decimos que el perro es el guardián de los tesoros del castillo; es parte de una actividad llamada ‘El mapa del tesoro’, que empieza atendiendo a la explicación y resolviendo una serie de acertijos. En esta cripta, en los días claros, se ven sombras moviéndose; no son perro; la cripta está dedicada a Santa Quiteria, abogada contra la rabia, que suele representarse con un perrito. A los peques les decimos que el perro es el guardián de los tesoros del castillo; es parte de una actividad llamada ‘El mapa del tesoro’, que empieza atendiendo a la explicación y resolviendo una serie de acertijos. En esta cripta, en los días claros, se ven sombras moviéndose; no son fantasmas, sino proyecciones de la gente que entra o sale del castillo; es –bromea Marta– nuestro videoportero”.

La cúpula de la Capilla Real es una maravilla; más de 10 metros de diámetro, y a la salida hay un atajo al castillo militar. La Capilla es el punto neurálgico de una construcción en la que se combina la arenisca –sobre todo, en la decoración– con la caliza de los sillares, la opción más consistente. Los aljibes, que abastecían de agua al castillo, figuran junto a las estancias militares, que constaban de cocina con una gran chimenea, comedor y para aprovechar el calor que sube, los dormitorios en el espacio superior. En el patio de armas, tras la visita infantil, se hace una incruenta batalla entre cristianos y musulmanes llamada ‘Asalto al castillo’.

“El Balcón de la Reina –explica Marta Torre– ofrece las mejores vistas de la Hoya de Huesca desde sus ventanas geminadas, con la Sotonera al fondo; en esta época, además, todo está muy verde y bonito. Ahí hacen muchos reportajes posboda; de hecho, en el castillo se celebran bodas civiles y religiosas. En la torre más alta ondea la bandera de Aragón. Era la torre albarrana, aislada en su día y último refugio del castillo en caso de ataque. Desde aquí, dicen, partía un túnel secreto en dirección a las montañas”.

Cosas que se puede hacer además de admirar el magno castillo

Desde julio de 2019, la visita al castillo se unió a la de la colegiata de Bolea. El horario es ininterrumpido en Loarre, y sí se para al mediodía en Bolea. En el pueblo de Loarre también se gestiona la iglesia, visitable solo por las tardes. Hay una entrada única, válida para los tres monumentos, que vale 5,50 euros en visita libre y 7 guiada; para niños, de 6 a 16 años son 4 y 5 euros, y los de menor edad entran gratis. las visitas guiadas tienen horarios cambiantes durante el año, y conviene reservar en castillodeloarre.es.

De Semana Santa al puente del pilar también se abre la ermita de la Virgen de la Peña, sita en una pared de roca sobre el pueblo de Aniés. Se puede llegar en coche alto (mejor 4x4) casi hasta allá, a 5 minutos. También se suele pasear desde el pueblo de Aniés (media hora). Muchos viajes de fin de curso de adolescentes combinan Loarre con turismo activo en la zona, sobre todo en Murillo.

Cómo llegar al castillo de Loarre

Comarca. Hoya de Huesca.

Cómo llegar. Desde Huesca, su capital de provincia, hay 29 kilómetros por la A-132 y, saliendo por el desvío de Esquedas, la A-1206. La parroquia de San Esteban. Esta iglesia de San Esteban se levantó en el siglo XVIII sobre una edificación del siglo XVI de la que sólo se conserva la torre y la capilla que contiene en su piso inferior. Castillo de Marcuello. Está en Sarsamarcuello: se trata de un Conjunto medieval situado en la falda de la sierra de Loarre, frente a Ayerbe y Murilllo y a 8 kilómetros al oeste del castillo de Loarre. Domina con su vista todo el valle del Gállego. Se conserva la torre del homenaje, de planta rectangular, el muro norte y parte del muro oeste. Dañado en 2001 por un incendio forestal. Hospedería y Camping. En el pueblo está la Hospedería de Loarre es un antiguo palacio del siglo XVI, transformado en hotel boutique. Y está el Camping Castillo de Loarre, con restaurante.

 

Predjama: el castillo más grande del mundo... dentro de una cueva
Da elperiodico.com del 24 febbraio 2020

Es un tesoro de Eslovenia sobre un universo kárstico, una espectacular fortificación que se ha convertido en uno de los puntos más visitados del país

José Miguel Barrantes Martín | Foto: Vladone

La principal característica de la fortaleza es, sin lugar a dudas, su disposición en la boca de una gran cavidad kárstica, lo que lo convierte en una construcción de récord Guinness, siendo el mayor castillo del mundo situado en una cueva. Asentado en el lugar en el que en el siglo XII se erigía ya una fortificación, el actual monumento data del siglo XVI, regalándonos una visión magnífica sobre el mural de roca que lo abraza a su alrededor, creando un conjunto sublime y fascinante; no obstante, el propio nombre de Predjama significa «castillo en una cueva».

Pero no solo su silueta impresiona. Detrás y debajo de sus muros se abre una gran cueva kárstica en la que se ha fraguado con el tiempo una leyenda asociada al castillo. Según la tradición, el barón Erazem Luegger - conocido popularmente como Erasmo de Predjama – se refugió en este lugar huyendo del acoso del Emperador Federico III. Asediado por el ejército en este punto, creyendo que no tenía salida, el astuto barón contaba, a través de la cueva posterior, con una salida hacia la cercana población de Vipava, donde conseguía provisiones y conseguía así crear el mito de su hazaña y resistencia frente al poder militar del emperador. Finalmente, la traición de uno de sus vasallos hizo que perdiera la vida en el baño.

La leyenda de Erasmo, así como las diferentes estancias del castillo o el atractivo de poder introducirse por la cueva, completan una experiencia increíble que se suman a las maravillosas vistas del exterior y todos sus alrededores. Situado al suroeste de Eslovenia, a unos pocos kilómetros de la localidad de Postojna, se encuentra enclavado a unos kilómetros del complejo de Cuevas de Postojna, un entramado laberíntico de 24 kilómetros de corredores y galerías que la convierten en la cueva visitable más grande de Europa.

Una lanzadera une el castillo con la cueva y facilita el acceso y la entrada conjunta.

Con varios niveles, cuenta con varias salas que presentan restos arqueológicos. Una parte de ella, habitada por murciélagos – sólo es posible su visita en las épocas en las que no están hibernando estos mamíferos -, nos introduce en el mundo subterráneo. Este espacio reservado al mundo kárstico que se esconde bajo las elevaciones rocosas, alberga gran cantidad de especies animales, entre las que destaca un ser que antaño era conocido como «el hijo del dragón». Hablamos del proteo, una extraña especie que habita este tipo de ecosistemas alejados del exterior. El Vivario, situado en una de las galerías de la cueva, nos muestra todo este mundo subterráneo y nos sumerge en el universo cavernícola. La horizontalidad de la cueva ha facilitado, desde 1872, el acceso al interior a través de un pequeño ferrocarril que se ha convertido ya en leyenda viva del complejo. Una cueva única que comenzó a visitarse en 1819 y que, en la actualidad, se muestra a nuestros ojos en todo su esplendor con formaciones grandiosas.

 

Soviet Shortwave Spy Radio Unearthed in Western Germany
Da archaeology.com del 20 febbraio 2020

COLOGNE, GERMANY—According to a Live Science (https://www.livescience.com/soviet-spy-radio-discoveredgermany.html) report, archaeologist Erich Classen of the Rhineland Regional Association and his colleagues were looking for a Roman villa in western Germany when they unearthed a Soviet spy radio that had been sealed in a metal box and hidden along a path through what was the Hambach Forest, just a few miles away from a nuclear research center and military air base.

Manufactured in the Soviet Union in 1987, the shortwave radio, which was still covered in factory wrapping bearing notes on dial positions in Russian script, is a model R-394KKM capable of transmitting and receiving messages over a distance of some 750 miles.

“We think the radio will work if a new battery is available,” Classen said.

The radio itself is labeled in English with the Roman alphabet, and was perhaps intended for use by a German or English speaker before the collapse of the Soviet Union in 1991. Classen and his team suggest the radio was never used, however, and may have been stowed away as a backup device.

To read about the discovery of Soviet nuclear warhead bases in the forests of Poland, go to "Cold War Storage (/issues/339- 1905/trenches/7561-trenches-poland-cold-war-nuclearbases)."

 

What Is British Forces Gibraltar?
Da forces.net del 19 febbraio 2020

There has been a military presence in Gibraltar for more than 300 years and as Brexit appears to have reignited Spain’s territorial claim over the British Overseas Territory, Forces News has met the Armed Forces based there. Gibraltar is tiny - in fact, it is just 2.6 square miles in size - yet all three military services have a presence there. "Gibraltar is a strategic place," Commodore Tim Henry, Commander British Forces Gibraltar, told Forces News. "The Fortress of Gibraltar, the Rock of Gibraltar, is a place where the military can come to and rely on, as they operate either past here or from here.</